od początku

poniedziałek, 27 maja 2013

mija maj, mija maj, moja miła,

miły mój, moi mili, właśnie tak.
Trudno wybaczyć tej zimie, że zabrała sobie dodatkowy miesiąc.
Dzisiaj:
- wyspałam się
- ogarnęłam nieco powierzchni płaskich i wypukłych
- pozmywałam pod prysznicem, wiadomo dlaczego tam
- podlałam ogród (u nas NIE pada, jest zimno i wieje), przy okazji kilka rzeczy do zrobienia zanotowałam w pamięci (wyciąć posusze, posadzić totamto, nakarmić jeże, oplewić podagryczniki i jaskółcze ziele, przyciąć żywopłot)
- nastawiłam trzy prania po kolei
i jestem zadowolona, bo większości tych prostych czynności nie wykonywałam przez ostatnie kilka tygodni.
Piję Kadarkę (10 zeta, a lepsze niż większość win, wiem, że to hipsterskie), czekam na omlet i na zupę, którą może ktoś by z okazji DM uwarzył, jarzynową.
To też nie zdarza się codziennie, obiad w domu:-) w każdym razie ostatnio zdarza się sporadycznie.
Trochę mi mąci BMI, któremu zoom się zepsuł był i nie zumi, fotki tylko na dal i na bliż, kadrować czeba będzie w obróbce.
Albo naprawić;-)))
Mija czas.
Czas jabłoni.
 I innych owocówek. Szkoda.
Czas mniszków.
mniszkogalaktyka:-)
Czas rzepaku.
tak świeci, że aż ta żółta mgiełka nad nim:-)))
Czas kasztanowców. Czy u was też ZAWSZE zdążą na maturę?
Czas czerwonych kwiatów.
 I czas kwiatów niebieskich.
Czas głogów.
Czas lilaków właśnie się kończy.
Podobnie jak czas tawuł, zjawiskowych w tym roku.
tawuła wczesna
tawuła van Houtte'a
Tak wyglądało wejście do Moherii.
A dalej...
 ... a dalej jest płomienna azalia, niezawodna jak co roku.
I kalina japońska, kwitnąca po raz pierwszy.
 W ogóle polecam kaliny.
Kalinę Burkwooda, zimozieloną, silnie rosnącą i mocno pachnącą.
 Siakąś taką kalinę podobną do sztywnolistnej, zimozieloną, niepachnącą, wcześnie kwitnącą.
Kalinę praską, bardzo piękną, zimozieloną.
 Kalinę niewiadomojaką ze szkółki Mularzy.
Jak już tak poleciałam z polecaniem, to polecę dalej.
Judaszowiec kanadyjski.
u mnie już taki duży, że trudno mu zrobić zdjęcie
Mahonia, zimozielona i pachnąca.
Azalie rozmaite.
jak zachodzące słońce
a może wschodzące?
no, jak słońce:-)))
Paulownia puszysta.
 Puszyste ma ogromniaste (tu jeszcze nie) liście, kwiaty i puch nasienny, w który kiedyś pakowano chińską porcelanę. Bo azjatycka jest ona, paulownia, cesarskie drzewo.
Nellia chińska, też azjatycka i egzotyczna.
 A dlaczego tak ciemno? Bo wtedy się ją podlewa. Nie z powodu egzotyki, tylko obsunięć czasowych.
Obok podlewa się rodzima, północnowschodnia trzmielina brodawkowana. Sprawdźcie, może już kwitnie na okrajkach lasków na piaskach.
Cóż za kwiatki przeurocze.
Och, dużo tego.
Tak dużo, że minął czas, kadarka się wchłonęła, zamiast zupy ugotowały się szparagi, skończył się DM.
Wszystko to kwitło i kwitnie w maju w Moherii i okolicach.
A przecież żyją tu także zwierzaki...
***
ach, kochany Augustynie
wszystko minie, minie, minie...
to, co dobre, i to, co złe.
Także i to, o czym w poprzednim poście.
mija, rozmywa się, a ja otrzepuję kurz i idę dalej.
W każdym razie dziękuję za wsparcie:-)))))
Pozdrówka, Megi.