od początku

sobota, 21 marca 2015

niedziele marcowe

Nie nadążając za sobą, łapiąc i plotąc wątki staram się pamiętać, żeby dzień święty święcić świętem.
Że zaś święty jest każdy dzień (normalnie jak plemnik), toteż.
Poza tym miło jest sobie organizować to życie pozagrobowe.

Krótka wycieczka z Czerńczyc przez Kamionną i Okulice z powrotem została jedną z moich ulubionych.
Oto Czerńczyce- w tym poście wszystko na temat.
 Dalej groblą.
 Przez łęgowy las wtedy, dwa tygodnie temu, pełen przebiśniegów.
 Czosnek niedźwiedzi też już wylazł.
 No ale przebiśniegi.
 Po to się pojechało, prawdaż.

Pałac w Kamionnej wali się tylko odrobinę bardziej, niż rok temu (porównawcze fotki w linkowanym wyżej poście). I wciąż jest do kupienia za marny milion.
 Folwark również malowniczo się zapada.
I całe to ptactwo.
 Dalej szło się brzegiem lasu.
 Lasem, gdzie znów przebiśniegi.
 Chwilami brzegiem rzeki, dzikiej i pięknej Bystrzycy.
Widząc ją zawsze marzę o kąpieli.
 Nagim lasem.
 Po to są zimy, żeby zamienić zeszłoroczne gąszcze w półmaterialne pajęczyny.
Po to są marce, żeby je zmieść i wypalić światłem.
 Żeby wykąpać świat i przejrzeć go w wodzie.
Wielbię energię marców.

Trochę prozy życia- idziemy przez obszar naturowy, gdzie chroni się pewne kratkowane motylki.
 Żeby larwy miały co żreć, sadzi się jesiony wyniosłe, kaliny koralowe i derenie świdwa.
Jak się wygrywa przetarg na posadzenie tego, co żro?
Można być jedyną firmą spełniającą wymagania IWZ.
Można też posadzić część roślin nie spełniających wymagań IWZ.
Ale to trzeba być tą firmą.
 Przynajmniej nie musimy tego podlewać;-p

Wciąż mogę wielbić marzec.
 W Okulicach taki miły akcent:
 A dalej, aż do Czerńczyc- pola, łąki, turzycowiska z czuprynkami wierzb chwiejącymi się srebrzyście.
 To miejsca tak bardzo moje, ten las, rzeka, łąki.
W sam raz do mieszkania.
Spacerek piękny, ośmiokilometrowy, do powtórzenia w porze kokoryczy, polecam.

W kolejną niedzielę wybraliśmy się na przylaszczki.
Wycieczka jednak utknęła w Tupajowisku.
 Wiedzieliście, że Tupaja ma kościół na działce?
 Gdybym była Tupajo, fociłabym bez końca meandry zacieków na różowym tynku, złote światło na cegle i glinie, grubość murów, solidność belek, osiemnastowieczną dostojną piękność, surowość i szczerość materiałów, co się tak pięknie starzeją. No i domki kątników.
Z taką miłością, jak Ania M. dokumentuje Ursinovię.
 ŻARTOWAŁAM.
Gdybym była Tupają, pochlastałabym się z rozpaczy, bo ja już nie chcę starego domu, mój mnie doprowadza do szału. Chciałabym taki, w którym przez pięć lat nie trzeba nic robić ani przez dwie godziny dziennie latać na miotle, żeby to jakoś wyglądało.
Ale Tupaja jest dzielna i ma moc.
 W każdym razie robiłabym zdjęcia uśmiechniętej Rudej.
 I kurom, jasna sprawa.
Wygląda to na strusie jajo:-)
Olka, oczywiście.
 Tym razem jednak zdjęcia w Tupajowisku robił TP, ja się zawsze wstydzę komuś tak na chacie.
 Koniec końców dotarliśmy do tego Wąwozu Myśliborskiego, wyrzeźbionego Jawornikiem.
Niby fajny, przyrodniczo ciekawy, niby wioska jak z obrazka, a jakoś nie lubię, nie czuję się tam dobrze.
Ale przylaszczki.
 Hm, zanim je znaleźliśmy, pociemniało.
Ale miodunki były.
 Łany barwinka. 
Różne drzewne artefakty.
 
 Daglezje.
 I, w zmierzchu- zakwitające śledziennice naprzeciwlistne
 i szczyry trwałe.
 A jednak, hm. Może dlatego, że wąwóz?
Jutro też jest niedziela. Może Kraina Wód?

Bo za tydzień- wiadomo.
Inkwi z Thrimą wystawią jakieś cuda wianki, kto jeszcze?
R się odwiedzi przy okazji, Rabishau, gdzie miesiąc temu było tak (muszę wam pokazać to światło).
Może już się zieleni?
 Pozdrówka, Megi.

