od początku

środa, 15 kwietnia 2015

przemijalność

wiosny.
Zdjęcia zapisane chyba cztery tygodnie temu.
Wyraźnie nieaktualne na Dolnym (porównując z ubiegłą ciepłą sobotą w tym samym miejscu), ale w innym regionie mogą być fenologicznie adekwatne.
W Finlandii może nawet jeszcze nieaktualne.
Cóż. Pogoń za aktualnością wyklucza uważność, na której tak wszystkim zależy, no i jak nie opowiedzieć o tym ulubionym czasie, gdy Kraina Wód jest niebieskozłota...
(jednym z moich ulubionych czasów, oczywiście. W jednej z moich ulubionych krain.)

Więc... o tej porze, trzy lub cztery tygodnie temu, wystarczy przemknąć brzegiem lasu na groblę.
Przemknąć od strony Brzostowa (nie tego, w którym robi się najbardziej nastrojowe fotki Biebrzy), z tej strony grobli nie bronią zakazy wstępu.
Znajdziemy się w niebieskozłotej rzeczywistości.
Miejscami posrebrzonej.
Światło przeidealne, powietrze jak ostry kryształ.

Kwitło jeszcze bardzo niewiele- wierzby iwy, osiki, podbiały i pierwsze zawilce-
 ale naprawdę bujnie kwitło życie towarzysko- erotyczne awifauny.
Stadność i łączenie się w pary, nawoływanie i trzepotanie gęsi gęgaw, kaczek krzyżówek, żurawi, czajek, pliszek, czapli siwych i białych, mew śmieszek, rybitw, kormoranów, wizg skrzydeł łabędzi niemych, buczenie krzykliwych.
Pominęłam kogoś?
(łabędzie krzykliwe na popasie podczas przelotów)
(łabędzie nieme przymierzające się do gniazdowania)
(zeszłoroczne łabędzie nieme)
(czapla siwa przed startem)
(łabędzie jak pytajniki)
(para gęgaw i inni)
(czajka)
(straszny tłok)
 Widok żurawi to najcenniejsze trofeum. Wciąż fascynują mnie te nie tak już rzadkie ptaki.
 Pierwszy widziany w tym roku bocian to bocian czarny.
(co do Maurycego z Matrycy- po czyszczeniu BMI został jeden. Niedobrze, bo rozmnożył się partenogenetycznie i są już trzy. Nie należało do tego dopuścić.)
 Żeby tam jeden- cztery czy sześć. Pokołowały prosto w słońce.
 Z jednej strony- wydaje się to krzepiące, że wciąż są, nawet częściej widywane niż kiedyś. Bocian czarny był do niedawna postrzegany jako płochliwy ptak podgórskich i północnowschodnich lasów, żuraw- jako skryty mieszkaniec podmokłych zarośli. Obecnie żurawie to szkodniki upraw, wodzą młode przy drogach, a rolnicy zabiegają o wpisanie ich na listę zwierząt łownych.
Jednak te zmiany raczej nie wróżą dobrze. Uspokajamy się, że rzadkie zwierzęta mają się tak dobrze, że stają się pospolite, tymczasem one po prostu nie mają miejsca, tracą swoje siedliska, są zmuszane do zajmowania nowych, blisko ludzi. Stają się widoczne- na chwilę, zanim znikną.
Przemijalność.
Dotyczy to też bobrów, tych szkodników.
Ścinają drzewa.
(całkiem wielka osika)
 Dziurawią groble.
 Budują tamy, piętrzą wodę, zalewają uprawy.
Dobrze dla przyrody, źle dla ludzkich interesów, skończy się ich ochrona.

Ale na razie w Krainie Wód zaczyna się kolejny sezon, wizg skrzydeł, klangor i nawoływania, ruch i poszukiwanie.
Za miesiąc wszystko ucichnie, ptaki ulungną się na gniazdach, wyprowadzą młode. Część stawów zostanie spuszczona, zawilce zakwitną łanami.
Mrysław nie był z nami w Krainie, w ramach rekompensaty puściłam mu film.
 Zasnął jednakże w piętnastej minucie, zupełnie jak jego pan w czasie transmisji meczu.
Polecam wszystkim kotom.
Pozdrówka, Megi.