Oraz realna potrzeba, która dopadła nas pięknego szwedzkiego dnia po dokonaniu przecinki w przedogródku (TYLKO w przedogródku!)
Urobek został zapakowany na kabriolet i zawieziony tam, gdzie w poniedziałkowe przedpołudnie panuje ruch i dokąd prowadzą drogi mieszkańców miasteczka-
- na WYSYPISKO.
Taaa, miejsce zaiste MAGICZNE.
Magiczne w kontekście naszego krajowego śmieciowego zapyzienia i zjawiskowej ustawy śmieciowej.
Nie wiem, jak u was, ale u nas ustawa działa tak:
- powstała, a jakże, miejska spółka Ekosystem, która zajmuje się "nadzorem i organizacją zadań związanych z utrzymaniem czystości", tzn. płacimy nie tylko za odbiór śmieci, jak do tej pory, ale i za istnienie Ekosystemu,
- brakuje informacji, kiedy kto i co odbierze- liczne worki i pojemniki z efektami segregacji stoją tygodniami przed posesjami, okazjonalnie wystawiane kontenery na "gabaryty" obrastają wokół kanapami i pączkują workami liści, ilość stłuczki szklanej na ziemi jest wprost proporcjonalna do liczby pojemników (przy naszej ulicy co najmniej 6 szt.),
- nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o dziki wywóz śmieci do lasu, bo to, że śmieci są własnością gminy, jakoś nie dociera (jak ma zresztą docierać, skoro nie dociera żadna informacja ani edukacja),
- jest marchewka (śmieci są własnością gminy, która ma obowiązek je odebrać), nie ma bata (kary za utrudnianie gminie pracy i wywalanie śmieci gdziekolwiek. Tzn. może i kara istnieje, ale nie jest ani dotkliwa, ani nieuchronna. W ogóle nie wiadomo, jaka jest.),
- w mieście funkcjonują aż całe dwa PSZOKi- w tym jeden czynny do 15. W takim pszoku można oddać bezpłatnie odpady komunalne, ale:
** Do PSZOK możesz oddać niewielkie ilości odpadów remontowych i budowlanych, tj. odpady betonu oraz gruz betonowy z rozbiórek i remontów, zmieszane odpady z betonu, gruzu ceglanego oraz odpadowych materiałów ceramicznych.
Pamiętaj, że PSZOK przyjmuje jedynie odpady komunalne. Jeśli jesteś przedsiębiorcą PSZOK nie przyjmie od Ciebie odpadów pochodzących z prowadzonej przez Ciebie działalności gospodarczej."
DURNE, O JAKIE TO DURNE.
Tym się pszok różni od szwedzkiego wysypiska, które:
- działa w każdym, nawet małym miasteczku i w co poniektórej wsi,
- jest otwarte w ludzkich godzinach (poniedziałek rano jest bardzo dobry, bo wszyscy mają artefakty z weekendowego sprzątania) w znane wszystkim dni,
- można tam oddać wszystko- wszystko i każdy- każdy może, także firma,
- system segregacji jest jasny, a jakby ktoś nie pojął, to pracownicy po prostu poprawią segregację i przełożą gadżet z pojemnika do pojemnika, bez urazy. Także, nawiasem, na luzie, bo jakoś nie ryje ich to, że robią w śmieciach.
I TO JEST SENSOWNE, w końcu gminie, która jest właścicielem odpadów, powinno zależeć na tym, żeby ludzie oddali je sami, dobrowolnie, własnym transportem, we właściwe miejsce i żeby nie trzeba było po nich sprzątać po całym interiorze.
Niekoniecznie to działa w 100%- kogoś, kto mieszka obok lasu może kusić, żeby zieleniny nie pakować na przyczepkę, tylko chyłkiem wywieźć taczką w gąszcz.
I tu działa kij- zwykle łatwo dojść , czyje to śmieci, a kary są wysokie.
OCH, JAKIE TO PROSTE.
Dobra, bo się zdenerwuję.
Głównie tym, że przyjęty w PL system nie wymusza:
- segregacji, bo łatwiej upchnąć wszystko do jednego pojemnika, niech sobie sami segregują (cóż z tego, że to są koszty i zmarnowany potencjał ludzkich chęci i możliwości),
- recyklingu, bo przy słabej segregacji- wiadomo,
- po prostu czystości.
***
Zatem- kilka zdjęć z MAGICZNEGO WYSYPISKA.
Poniedziałkowy ruch.Prawie każdy ma przyczepkę.
Zabezpieczoną.
A na niej...
... wszystko.
Segregacja jest łatwa:-)Dzienniki, rachunki, gazetki reklamowe...
