od początku

środa, 6 lipca 2016

moje łąki ogrodowe

Zbiera się, bardzo się zbiera, a niezależnie od tego zmienia się równie szybko- ubywa dnia, kończy się zapach lip, fontanny pasikoników strzelają spod stóp na łąkach.
Czas zbierać się na Północ, nie ma czasu na pisanie, na eksplorowanie tutaj, lato znów suche i gorące i kwitnących roślin też ubywa. Kolejne pożegnania, niespełnienia, kolejne "w przyszłym roku".
A co, jeśli nie.
Wciąż jestem zachłanna, ale o tej porze roku już zmęczona. Wszystkim.

Też tym, że planuję i nie wykonuję, chociażby pisania o tym, co miesiąc temu. Miesiąc temu był strasznie dawno temu, w innej epoce przed- zapachu lip. Równie dobrze pisanie o tym można odłożyć na zimę, niekoniecznie najbliższą.
A co, jeśli nie.
Nie to nie. Pouczę się uwalniania od planowania.
Na rzecz rejestrowania. Tego, co istotne, do zapamiętania. Odsiane z emocji na rzecz analizy i syntezy.

Takiego podsumowania potrzebują moje łąki.
Łąka to, wiecie, zbiorowisko bylinowe ze znacznym udziałem traw, ale widzę, że w kontekście ogrodów pod tym pojęciem mieści się wszystko, wyobrażenia ludzi obejmują spektrum od dywanowego, szmaragdowego trawnika do łanu maków i chabrów, oczywiście wszystko wieczniezielone lub stalekwitnące, niezmienne i bezobsługowe (nawet konieczność koszenia bywa przyjmowana z niedowierzaniem).

W zeszłym roku założyliśmy w pewnym dużym ogrodzie łąkę z siewu. Powstała na piaszczystej i suchej glebie, bez nawodnienia, w miejsce naturalnej napiaskowej murawy (bezsens całej roboty był przedmiotem moich zżymań między innymi w tym poście).
f
Fragment ogrodu. Projekt nie mój, też już hejtowałam ;-) oczywiście kocimiętki i liliowce 'Stella d'Oro' same w sobie i w dużych łanach są ok. Hejtowałam ideę robienia ogrodowego ogrodu na hektarach i w tym konkretnym krajobrazie. Ale, jak powiedziała Ewa ZM: gdyby tak ktoś płacił za to, żeby mu powiedzieć, że nic nie trzeba robić...
 Ąka był zrobiona w lipcu 2015 tak (jeżeli coś pokręciłam, to liczę na sprostowanie TP):
- zaoranie glebogryzarką separacyjną,
- wyrównanie równarką,
- ręczne wygrabienie, wybranie i zakompostowanie kłączy perzu i nawłoci (perzu- dokładne w miarę możliwości, ale perz w łące nie jest problemem),
- wałowanie,
- wysianie mieszanki nasion traw (głównie różne gatunki kostrzew, gęsto, żeby było na straty) i nawozu mineralnego (jednorazowo, jako starter dla trawy),
- przemieszanie nasion z wierzchnią warstwą ziemi (przegrabienie),
- wałowanie,
- czekanie na deszcz.
Czyli była zrobiona jak trawnik, na tysiącach mkw.
W końcu doczekała się na deszcz jesienny i w maju wyglądała uroczo:
Mak piaskowy. Z makami to jest taka sprawa, że- jak wiele chwastów segetalnych- jest jednoroczny, wysiewa się i kiełkuje na odkrytej glebie, więc w zwartej murawie oczywiście się nie wysieje. Dramat dla miłośników łączek kwietnych.
Fiołek polny.
Takimi obrazkami łąki uwodzą nas internety, z dystansu też wszystko wygląda w porządku- zielony dywan.
Tymczasem w szerszym planie i z bliska...
... bardzo wiele zależy od miejsca. W tych zacienionych przez część dnia, wilgotniejszych, położonych niżej (tam, dokąd nasiona zostały spłukane lub zwiane) murawa jest zwarta, w innych niekonieczne.
Spokojnie, po kolejnym sezonie będzie gęsty dywan, nie pozwalający się zasiać ani makom, ani nawłoci.
Zależy, kto czego potrzebuje. Jeżeli chcemy kwitnącej łąki, należałoby zostawić w spokoju istniejącą murawę (systematycznie wykaszając nawłoć) albo, w gorszej wersji, po zaoraniu i wyrównaniu pozwolić działać przyrodzie.
Tu nic nie było siane... i też będzie łąka.
Obsługa łąki w kolejnych sezonach polega na jej koszeniu (raz lub dwa razy w sezonie, lub raz na dwa lata, w zależności od oczekiwań), ewentualnym wygrabianiu, podsiewaniu traw (lub odwrotnie- wyczesywaniu traw i wsiewaniu lub dosadzaniu dwuliściennych).

