Napisałam po postem Ewy G., że crossposta popełnię, bo mnie zainspirowała.
Akuratnie pogoda się zrobiła taka, że... z jednej strony ciepło potrzebne, z drugiej- nadzieja na prace ogrodowe się oddala.
To paczcie.
Mogłabym powiedzieć "paczta, póki nie ma ACTA", bo zdjęcia przefotografowałam bezczelnie ze szwedzkiej książki w szwedzkim antykwariacie. Książki nie kupiłam, bo była w dziwnym języku;-p i zawierała mało obrazków.
( a nuż któż z ZAGRANICZNYCH czytelników nie rozkminia naszego rodzimego lolcata, wyjaśnienie tutaj,
a dalszy ciąg tutaj
(źródło Anonymous In Poland)
Uwielbiam życie memów:-))) no to paczta
Zwykłe okno, a w oknie kwietnik, taki trochę wymyślny, na naturalistycznie drewnianej nóżce. A żeby zieleni było więcej, jeszcze ampla nad kwietnikiem. Klatka z ptaszkiem. Sezonowe cebulkowe. A może pójść dalej i zamknąć rośliny w terrarium? A może zabudować okno czymś w rodzaju witryny? A może je zamknąć do szafy?
Takie wyuzdane pomysły rodziły się w głowach XVIII- i XIX- wiecznych Anglików, rozprzestrzeniając się na Europę. Nie brały się znikąd, był to czas wielkich łowów roślin (polecam- Tyler Whittle, "Łowcy roślin", porywająca lektura), upychania ich w ogrodach botanicznych, snobowania się na nie w ogrodach prywatnych i oranżeriach, zapraszania na salony. Także "klatki" i "szafy", w których eksponowano okazy, były inspirowane transporterami ze szkła i egzotycznego drewna (wyobrażacie sobie wielomiesięczną podróż delikatnych paproci na odkrytym pokładzie (światło!), obryzgiwanym wodą morską i ciętym wiatrem?!).
Zauważcie, jak komfortowe warunki stwarzano roślinom- terrarium jest wyposażone w urządzenie grzewcze w postaci cynkowej rurki z przepływającą przez nią ciepłą wodą (albo nie pojęłam;-) i wówczas proszę Halinę o korektę), doniczki z roślinami ukryte pod warstwą mchu ( w każdym razie tak bym dzisiaj robiła).
No i rosły bujnie. Zupełnie inaczej, niż mój zamiokulkas rozdeptany przez Fosska, bambus pożarty przez Puszka i falenopsis zalany przeze mnie.
Takie coś to bym sobie zapuściła:
Akwarium w oknie... coś na tę porę roku. Zielone światło i tak dalej.
I zwykłe paludaria, takie pokojowe tereny podmokłe.
Na pewno rosłyby bujnie...
I jeszcze kilka inspiracji szklarniowych, na wypadek, gdyby ktoś chciał sobie w szklarni rozsądnie poukładać.
Wszystko zależy od tego, jaką kto ma szklarnię...;-)
A ten mechanizm otwierania- zamykania przypomina mi liceum mojej Weganki (XIX- wieczny budynek z czerwonej cegły, o stropach tak wysoko zawieszonych, że lufciki pod nimi trzeba było obsługiwać sposobem. Budynek na początku istnienia stał na skraju miasta i pól, nad stawem... kto z wrocławian zgadnie, które to liceum?) i jeszcze przypomina mi... Palmiarnię w Lubiechowie.
Pozostając pośród ogrodniczej nostalgii... takim nożycami Zielony Książę von Puckler- Muskau przycinał (domniemam, że wychylając się z siodła) swoją zieleninę.
Wyglądają na skuteczne, podobnie jak wąski szpadel do przesadzania.
A takie to ja chcę. Mam zamiar zamówić i stosować takie obrzeża rabat ceramiczne, w wielu miejscach byłyby uzasadnione, zapewne lepsze od plastikowej falującej taśmy (której nie używam, brrr).
To na środkowym zdjęciu jest żeliwne, przedstawia gałązkę koralowca.
BTW, zapraszam na aukcje- trochę kubków TP wystawił.
Kilka dni spędziliśmy w Wielkopolsce. Pojechali, bo są tam sklepy z zabawkami.
Ale, oczywiście, nie tylko.
Jutro dla odmiany jedziemy na Małopolskę, tam też są sklepy z zabawkami i... ciekawe, co jeszcze.
Napiszę o wycieczkach:-)))
Ale jeszcze miało być o konikach.
Coniki, świerki białe 'Conica', nie nadają się na obwódki ścieżek.
Więcej o konikach w następnych odcinkach.
No i o kotach nie było, jakże to tak.
U kotów bez zmian. Pacze na nie z uczuciem.
Chociaż dobrze nie jest, niezupełnie. Puszkin się nie leczy skutecznie, bo łazi łajza niewiadomogdzie, wyziębia się, śpi na dworze, charka i smarka. Utne mu te jajka bez znieczulenia, grrr. Martwi mnie to jego łażenie.
No i Kminek niezastąpiony.
Poczekam.
Pozdrówka, Megi.
PS. VII LO, napisała Dorota i miała rację. Ja bym na to nie wpadła. Ani na staw, ani na to, że pod koniec XIX wieku był to skraj miasta, Borek zaczynał się budować. Nie wpadłabym, jakbym nie zobaczyła... na przykład tutaj.
od początku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryciny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryciny. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 stycznia 2012
środa, 23 lutego 2011
flooow...
... czyli przepływ;-) idei? pomysłów? z bloga do bloga. Niedyspozycja fejsbuka zaowocowała innymi poszukiwaniami. Dzielimy się:
KTO nam w tym roku pomoże w ogrodzie? Może:
a w trudnych przypadkach:
a więcej pomocnych ludzików u autora.
U Saturejki też słodkie elfickie pomocne wróżki:
Te piękne tuszowo- farbkowe, prerafaelickie z ducha obrazki są autorstwa Cicely M. Barker.
A może czytaliście w Wysokich Obcasach o Li Edelkoort? Jeżeli tak, to dobrze, bo tekst jest w archiwum. W każdym razie- po przeczytaniu poczułam żal... dlaczego nikt mi nie powiedział, że mogę być trendsetterką? Powinnam była być.
No, może na swój użytek jestem;-]
Na fali trendsettingu Li wydaje magazyn Bloom, o trendach w ogrodnictwie i kwiaciarstwie. Co roku jeden numer.
Popatrzcie, jak opisuje obrazami zjawisko- trend- styl Arts&Crafts:
... a tak można było zabezpieczyć rośliny na zimę;-) wyglądają jak bombki, albo balony stratosferyczne. A oto apetyczny organiczny ogrodnik:A może coś z moich zbiorów? Bardzo proszę:
świecznik iitala, projekt Aalto!
kafel z gilami, wytwórnia Jie! (Halina to doceni;-))
i z niezapominajkami też:-]
Oraz z lnem:
Może też być kubek Goebel:
wszystko tutaj do kliknięcia, a jeżeli czegoś nie ma, to proszę pisać.
To może na koniec jeszcze wróżki? Trudno się z nimi rozstać:
pozdrówka, Megi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




















