... tektura, materiały izolacyjne, szyby, meble tapicerowane...
... malowane i lakierowane drewno, meble z metalowymi elementami, porcelana, ceramika, cegły...
... zostało coś jeszcze? szkło takie i owakie...
... lodówki jak góra lodowa!
i kuchenki. Inne sprzęty też, osobno.
A gdyby ktoś nie ogarniał...
... to chętnie pomogę.
Nas najbardziej interesował- oczywiście! recykling odpadów organicznych.
W Szwecji można sobie wycinać na swojej posesji co się chce (w przypadku prywatnych lasów są ograniczenia i obowiązuje projekt gospodarki drzewostanem).
Efekty widać po letnim weekendzie:-)
Rosnąca góra gałęzi, pni i całych krzewów jest co chwilę kompaktowana ładowarką.(btw- wycięlibyście TAKIEGO cisa???)
Obok rośnie wzgórze kompostu.
(a do tego pojemnika wyrzucamy WORKI, W KTÓRYCH ZIELENINĘ PRZYWIEŹLIŚMY. Żeby nie chodzić kawał drogi do pojemnika na folię, co mogłoby zniechęcić do segregacji.)
Malowane i lakierowane drewno składuje się osobno(ooo, niektórych kusi jakiś mały odzysk;-p)
... od niemalowanego.
Oba rodzaje osobno zostają zrębkowane (na pierwszym planie zrębki z farbą). Lakierowane zostaje przeznaczone np. do spalenia w piecach z zamkniętymi komorami (powiedzmy, w fabrykach), z niemalowanego produkuje się pelety, ściółkę na miejskie rabaty lub kompost.
Kompostowanie odbywa się na miejscu, bardzo ekstensywnie- resztki organiczne pryzmuje się i przykrywa rodzimą glebą. Odciek spływa powierzchniowo...
... do czegoś w rodzaju roślinnej oczyszczalni. Jest to pole porośnięte lokalną roślinnością.
(TP bada stan "przerobienia")
Pryzmy kompostowe są napowietrzane za pomocą rur drenażowych
a po "dojrzeniu" rozebrane i wykorzystywane jako substrat i nawóz w zieleni miejskiej. Podejrzewam, że można sobie również taki kompost WZIĄĆ, jak się potrzebuje.
Taki to prosty i sprytny sposób, bez pojemników, rękawów foliowych, systemu odgazowywania...
... do zastosowania dla każdej firmy ogrodniczej.
Niekoniecznie u nas w najbliższym czasie.
Bo U NAS funkcjonują lepsze pomysły i standardy:
- do naszej pryzmy kompostowej w polu ktoś notorycznie podrzuca resztki. I nie jest to osoba prywatna, za dużo tych śmieci. I nie są to tylko resztki organiczne, ostatnio były razem z workami.
Gminę- gospodarza śmieci- nie interesuje, co jakaś tam działalność gospodarcza robi ze swoimi odpadami, które przecież produkuje. W pszoku nie przyjmą, a niech sobie podrzucą komuś, albo do lasu...
- ostatnio ktoś nam tę pięknie przełożoną w celu napowietrzenia pryzmę podpalił, na rozpałkę dorzucając trochę lakierowanych i tapicerowanych mebelków. Co tam, że może chcielibyśmy wykorzystać kompost pod uprawę warzyw (bo przecież w całości wchodzi do naszych ogrodów, podobnie jak zrębki- w tym roku nie kupowaliśmy kory, a torf tylko raz!)
- pewien PRZEDSIĘBIORCA, któremu zostały po budowie odpady zmieszane (ziemia+gruz+darń), nie do spalenia: a, wywiezie się na jakąś leśną drogę...
- pewni budowlańcy (wszyscy budowlańcy!) sprzątają po sobie w ten sposób, że palą w ognisku palety+folie+styropian, a farby/wapno/inny syf wylewają w glebę.
Ugh, to nawet się nie da powiedzieć, że to się kiedyś zmieni, idziemy w dobrym kierunku... czołgamy się w stronę cmentarza, a nie idziemy.
***
Pora relaksu.
Po licznych wrażeniach i excytacjach miał miejsce spektakl pt.
PRZEMOC I MIŁOŚĆ NA WYSYPISKU.
(są butki, są:-)))
Zauważyliście, jak wstrząsająco piękna była POGODA?
Więc chwilę później:
oesu, oby do... wiosny.
Pozdrówka, Megi.




















































