Łąki ogrodowe to także łąkowe rabaty, zakładane metodą sadzenia sadzonek.
Trzeci sezon obserwuję łąkę w ogrodzie w polu i koło "stodoły", jak mówią.
Majowo to ona tak sobie wygląda, takie rabaty są wymagające... wymagają cierpliwości i wyrozumiałości.
Paliki w tej chwili już zdjęte. Grabowy żywopłot w końcu się zbiera.

Początek czerwca był biały.
Kwitną złocienie łąkowe i wiązówka błotna, błyszczy śmiałek.
Pod koniec czerwca zaczyna się robić różowo, fioletowo, niebiesko.
Ton nadaje krwawnica pospolita, przetacznik kłosowy, gaura Lindheimera i jeżówka blada.
Pojawił się żółty akcent- spontaniczny dziurawiec. Nostrzyk też się wsiał. Cudnie.
Wciąż nie jest to zwarta murawa, nawet nie pamiętam*, co tam rosło i wypadło.
I wiecie co?
To bardzo dobrze. Że nie pamiętam, nie muszę, bo ogólne wrażenie jest super, a z czasem będzie tylko lepsze. Wolne miejsca zapełnią się ekspansywną krwawnicą, można w nie dosadzić coś, co chcielibyśmy w tej łące mieć, można rozsadzić kępy niektórych bylin.
Zdaję sobie sprawę, na jak trudną próbę może być narażone uczucie miłośników łąk. Tych teoretycznych, idealnych kwietnych łąk.
Rabata łąkowa (czy tam preriowa) jest w dużej mierze spontaniczna, bywa nieprzewidywalna, wymyka się spod kontroli, rośliny zmieniają miejsca, opuszczają grupy lub w ogóle ten padół.
Jak jakieś chwasty.
No.
Przy tym fantastycznie pasuje do prostej architektury.
fot. Robert Prochazka
 Skoro już jestem w tym ogrodzie, nie ograniczę się do łąki.
Maj.
Rabaty "na cortenach". Na razie spory bałagan wizualny, bo jeszcze się to wysokościowo nie zróżnicowało, a i żywopłoty nie zasłaniają tego, co powinny. No i paliki.
Pragnia syberyjska jako podściółka do hortensji bukietowych
i bodziszek żałobny, uwielbiam.
Czerwiec.
"Na cortenach" kwitnie więcej bodziszków,
dereń kousa,
więcej bodziszków ;-)
przywrotnik
i dereń kousa :-D
Oczyszczalnia elegancko zarosła śnieguliczką Chenaulta (teoretycznie 'Hancock', ale niekoniecznie.)
Majowe zioła przy tarasie.
I taras czerwcowy, z klonem Grossera i rosplenicą 'Hameln'.
Gwiazda maja- dereń kwiecisty 'Cherokee Chief'.
I letnie gwiazdy- róże. Róże w tym roku kwitną jak natchnione.
 Jeszcze ogólny rzut oka spod róż,
Fot. Robert Prochazka
widok z tarasu na rabatę łąkową (na tle grabowego żywopłotu, który należy sobie wyobrazić)
i prawdziwy hit sezonu, czyli przedogródek.
W ciągu dwóch lat zarósł zielonym kożuszkiem, złożonym z barwinka większego i pospolitego ('Gertrude Jekyll' i 'Atropurpuraea', seslerii błotnej i pragni kuklikowatej.
Plewienie praktycznie zostało wyeliminowane, bez folii, chemii i innych fanaberii.
Maj. Nie zdążyłam na kwitnienie świdośliw :-(
Czerwiec.
Więc tak.
Piszo, że rabaty bylinowe (w tym łąkowe, preriowe, okrywowe) są skomplikowane i obsługowe.
Nie są.
Jeżeli dopuścimy zmienność, spontaniczność, przenikanie.
Wymagają odchwaszczania przez pierwsze dwa- trzy sezony, okresowego podlewania, cięcia (raz w roku na wiosnę), porządkowania kwiatostanów itd. (kilka razy w sezonie), elastycznego reagowania na zmiany, nauczenia się przyrody przez obserwację i korygowania nasadzeń zgodnie z miejscowymi warunkami.
No tylko tyle :-D
Obsługowy to jest tyrawnik.
(ja nie wiem, dlaczego oni tak piszo, że są obsługowe. Albo chcą się kreować na ogrodowe guru, albo źle dobierają byliny, albo za bardzo chcą kontrolować i żeby to takie było, jak posadzone, a to żyje przecież.)
Okołotematowo ogrodów bylinowych pisze Marta Góra i piszo w gazecie (dziękuję Arturowi za link). Do dyskusji poniżej lub później (chyba że nie ma na kiedy lub nie ma sensu, bo to już było).
Na blogu mało się dzieje, ale zapraszam na fb, tam nadrabiamy :-) z tym, że z tekstami nie bałdzo.
No i jeszcze *- poniżej weryfikuję listę roślin z łąkowej rabaty. Niektóre zanikły, niektóre mają się dobrze, pewne okazały się ekspansywne, a na temat innych nie mam danych (za rzadko bywam).
Pozdrówka, Megi.

