(blog taki nieużywany, prawie nowy
hmmm
Bretonia
nie mogę uwierzyć, że tam byłam
nie wierzę, że wróciłam
a pewne miejsce na G, łóżeczko księżniczki z mruczącym kotem, wydaje mi się najbardziej pożądanym miejscem na ziemi
zwłaszcza z zachodem słońca po 22 i kilkustopniową temperaturą w nocy)
Zanim mentalnie ogarnę, jak zaskakująco inny jest świat 1 800 km dalej
pomarudzę o chwastach.
Wszyscy trąbią o tej bioróżnorodności.
O biednych i poczebnych pczołach, o tym, że taka murawa to najpiękniejszy ogród na ziemi, że można, że kochają przyrodę, no tyle się nasłuchałam i naczytałam.
To co? to skoro można, to dlaczego nie można? to kto tę piękność psuje, kto te marne wykwity braku ogrodniczego talentu firmuje, kto randapy i folie stosuje? jak się tłumaczy, jak to tłumaczy sobie?
Bioróżnorodność pozostaje w deklaracjach i wzdychaniach, że jednak nie można.
A wystarczy zaniechać.
Nie przebiję się z apelem, żeby zaniechać wogle, na przykład urządzania ogrodów, co niewątpliwie krajobrazowi na dobre by wyszło w większości przypadków.
Ale wykaszania zaniechać by można. Na pewien czas.
Na taki, jaki jest potrzebny, żeby na zaoranej glebie wzeszły nasiona, rośliny urosły, zakwitły i wydały nasiona.
 |
| (spontaniczna murawa na piaszczystej glebie, na skraju osiedla mieszkaniowego, drugi rok po pozostawieniu ugoru) |
Jakie barwy na tym fragmencie niekontrolowanej przyrody. Zieleń młodej konyzy, zestawiona z czerwienią kwiatostanów mietlicy pospolitej, doprawiona fioletem wyki i jasieńców, bielą przymiotna i maruny, żółcienią dziurawców, wiesiołków i starców.
 |
| (jasieniec piaskowy) |
 |
| (dziurawiec zwyczajny) |
 |
| (starzec jakubek) |
 |
| (wiesiołek dwuletni) |
 |
| (wyka ptasia) |
 |
| (młoda konyza kanadyjska) |
 |
| (pięciornik srebrny?) |
 |
| (przymiotno białe) |
 |
| (krwawnik pospolity) |
 |
| (maruna bezwonna) |
 |
| (powój polny) |
 |
| (ostrożeń siakiś) |
Jakie faktury.
 |
| (koniczyna polna) |
 |
| (marchew zwyczajna) |
 |
| (szczaw zwyczajny) |
 |
| (żmijowiec zwyczajny) |
 |
| (ostrożeń. Siakiś.) |
 |
| (wyka wspinająca się po nawłoci) |
A jaka bioróżnorodność, dodająca kolorów i kontrastów!
Tak.
.
.
.
Specjalne miejsce do refleksji nad urodą i złożonością świata.
Tymczasem kilka metrów dalej
człowieki założyły osiedlowy trawnik.
 |
| Tak wygląda jego brzeg |
 |
| będący granicą między nic a wszystko, pustką i pełnią |
między pospolitą brzydotą a fantazyjnym pięknem.
Wiem, że murawa nie wygląda po tygodniach upałów tak samo, straciła świeży urok i kolory-
ale zyska nowe. Inaczej niż niepielęgnowany trawnik, który nigdy nie będzie wyglądał dobrze. Chyba że przekształci się w murawę :-)
Wciąż, jak
cztery lata temu, dziwi mnie ta zaciekłość w walce z przyrodą, trzymanie się schematów, chociaż zaufanie przypadkowi i zaniechanie koszenia dziesięć razy w sezonie miałoby same dobre skutki. Biorąc pod uwagę tylko te ekonomiczne w skali miasta- pozwoliłoby zaoszczędzić na nowe nasadzenia i podoszenie standardu przestrzeni publicznej.
Dalej, na osiedlu, wcale nie jest lepiej.
No cóż, ludzie sobie tego sami nie robią, ktoś, jakiś profesjonalista, wmawia im, że ta oderwana od WSZYSTKIEGO konfekcja bez polotu to ładny, modny i nowoczesny ogródek, będzie samo rosło i będzie pan zadowolony.
(to nie są zdjęcia z jednego ogrodu, zobaczyć jeden to jak obejrzeć wszystkie. Indywidualny, dopasowany do klienta projekt.)
Dobra tam. Przy okazji pokażę, że można też inaczej, też na tym osiedlu :-) inaczej znaczy wg mnie lepiej- dla mnie, bo zgodnie z przekonaniami, dla przyrody, krajobrazu, jak by nie był zniszczony, i dla klienta, bo to, że każdy chciałby ogrodu pięknego i bezobsługowego nie znaczy, że każdy jest taki sam.
Inna murawa rośnie na brzegach stawu w B (tam, blisko Rogatej i Dani). Dwa lata temu wysiano tam jakąś tania mieszankę nasion traw. Tanią, więc złożoną głównie z życicy.
Życica ma niewiele zalet, ale w tym wypadku fakt, że nie tworzy rozłogów i pozostawia puste przestrzenie między kępami okazał się korzystny dla wszystkich roślin, które zechciały się w nie wsiać. A miały skąd, i nie są to byle jakie rośliny.
 |
| koniczyna białoróżowa, wyka ptasia... |
 |
| ... komonica zwyczajna... |
 |
| i centuria pospolita! |
 |
| Całe ŁANY centurii. |
 |
| Krwawnica pospolita. |
 |
| No i centuria. |
 |
| Całe łany centurii. |
 |
| Czyściec błotny. |
 |
| Iiii... centuria! |
Dalej od wody ulungły się
 |
| krwawniki |
 |
| koniczyny polne |
 |
| marchwie |
 |
| jasieńce |
 |
| jakieś piękne czosnki |
 |
| (winnicowe?) |
 |
| i dziurawce. W tej murawce. |
Moje zdziwienie dotyczyło tym razem faktu, że inwestor kazał to wszystko wykosić (w zeszłym roku zrandapował inną część murawy, wkurw na temat pod koniec
tego posta). Na nic moje natchnione tłumaczenia, odwoływanie się do prawdopodobnie bliskiej mentalnie poetyki pola golfowego (koszone/niekoszone). Nie. Odrośnie.
No tak, centuria dobrze znosi koszenie (jest objęta częściową ochroną gatunkową, a ponieważ pojawiła się spontanicznie, nie wolno jej niszczyć), a żeby murawa pozostała murawą, należy ją kosić, aby zatrzymać sukcesję w kierunku zbiorowiska leśnego. Ale w pełni kwitnienia? Wystarczy raz na dwa lata lub co roku, najlepiej, moim zdaniem, wczesną wiosną lub późną jesienią.
Drodzy Czytelnicy
z dzisiejszego odcinka dowiedzieliście się, że murawy (i inne piękne rzeczy) mogą powstać przez zaniechanie i odpuszczenie kontroli.
W kolejnych odcinkach zostaną omówione inne metody ich zakładania.
 |
| murawa kosmaczkowa :-) |
Pozdrówka, Megi.