od początku

sobota, 5 października 2013

kolejny gotowy ogród bylinowy

(a, tak sobie publiknę przed kijkami. Bo TP mnie wiezie do Lwówka, a grupa jedzie od szóstej dwoma pociągami, mam dobrze;-))
Bylinowy ogród wygląda dobrze już w pierwszym sezonie, to jego niezaprzeczalna zaleta.
W marcu rozpoczęliśmy prace od przycinania i przesadzania istniejących roślin, na początku sierpnia wysialiśmy trawnik. Byliny zostały posadzone w lipcowe upały, a w ostatnim dniu września ogród wyglądał tak:
Dom z lat 80tych, ładnie zliftingowany, a nawet stuningowany:-)
Zwróćcie uwagę na ażurowy ganek. Trójiglicznia pochyliła się po letniej burzy, będziemy ją prostować.
Nie ja projektowałam układ przestrzenny,
ale murki podobałyby mi się,
gdyby nie wykonanie- powinny być np. z drobnego łupka szarogłazowego ujętego w gabiony. Tak to jest, jak się nie słucha starszych;-) wyglądają zbyt masywnie, jak ruski czołg, jak to ujął właściciel.
Za to dobór roślin jest mój.
Przed murkiem turzyca włosista 'Frosted Curls', nad- imperata 'Red Baron', za nią hakonechloa lub przywrotnik ostrokończysty, różnie na różnych pagórkach. 
Brzózki były, dosadziliśmy te pożyteczne w tle.
Na skarpie przy tarasie- hortensja piłkowana,
bukietowa w różnych odmianach
i delikatna śnieguliczka Chenaulta 'Hancock', przy której się słusznie upierałam (ciężko było kupić w tym sezonie).
Oczywiście świdośliwy,
oczywiście pod nimi turzyca muskegońska, inne turzyce i trawy.
A wzdłuż granicy z trawnikiem
fioletowo- różowa rabata.
Szałwie omszone, hyzopy, kocimiętki, astry krzaczaste
Ta rabata ma swoje odbicie w roślinności przy domu.
W tej chwili szaleją tam szałwie i kariopterysy
ale duże fragmenty nasadzeń przy budynku składają się  z róż okrywowych (białych, jasno- i ciemnoróżowych), rosplenicy oraz białej i różowej gaury. W tym roku przekwitły przedwcześnie, ale w przyszłym dadzą czadu.
Wszystkie rośliny wyglądają pięknie w wyżowym słońcu, ale imperata wymiata
podobnie jak żurawka 'Georgia Peach'.
To, co jeszcze kwitnie, cieszy bardzo- nachyłki,
astry wąskolistne i pysznogłówki,
zawilce japońskie i szałwie.
Kule przegorzanu i wysokie trawy dopełniają tego charakteru ogrodu, o który chodziło- zwiewnej, naturalnej, łąkowo- leśnej przestrzeni.
Chwilowo większość rabat jest ogrodzona linkami rozpiętymi na palikach pomidorowych, dopóki ten pan się nie nauczy nowych dróg. Jest grzeczny i pojętny.
I znowu te motyle. Kwitnący ogród jest niewątpliwie eko.
Inne ekorozwiązania to owoce, które w większości zostają dla ptaków i owadów, kompost użyty do sadzenia zamiast torfu, kompostowanie resztek organicznych, ściółkowanie rabat zrębkami z cięcia 
i trawnik. Częściowo tylko regenerowany, co pozwoliło uniknąć masakry stokrotek,
częściowo założony z siewu, bez jednego oprysku:-)))
znaczy się da. Chwastów mniej więcej tyle, co z opryskiem.
Oczywiście nie cały ogród jest równie fotogeniczny, jak na powyższych zdjęciach, są fragmenty, które będą wymagały trochę więcej czasu.
Sadzenie bylin ma jeszcze jedną zaletę- pozwala w krótkim czasie ograniczyć nakłady na plewienie, bo większość bylin rozrasta się szybko i skutecznie konkuruje z chwastami, wręcz same stają się chwastem;-p- tak jest w prezentowanym ogrodzie z poziomkami. Już.
Jasne, że nie stosujemy tzw. folii ogrodniczej, która utrudniałaby rozrastanie się i rozsiewanie bylin, ich spontaniczną migrację po ogrodzie i wpływałaby źle na zdrowotność roślin, które pod folią po prostu się duszą.
Poza tym w dłuższym okresie czasu folia wcale nie ułatwia plewienia- ponieważ rośliny słabo się rozrastają, trzeba plewić cały czas. Przy każdym plewieniu trochę ziemi pozostaje na powierzchni i chwasty rosną coraz bujniej. No i nie można zaniedbać regularnego odchwaszczania, bo wrośnięte w folię chwasty wyrywamy z całą oną;-)
A jakby przyroda poczebowała folii, to jakieś tam pajączki tkałyby ją pod ziemią, jak to ktoś trafnie zauważył;-)))
(ooo, taka moja demagogia)
Niestety ogród bylinowy nie jest tani w założeniu, cóż, musimy posadzić od 5 (duże byliny, np. miskanty), 7 (liliowce, piwonie, kosaćce) do 10 (epimedium, kopytnik, barwinek...) sztuk roślin na metr kwadratowy. A im większa obsadzona powierzchnia, tym lepiej i ładniej.
Jeśli jesteście ciekawi, ile i jakich roślin posadziliśmy w tym ogrodzie (ok. 1 800 m2), to proszę. Poniżej.
Pozdrówka, Megi.