Eragrostis spectabilis 191 szt.
Eragrostis trichodes 63
Sesleria caerulea 180- ma się świetnie
Calamagrostis brachytricha 5- ok
Sesleria sadlerana 15- ma się świetnie
Molinia sp. 44- ok
Avenula planiculmis 69- ok
Achnatherum calamagrostis 5- ekspansywny
Deschampsia caespitosa 41- ok
Phlox maculata Natasha 15- ok
Eryngium planum Blaukappe 7- ok
Veronica spicata 49- ok
Filipendula hexapetala 29- ma się świetnie
Achillea millefolium 32- ok
Salvia nemorosa Rosakonigin 24- część przetrwała
Salvia pratensis 25- nie widzę :-(
Leucanthemum vulgare 18- ok
Scabiosa caucasia Perfecta Alba 15
Scabiosa caucasia Perfecta 15
Physostegia virginiana Summer Snow 23
SESLERIA heufleriana 50- ma się świetnie
SESLERIA sadlerana 35- ma się świetnie 
ASTER SEDIFOLIUS  Nanus 20- ok 
ECHINACEA pallida 50- ok
Echinacea purpurea Prairie Splendor 50
ECHINOPS sphaerocephalus Arctic Glow 20- ok 
ERYNGIUM planum Blaukappe 15- ok
GAURA lindheimeri  50- słabiej, niż różowa
GAURA lindheimeri Siskiyou Pink 50- ok
MONARDA x hybr. Blaustrumpf 15
MONARDA x hybr. Prarienacht 15
PHLOX. maculata Rosalinde 15- ok
SALVIA nemorosa Amethyst 25
SALVIA nemorosa Mainacht 25
SALVIA nemorosa Tancerin 25- z szałwii przetrwała mniej więcej połowa (część wypadła, część się rozsiała, część siewek się nie utrzymała)
SALVIA x superba New Dimension Rose 25
LIATRIS spicata Kobold 15

