Za każdym razem czując tęsknotę za niedoszłym drewnianym tarasem z bujanym fotelem i widokiem na Łąkę.
Bo niektórzy kochają góry i pogórza, a ja ze wszystkich zakątków Dolnego Śląska (który jest centrum wszechświata) najbardziej uwielbiam ten napędzany przez wodę, bezludny bezludziem pogranicza, nostalgiczny nostalgią prowincji- Krainę Baryczy.
(na szczęście jestem w tym uwielbieniu dość odosobniona i zakątek jest wciąż bezludny)
Ludzie tak mają, że U SIEBIE podoba im się wszystko.
| mamy dęba z koziorogiem:-))) |
![]() |
| i suchą wierzbę z szerszniami:-DDD |
![]() |
| i jeszcze więcej drzew:-))))) |
![]() |
| i zawilce mamy! |
| i rzeżuchę na łące! |
| a na innym fragmencie- suchą murawę z kosmaczkami;-p |
| i zachód słońca. Z dobrej strony w kontekście bujanego fotela, bo rzucałby długi malowniczy cień. |
Za to, że jest, wszechobecna.
Za zapach, miodowomigdałowy.
I za to, że wtedy, w żabowy weekend majowy, miała już pełnię liści pośród ażurowych olch.
No i co ja mam z tym zrobić? Z tym fotelem?
Może wzorem np zamienić marzenie na plan?
Może przekonać wreszcie siebie, że to JEST moje marzenie? Bo zwykle bywam tak zadowolona ze swojej rzeczywistości, że nie potrzebuję więcej.
Może warto?
Gdyby VegAnka chciała...
Swoją drogą podróże z VegAnką mają walor edukacyjny.
Wiedzieliście, że żaby, jeżeli już, to trzyma się tak?
Za tylne łapki. Mają wtedy minimalny kontakt z naszym żrącym potem i szorstką skórą.
Bez VA nie usłyszałabym nietoperzy kłębiących się i popiskujących przed wylotem za ścianą wieży obserwacyjnej i nie zauważyłabym gniazda sowy.
![]() |
| netoperki są za boazerią |
Półtora kilometra dalej jest
prawdziwa dzicz, niebo i woda pełne ptaków.
Niektóre stawy bezwodne, ten ciepły wieczór, czeremcha, słowiki, kumaki, rzekotki, żaby i widoki- nieodparte.
TP pojechał wczoraj, zostaje do dziś.
Potrzebuję tego, natychmiast.
***
Teraz SZCZEGÓLNIE potrzebuję.Jestem extremalnie zmęczona.
Nie pracą, chociaż pracuję teraz bardzo intensywnie w terenie, tak intensywnie, że czasem zaniedbuję Godzinę na Ziemi;-). Ludźmi.
Ten, kto powiedział, że NIECIERPLIWOŚĆ jest chorobą naszych czasów, miał rację.
Nie tylko niecierpliwość, która powoduje, że to, co mogło być fajne, będzie byle jakie, bo NIE DA SIĘ, po prostu niemożliwe jest, żeby poczekać tydzień- na odpowiedni kamień, miesiąc- aż urosną rośliny.
Ale i taka, która pozwala jej właścicielowi (a może to ona, niecierpliwość, włada ludźmi?) traktować innych jak wrogów w dążeniu do realizacji celu, jak śmiecie pod nogami.
Oprócz niecierpliwości także zwykłe chamstwo i buractwo.
Tak zwana sprytność i zaradność w naciąganiu na świadczenie usług za darmochę i bez dziękuję.
A także niewybaczalna nielojalność i bezmyślność na początku potencjalnej wspólnej drogi.
Nie dotyczy to jednej osoby, to byłoby niemożliwe, ale zdarza się codziennie, a nawet trzy razy dziennie, i trzy popsute naraz lub po kolei samochody, konieczność poprawienia różnych prac z powodu niedopilnowania prze mię, a to z powodu zajebania robotą, zaległości wszelakie to przy tym pikuś.
No. Klienci np nie czytają po polsku;-)
Generalnie nie podoba mi się to.
Od zawsze jestem na wewnętrznej emigracji, tylko powody się zmieniają;-/
Jako że nie spodziewam się po ludzkości niczego dobrego i nie kocham jako takiej, to mogę przyjąć postawę obserwatora tych studiów przypadku. Przypadku, który JEST PEWIEN, BO MA ZAMIAR za 30 lat żyć, mieć się dobrze i wciąż być na fali.
Oczywiście obserwacja przypadków w dłuższych okresach czasu upewnia mnie, że bywa różnie, nie zgodnie z życzeniem, a statystycznie. Przypadki rozwodzą się, chorują, tracą pracę, trafiają do więzienia, umierają jak ludzie nieobdarzeni nadmierną pewnością siebie.
Ale brak wyobraźni i refleksji nie ułatwia komunikacji, w żadnym zakresie.
Słabe to.
Od lat jestem na wewnętrznej emigracji. Może to jest powód?
Żeby STARAĆ SIĘ zamieszkać U SIEBIE? zamienić jedną emigrację na inną? bo wtedy nie mogłabym żyć tak jak teraz, nic nie byłoby takie same.
Pozdrówka, Megi.
I jeszcze nie podoba mi się to, że nie mam czasu was porządnie poczytać (bo wpadać, przelecieć okiem, to tak) ani pary, żeby zostawić komentarz. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Bo to powyżej to nie wszystko, co mnie martwi, pożera i zaprząta. Niestety.