czwartek, 3 października 2013

czas cebulek

Taki tip, zwany też tutkiem:
JAK ZAŁOŻYĆ RABATĘ CEBULKOWĄ W STYLU KEUKENHOF?
Najpierw należy odebrać telefon.
Od Zbyszka- niemiecki producent chce zareklamować się w programie TVN i sponsoruje cebulki.
Następnie trzeba zastanowić się, gdzie dobrze byłoby taką rabatę zasadzić.
Powinna być odpowiednio duża (im większa, tym większe wrażenie), oświetlona wiosennym słońcem co najmniej przez pół dnia, zlokalizowana na ładnym, nieagresywnym tle.
Najlepiej zakładać ją na przepuszczalnej, ciepłej glebie.
Wybraliśmy odpowiedni ogród, kupiłam (kupiłam!!!) ciasto, ogarnęłam sztafaż:
i heja.
Brzeg rabaty wyznaczamy w trawniku sprayem,
odcinamy obcinakiem i zdejmujemy darń.
Ekipa akuratnie dziewczęca, Zbyszek nie mógł na to paczeć i się zabrał za szpadel.
dwie urocze blądi;-)
 A operatorzy akuratnie mogli, i paczyli.
Z satysfakcją.
(rrrobić, rrrobić)
 W końcu jednakże nie zdzierżyli presji kerownika.
TVN robi program od początku do końca;-)))
Należy rozpakować cebulki i przekonać się, że Niemiec popisał się średnio- miałam nadzieję na szafirki, hiacynty, tulipany z różnych grup, sadzone na różnych poziomach, a nie tylko wysokie tulipany i narcyzy.
Po wybraniu i odłożeniu ODPOWIEDNIEJ ilości ziemi (cebulki sadzimy na takiej głębokości, żeby NAD cebulką była warstwa gleby równa trzykrotnej wysokości cebulki) układamy cebulkową kompozycję.
Gęsto jak w Holandii- ok. 70 sztuk/m2
albo losowo, rzucając cebulki jak kości. W ten sposób można posadzić je np. w trawniku (pamiętając, że nie będziemy mogli kosić tego fragmentu do czasu obumarcia liści cebulkowych, czyli do czerwca).
Następnie całość zasypujemy. Najlepiej ziemią kompostową, bo po przekwitnięciu rośliny będą potrzebowały dużo składników odżywczych, aby urosnąć (narcyzy) lub wytworzyć cebule potomne (tulipany).
I wuala.
Linia rabaty ładnie wpisała się w całość ogrodu
 
który wciąż jeszcze kwitnie, pachnie i trzepocze.
Kariopterys o tej porze rządzi.
Zawilce dość słabo kwitły w tym roku, a u was? Może dlatego, że to młode sadzonki, posadzone po zimie 2012
Werbena się wysiała
i jest zachwycająca.
Tyle pawików naraz, krzyczą tymi oczkami.
Nie mogłam się od nich oderwać.
Trochę podniszczone te motyle,
najadają się przed snem.
Czasem sadzi się cebulki w koszyczkach, które mają je chronić przed gryzoniami.
Nie bardzo wierzę w koszyczki, gryzonie potrafią wejść do nich górą, bo mądre są.
W tym ogrodzie nie ma problemu gryzoni. Ani kretów. Mimo bliskości pól.
 
Co będzie dalej z rabatą?
Na razie przykryliśmy ją kompostem "z górką", żeby cebulki nie przemarzły i szybko wystartowały.
Ponieważ nie mamy zamiaru nic wykopywać na lato, a macierzyste cebulki tulipanów zginą, potomne niekoniecznie zakwitną w następnym roku i będą migrowały, chciałabym obsadzić grządkę niską okrywówką, z której co roku na wiosnę jakieś tam cebulkowe wyrosną.
Myślę o żurawce 'Berry Smoothie', imperacie cylindrycznej 'Red Baron' lub turzycy Morrowa 'Silver Sceptre', bo są niskie i nieprzeszkadzające, poza tym będą pięknie wyglądały na tle mikrobioty.
Jakieś inne pomysły?
Wszystkie te mądrości powtórzę własnymi słowami w niedzielnej Akademii Ogrodnika. Chyba.
A w sobotę kijki z Lwówka do Lubania. Znaczy pielgrzymka, jak mówi TP (nabija się, drań), znaczy Camino.
22 km, dam rade. Chyba.
W niedzielę ktoś się wybiera do Świdnicy?
Pozdrówka, Megi.
PS. jak wam się uda namówić jakiegoś Niemca, żeby wam przysłał cebulki, to dajcie znak. W końcu to punkt pierwszy zakładania rabaty.