36 komentarzy:

  1. Fajne te rabaty bylinowo-łąkowe, wiosną są tam cebulowe? To trudne, przy braku prawdziwej zimy, jakoś znieść listopadowo-marcowy widok za oknem. Zachwycać się korą i kształtami, pomijając badylowatośc bylin i brak jednorocznych... Zazdroszczę dereni, rewelacja! chaosik jeżówkowo-przetacznikowy jest najcudniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widok zimą mało ogrodowy (graby, pola...). Kiedyś to nabierze struktury i gęstości. Ale i tak trzeba być dość niekonwencjonalnym w kontekście PL, żeby rezygnować z zimozielonych.
      Gdybym była częściej w tym ogrodzie, to by pewnie cebulowe już były :-) tak jak w dwóch innych, które pokażę. Rzeczywiście jest to świetne i jedyne rozwiązanie na wiosnę. Będę pamiętać i namawiać w tym roku :-)
      Derenie kochają nasze gleby i umiarkowane zimy. Dzięki za odwiedziny :-) namieszałam, bo dwa razy opublikowałam tego samego posta. Już naprawiam.

      Usuń
    2. A mnie sie taka goła przestrzeń bardzo podoba. Zobaczycie niedługo szeroki widok będzie prawdziwym luksusem.

      Usuń
    3. mnie się też podoba i wolę ją, niż okoliczne barokowe dworki, ale cebulowe na tle ażurów byłyby nie od rzeczy. Cienkie czerwone linie np.

      Usuń
  2. Piękne. Tylko łąchy - piachy by się przydały:)
    To co Tobie wypada u nas rośnie doskonale:) I odwrotnie:)
    Dereń marzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee łąchy- piachy??
      Od kiedy odkryłam, że tak jest z tym "odwrotnie", wciąż muszę o tym myśleć. Trochę ma być w następnym wpisie.

      Usuń
  3. "Kolejne pożegnania, niespełnienia, kolejne "w przyszłym roku".
    A co, jeśli nie. Wciąż jestem zachłanna, ale o tej porze roku już zmęczona. Wszystkim."
    Dlaczego siedzisz w mojej głowie?

    U nas właśnie teraz leje, wieje, zimno dość. I oto ja, salamandra upał kochająca, cieszę się, bo to lanie i chłód może trochę przyhamują to przekwitanie, omdlewanie od gorąca, ubywanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też zimno, wiatr, i też mnie to nie martwi. Mam jeszcze Szwecję w zapasie, zdążę na jakieś storczyki, bo na lelije złotogłowe już chyba nie. Strasznie szybko w tym roku wszystko zakwita i przekwita.

      Usuń
  4. No... Mikołajki, scabiosy, gaura - musiałby być jakiś specyficzny suchy ogród. Wiele z tych które pokazujesz się będzie kłaść.
    Ale szałwie omszone, okręgowe, łąkowe - tak:) Rosną świetnie. Mam w niedalekiej przyszłości ogród nad Wisłą... Może tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha aha. Chyba trochę podlewanie szwankuje ;-) bo rosną umiarkowanie, jak trzeba. Ta skabioza mnie strasznie zawodzi, wszędzie szybko wypada, precz z nią. Szałwie omszone rosną, ale czasem wymarzają pod koniec zimy. Nasiewają się, ale za wcześnie wschodzą i siewki wymarzają. Szałwia łąkowa mnie bardzo dziwi, bo w okolicy porasta wszystkie pobocza (nb notorycznie za wcześnie wykaszana). Okręgowa to nie u nas.

      Usuń
  5. Dlaczego Ty pokazujesz takie rzeczy że człowiek puchnie i pęka z zazdrości? Nie mogłabyś jakoś tak brzydziej?Paskudniej? Ten dereń też - czysta prowokacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego mnie nie dziwi, że dereń ci się spodobał?

