od początku

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

wielki wybuch, edit.

Ogrzało się, naprawdę.
Najpierw nieśmiało, jak żółw ociężale
i się rozkręciła ta wiosna wspaniale.
W Moherii
I w innych ogrodach.
Wiosenne zagadki.
 Cóż to za krzew Megi posadziła i właśnie kwitnie?
Jakie to gatunki drzew?;-///
W jakim regionie byłam? A może nawet- w jakiej miejscowości? Stamtąd są pierwsze cztery zdjęcia.
rasowy bloger:-]
Ile kosztuje ta roślina? Z dokładnością do 100 zł. Ponieważ nigdy nie zgadniecie, mogę swobodnie zaproponować nagrodę, gdyby jednak. Niespodziankę.
Za udział w quizie- coś, co byście chcieli NA PEWNO.
Wrocław Zacisze. Zdjęcie zza żywopłota.
I nie tylko w ogrodach...
Pamiętacie o głosowaniu na moherowych przyjaciół? Tutaj się to robi.
Ostatnie pytanie. Jakiego kota brakuje na zdjęciu?
Pozdrówka, Megi.
PS.- zgadnę zagadki.
1. Krzew to oczywiście Abeliophyllum distichum, zwany białą forsycję, koreański endemit. Pięknie pachnie, wdzięczne ma dzwonki i kolor.
2. Kikuty drzew- z lewej lipa, z prawej klon. Pozostaje zagadką, jaka firma zgodziła się tak je ogłowić na prywatnej posesji (wbrew prawu!) i dlaczego się na to odważyła, czyżby właściciel posesji i firmy byli nieświadomi? a może cyniczni i świadomi bezkarności, bo kto by się za drzewami ujął?
3. Oczywiście Wielkopolska, a palmy stoją u importera roślin w Zbrudzewie koło Śremu, wyglądając egzotycznie w szczerym polu. Nie polecam (ceny), to i nie linkuję.
4. Sosna kosztuje tyle, co cały ogródek:
nie jestem pewna, co o tym myślę. Z jednej strony dużo pracy, z drugiej- po co.
Czyli najbliżej była Ondrasza... a AniaM. prawie wcelowała w 10x mniej;-)
5. Oczywiście Biały Ulung, Inka, Ineska, nie je z pospólstwem.
Dziękuję za komentarze, Nora i Foss proszą o głos!
pozdrówka, Megi.

piątek, 19 kwietnia 2013

to właśnie miłość

a to jest wpis konkursowy- Jasna prosi o zdjęcie przedstawiające przyjaźń między kotami.
Trudno się nieprzyjaźnić w siedmiokocim stadzie, byłoby niewygodnie, należy się co najmniej znosić i tolerować.
tak, u mnie jest tak zielono:-) a jak kwitnąco!
Ale bywają też relacje wyjątkowe, jak ta między matką i córką. Polar ma dziesięć lat, Punia dziewięć. Może nie kochają się jakoś specjalnie, ale mimo że tak różne, są takie same (jak VegAnka i ja, ekhm?) Rozczulająco.
Wyjątkowa jest miłość Nory do małych Norwegów.
Nora to kotka "nadwornego" pochodzenia, do niedawna przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu schizowało ją tak, że ofszę, spędzała na kanapie i fotelu wiosnę, lato i jesień, ale gdy zamykaliśmy drzwi balkonowe, nerwowo wychodziła. I potrafiła spać na dworze w największe mrozy przez tę klaustrofobię. I mogła znikać na całe tygodnie.
Zniknęła po śmierci Mohera, którego kochała bardziej niż własne dzieci, do którego po raz pierwszy zakradła się na fotel i rozkosznie misiła łapkami.
Właściwie zdziczała.
I dopiero Foss, który jest wersją Mohera, małym i dziwnym mieszańcem norweskoleśnym, przyprowadził ją z powrotem do domu i na kanapę.
to jest zdjęcie konkursowe
Nora i Foss, Foss i Nora. Przyjaciele.
Jeszcze banerek od Jasnej:
i wielkie dzięki za komentarze pod poprzednim wpisem. Odpisam:-)
Pozdrówka, Megi.