od początku

czwartek, 11 kwietnia 2013

no. i ach.

no. Wreszcie.
Zakładam, że już będzie.
***
Zofijanna wyróżniła mnie pytaniem
ZA CO KOCHASZ ŻYCIE?
A cóż to za pytanie.
Za to, że jest, że trwa, że żyję, ja i inni ludzie, zwierzęta i rośliny, że możemy obchodzić kolejne urodziny.
Bo to nie jest dane i oczywiste, jestem za to wdzięczna.
Kocham życie bezwarunkowo, nie za, ale mimo, mimo że
wystarczająco 
przerażająco 
jest żyć.
A gdybym miała jednak powiedzieć, za co...
... to od czasu poprzedniego wpisu za to:
 Za przedwiosenne spacery.
Park Grabiszyński
Bielany, koło A4
Za kota w pudełku.
 Który czasami zostaje wypudełkowany i wypakowany. Ale tylko czasami, zazwyczaj pudełkuje,
bo jak nie pudełkuje, to hejtuje.
Za miłość.
Za odświętność.
 Za prezent od maszki.
Za wielkanocny stół, który nie chce się nakryć.
Ale jak się już nakryje, to na bogato.
 Z tłustym prosięciem aka króliczkiem.
Kocham za ten widok w świąteczną niedzielę.
 I w poniedziałek.
 Za ładne rzeczy.
I za białe kwiaty.
grąd nad Bystrzycą koło Kamionnej
 Dzisiaj kochałam życie za zadowalającą prezentację projektu, śniadanie z dobrą znajomą, ładnie podaną kawę i ciepłe ciastka czekoladowe u klienta, godzinę snu, mail od H, rozmowę z J, kota, co się ulung i mruczy.
Jutro będę je kochać za słońce (chyba;-)), to, że uda mi się rano pozbierać (prawdopodobnie;-))), że popracuję intensywnie tnąc krzaki i pisząc projekt, a może za jakąś niespodziankę?
 A wy, za co?
Proszę każdego, kto ma ochotę, o wzięcie sobie wyróżnienia i odpowiedź:-)
wiem, że idę na łatwiznę, bo zamiast was linkować, tanio się wykręcam, ale...
 ... pozdrówka, Megi.
Ten post jest dla Basi- flo, o której myślę. Nie o tej, której dziś prawie nie ma i nic na to nie mogę poradzić, nikt nie może.
O tej za kilka trudnych lat.
Bo życie jest od nas silniejsze.