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. nie obraziłabym się za taki widok z kuchni.

      Usuń
  7. Na równi z rabatami łąkowymi stawiam te połacie roślin zadarniających.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo miło mnie zaskoczyły szybkością, są jak zielone pajęczynki :-)

      Usuń
  8. "Jeżeli dopuścimy zmienność, spontaniczność, przenikanie." - dlatego one są takie pracochłonne te rabaty, bo tych trzech zjawisk trzeba unikać jak ognia! O czym nas różne takie autorytety informują i podsuwają odpowiednie fotki przykładowe. Jeżówka blada rośliną pożądaną, zafunduję sobie na piochy tak jak wcześniej planowałam ( ale u mnie z planami jak i u Ciebie, rozjazd okropny:-/ ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiadasz? to znaczy, że są pracochłonne mentalnie, wymagają pracy nad zmianą sposobu postrzegania i świadomości ;-)
      Te fotki przykładowe (rabaty, w których plamami wszystko rośnie na swoim miejscu, a po trzech latach nie widać, bo nie ma fotek) są moją zmorą poniekąd, bo wielu ludzi w kilkuletnich ogrodach (nie moich) chce doprowadzenia do stanu "tak jak było", co jest pracochłonne i bez sensu, wiadomo.
      Jeżówka blada powinna nazywać się "wątła", jest jak delikatna panienka :-)

      Usuń
    2. I dlatego Megi (że ta zmiana poztrzegania) powinnaś wydawać te albumy ze zdjęciami i pisać i edukować.
      Bo, jak pisał nieeegdyś w "Przekroju" L.J.Kern - "dzieci trzeba zacząć wychowywać na 20 lat przed ich urodzeniem....." ;))
      Barbara

      Usuń
    3. Yes, uporządkowanie "plamowe" to na bardzo małej przestrzeni dobre, nie wiem dlaczego ludziska chcą tak porządkować duże powierzchnie. Ja tu kombinuję co zrobić żeby natura odwalała za mnie co lepsze kawałki ale ludziska jakoś tak mają że lubieją sobie na się bata ukręcić. Autorytety preferują rabaty pracochłonne chyba dlatego żeby potem na tych rabatach wykonywać czynności pielęgnacyjne albo z czystego masochizmu albo z powodów finansowych.;-) A tak w ogóle ludzie się boją swobodnych nasadzeń, jakąś alergię mają czy cóś. Za mało ogrodowy im się pozorny brak porządku wydaje, no chaos Pani jak w tym lesie czy innym polu , nie do ogarnięcia! A my lubimy ogarniać, he, he( i betonem, i żwirkiem w chaosa i jeszcze mu palisadką dołożyć i roślinki pod kancik ). Trudno będzie zmienić przyzwyczajenia bo jesteśmy jako społeczeństwo straszną konserwą. Ale nadzieja jest, za jakieś 10 - 15 lat jak już się totalnie zaindustrializujemy, wyrośnie nam pokolenie stęsknione za pokrzywą i przytulią i widokiem zielono sielskim, takim prawie, prawie naturalnym.

      Usuń
    4. yeah.
      Chyba tak (preferują rabaty pracochłonne, boją się nasadzeń swobodnych). Plamowe są chwalone, chociaż, na przykładzie pewnej rabaty w Międzyzdrojach (obficie na fb) jestem przekonana, że to nie wyda. Mimo łagodnego klimatu i starannej pielęgnacji- nie uwierzę, aż nie zobaczę. Nie wierzę, że rośliny, które w Niemczech i we Francji są stosowane jako sezonowe, utrzymają się przez kilka lat i to w granicach plam.
      I tu muszę powiedzieć, że podziwiam właścicielkę ogrodu z łąką (byłam jeszcze raz, ale boję się edytować post, bo blogger coś chrzani)- nieobecność przegorzanów, wybujałość śmiałków, pusta dziura obsiana wierzbownicą (już pamiętam, ona jest po drzewie, co je karczowniki załatwiły) spotyka się z łagodną wyrozumiałością, a widok wzdłuż ogrodzenia, tak, że masę łąki widać, jest określany jako "cudowny". Rozpoznałyśmy wiele siewek i wstępnie zaplanowałyśmy małe przesadzenia, dosadzenia i powiększenie łąki.
      Więc coś się dzieje.
      Żeby tylko to nowe pokolenie umiało przytulię rozpoznać.