20 komentarzy:

  1. Megi, zamarłam. Zrobiłas poemat wiosenny. Kocham każde twoje zdjęcie. Koty. dachówki. Mokradła. Przebiśniegi. Kościoły i tupajowe kurki. Jak się cieszę, że was znam:) Piękniej w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się cieszę, że cię znam:-) Robisz mi takie piękne chwile zatrzymania jak Godzina Na Ziemi:-)
      Dachówki, powiadasz?

      Usuń
  2. Wiosna budzi wszystko do życia- nawet postępujący rozpad Tupajowiska :)
    Piękne są te spacery, w ogóle piękny ten nasz kraj...pod względem przyrodniczym i kulturowym. Szkoda tylko tych spotykanych po drodze umarlaków w postaci zaniedbanych, umierajacych zamków, pałaców, folwarków.
    Po łanach przebiśniegów i przylaszczek uwielbiam łany zawilców gajowych i tej świeżo wyciśniętej żółci kaczeńców w rowach.
    Szkoda, ze nie mam czarcikęsa więc z przeplatki nici, a błoto i mokradła mam :)))
    Dzięki za spotkanie raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz na myśli, że rozpada się szybciej?
      Piękny i szkoda, takie tam przekleństwo niemożności.
      Przeplatki aurinie żro czarcikęsa, dowiedziałam się. Maturny żro jesiona, pasuje:-)
      dzięki stukrotne i do następnego!

      Usuń
  3. Jejku.
    nagle zatęskniłam do odgłosy płynącej wody w rzece...

    OdpowiedzUsuń
  4. ach jaki piękny ten marzec u Ciebie :) uwielbiam "spacerować" z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jestem pełna entuzjazmu w stosunku do marca:-) ma w sobie całą obietnicę długiego pięknego czasu.

      Usuń
  5. Oooo! Tupajowisko okiem nietupajowym! Ale mnie nabrałaś z tym śledzeniem zacieków! Ale mnie nabrałaś z tym "żartowałam"!
    Ruda bardzo groźnie wygląda, ja tam uśmiechu się nie dopatrzyłam ...
    Kury i właścicielka super!
    Wszystko z wycieczki mi się bardzo podobało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam nabrałam;-) e tam żartowałam. Scyro prawda, zobaczysz jeszcze. Albo nie.
      Uśmiecha się, mówię ci:-) w ogóle jest przyjazna.

      Usuń
  6. Dzika przyroda jest piękna, ale widok dawnych domostw, bardziej lub mniej okazałych, zrujnowanych, w których już nie ma życia i ludzkiego śmiechu i ludzkich spraw wywiera nader przykre wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to trochę przygnębiające, chociaż z drugiej strony- taka kolej rzeczy.

      Usuń
  7. Ale ten kościół jest piękny:) Jak żywy! Ale za taki chodniczek i takie mury ceglano-kamienne to ja dałabym się pochlastać! Tupaja potrzebuje wiele żeby to doprowadzić do porządku, ale jak już to dostanie to chałupę z zaciekami odczaruje, a my będziemy szczęki z podłogi zbierać jak tu zaglądamy wszyscy. Tupaja ma moc:) Która gospodyni głaszcze swoje kury???
    Łany drobnicy mnie rozczuliły. I drewniane artefakty. A Panu Sołtysowi medal się należy. Poważnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocy nie mam zbyt wiele, ale kury głaszczę :)
      Uśmieszek oznacza tylko uśmieszek, a nie że żartowałam i nie głaszczę.

      Usuń
    2. Jaka tam moc...Olka taka jest. Inne nie lubią głaskania :)

      Usuń
    3. tak, ten chodniczek! a mury takie mocarne, jako i belki, dźwigają się od ponad 200 lat!
      Tupaja ma moc, dobre gospodynie głaszczą swoje kury.
      Pan Dwojga Nazwisk Sołtys debeściak:-)

      Usuń
  8. No a czemu nam Tupaja tego kościoła jeszcze nie pokazało to ja nie wiem... Dla siebie chciała widok zachować? Mój czosnek niedźwiedzi coś zapomniał o wiośnie :( Słabo, bo by się nadał niebawem do jakiejś świątecznej sałatki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja też nie wiem, i w ogóle ma tyle pięknych zakątków i widoków!
      Może sucho temu czosnku?

      Usuń
  9. A ja w przerwie między szlifowaniem a lakierowaniem po raz n- ty wpadłam się pozachwycać Twoim marcem... i Tupajowiskiem w oczach (obiektywie) TP... i oczywiście jestem w kosmicznym niedoczasie (ale jak się chciało spacerować po bałtyckich plażach i jod wdychać...) ale już się cieszę, że będziecie ;) i wracam do roboty ;-) całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to dobrze, wpadaj wpadaj, szlifuj szlifuj. I lakieruj. Obejrzymy w niedzielę:-)
      A widzisz widzisz, dobrze jest gdzie indziej. Jak tam bursztyny?

      Usuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)