      Usuń
  9. A dla mnie łąki wieloletnie są trudne ale pewnie źle nasadzam i mao cierpliwam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko, ale ty chyba dopiero drugi rok masz łączkę! to faktycznie jesteś mało cierpliwa ;-) ale jakoś jestem pewna, że dobrze nasadzasz. Masz jakiś dobór zrobiony czy tam inny plan?

      Usuń
    2. No bo mam w sumie dwa założenia tzw.łąkowe.Jedno to bardziej co da natura i jest ładnie do pewnego momentu. Pod koniec czerwca jastruny zaczynają być wielgaśne i polegiwać i robi się mało sympatycznie. Dlatego właśnie zsiekłam wszystko prawie do ziemi i jest jeszcze gorzej.Druga łączka to bylinowy raj. Takie przynajmniej było założenie. Nasadzam wszystko co w opisie jest sucholubne i sprawdzam jak się miewa. To eksperyment na dłużej i nie wiem czy mi starczy wytrwałości czy nie zrobię macierzankowego kobierca. To taka alternatywa ,gdyby projekt prerii się nie powiódł.

      Usuń
    3. na pokazanej łące jastruny stoją do tej pory (brzydkie bardzo, ale to względne przecież), ale koło nich jest mnóstwo siewek. W przyszłym roku będzie więcej bieli, jastruny można już przyciąć, a one nie są specjalnie długowieczne, więc dobrze, że te siewki są.
      Gdzie twój kołcz ogrodowy? Potrzebujesz wsparcia :-D

      Usuń
  10. Ja tam bierę co natura mi daje na mój ugór (póki co). Tyle, że walczę zaciekle z nawłocią (cholerstwo paskudne) i wiesiołkiem - no sorry. Ładny jest i wsjo, ale chce mnie drań pochłonąć. Z całą resztą elegancko się zgadzam na moim piachu i niech sobie rośnie jak chce.
    Ten ostatni dereń - love!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, korekta jest wskazana, zwłaszcza w przypadku nawłoci :-) ciekawe, co fajnego ci się tam w ugorze z czasem pojawi.

      Usuń
    2. Liczę na jakieś miłe niespodzianki :)

      Usuń
  11. Moja Mama miała zawsze ogródek taki dopracowany, tak każdą niewłaściwą roślinkę wyrywała, że aż dla mnie było za czysto, ja staram się bardziej na luzie, ale widzę ,że luz może być zupełny, więc wpuściłam chaos dzięki Twoim inspiracjom i patrzę co się dzieje, a wszyscy wokół pouczają mnie zrób porządek, pytają wykosić ? hmmm... a ja uparcie nie wykosić :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D
      ale takie czyściutkie ogródki też robią na mnie wrażenie, podziwiam pracowitość i umiejętności ich właścicieli. Tylko że to nie na dzisiejsze czasy i ludzi...

      Usuń
  12. Cudowny ogród, oby było teraz więcej wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się to jak wygląda dom. I zachwycają te makowe łąki - sama uwielbiam te kwiaty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś pięknego! Masz bardzo śliczny ogród i do tego ta różnorodność kwiatów. Szkoda że sama nie mam takiej przestrzeni aby ją zagospodarować. Ja za niedługo będę chciała posadzić w swoim ogrodzie rabaty. Masz przepiękny ogród! Powodzenia w dalszej pracy nad nim i czekam na kolejne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. maki to jedne z piękniejszych kwiatów polskich, łąki oraz pola pszenice obsiane makami to mój ulubiony wiosenno-letni polki krajobraz

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)