od początku

sobota, 17 marca 2018

haj sezon

Od kiedy zostałam aktywistką miejską (klik, klik, klik, klik, klik, klik), mam zdecydowanie mniej czasu na pisanie o idyllicznych ogrodach. Niedługo wyskoczę wam z lodówki z kartą do głosowania (żart, co zaznaczam nauczywszy się, że da się to wziąć poważnie).
Tytuł też nie jest przypadkowy, biegam pobudzona tymi wszystkimi nowymi rzeczami, które się dzieją, tymi nowymi w moim życiu ludźmi, lekko podduszona ciężarem oczekiwań, uskrzydlona wyzwaniami.
Napiszę o tym za chwilę, nie potrafię ze środka.
🌼🌼🌼
Po sezonie to już zupełnie co innego. Po sezonie można napisać, że zaczął się deszczowo i wyglądało na to, że tak już zostanie, no i cały taki był, wilgotny, chmurny i dobry dla roślin...
Marzec 2017.
Tak wyglądają epimedia po mroźnej i bezśnieżnej końcówce zimy...
 jednak czasem przecież Słońce.
 
Jak co roku- cięło się. Teraz i zawsze.
Winorośl rozpięta na drutach świadczy o tym, że nawet w świecie starannie zaprojektowanych werand prowizorki są najtrwalsze.
K., właściciel, kocha swój ogród szczególnie za jego wygląd w trudnych porach roku. Za brąz, spłowiałą zieleń i odcienie szarości. 

I to się wiosną wycina właśnie.
Hortensje bukietowe można ciąć tak różnie i są tak bardzo wyrozumiałe, że nie ma sensu podawać jednego przepisu.
W tym ogrodzie zasada brzmi: jak najkrócej. Zawsze za parą pączków. Z każdego wyrośnie pęd zakończony kwiatostanem, należy więc przewidzieć, w którą pójdzie stronę, nie chcemy przecież bałaganiarskiego, pokrzyżowanego krzaka w lecie. To jest proste, bo pęd rośnie prosto w kierunku wskazanym przez pąk.
 Wierzbę mandżurską w tym ogrodzie ogławia się,
 uzyskując materiał florystyczny. Na maj.
A w maju to bujność nastaje i kwietność. 
Kosaćce syberyjskie na tle brzóz i... klonów  zwyczajnych 'Globosum' na własnym korzeniu, czyli krzewiastych. 

Rutewka orlikolistna.
Ulubiony kącik 😊
Kolkwicja chińska na tle turzycy muskegońskiej.
Onoklea wrażliwa.
Rabata ziołowa.
Uwielbiam zestawienie przywrotnika z kocimiętką. Natomiast K. nie uwielbia przywrotnika.
Dziewanna fioletowa.
Maj to kaliny japońskie. Nie ma ogrodu bez kaliny japońskiej. Im więcej kalin japońskich, tym bardziej to mój ogród.
K. też je kocha.
Pod parasolami kalin pełzają chwasty.
Jakie chwasty. Nie ma chwastów.
Są bodziszki cuchnące.
Takie same rośliny, jak epimedia.
(bardzo się ogarnęły od marca)
 W maju wzrastają gąszcze.
Byliny (tu tojeść orszelinowata, turzyca muskegońska) wypełniają przestrzenie między drzewami i krzewami w jedynie słuszny sposób- jak w lesie.
Turzyca Graya, kosmatka olbrzymia.
Kosmatka śnieżna.
Kolejny raz jesteśmy w ogrodzie w lipcu.
Po to, żeby podziwiać impresjonizm przekwitających szałwii, melisy i hyzopów.
 
 
Już więcej nie będę😔
Hortensje urosły jak co roku zbyt bujnie jak na standardy K.
Bez nich również nie ma ogrodu.
Róże tym razem rosły równo z rosplenicami. Może dlatego, że nie cięliśmy ich wiosną zbyt krótko.
 Turzyce i trawy nauczyły się falować i trwały wdzięcznie przeplecione kwitnącymi bylinami.
Miskanty różnych odmian, ostańcowe hakonechloe 'Aureola'- zupełnie się nie sprawdziły w tym ogrodzie, prawie wszystkie wymarły.
Jeżówka purpurowa, imperata cylindryczna 'Red Baron' na tle miskantów.
Jeżówka blada, trojeść bulwiasta itd.
Obiedka szerokolistna.
Tojeść orszelinowata, śmiałek darniowy.
Turzyca muskegońska.
I jeszcze trzcinnik.
 Letnie byliny wypełniły każdą wolną przestrzeń.
 
 
Jeżeli wydaje się wam, że coś tu za świeżo porobione i za porządny porządek, to macie rację.
W zeszłym sezonie przerabialiśmy po raz xty rabaty ziołowo- trawiaste i dodaliśmy ścieżki między nimi.
Tudzież plewiliśmy, docinaliśmy, ogarnialiśmy.
Bo Maja.
 Ale cuchnący kolega został i rozrósł się pięknie😁 żeby zagrać swoją rolę w programie.
 A z Mają było tak:
Wybieramy macierzanki do uzupełnienia rabaty (tutaj).
i nie tylko😆
tak wygląda XD
Detal.

Ogrywamy bodziszka.
Ogrywamy sadzenie macierzanki.
Czekamy na słońce. Czy coś.
Gwiazdorzę. Mówię wam, ta złota blenda daje radę.
Poznaję Basię z Ekostraży.
Poznaję Jeżynę.
Jeżyna gwiazdorzy.
Jeżyna gra jeża w ogrodzie.
Gram ogrodniczkę- pejzażystkę.
Nagrywamy spacery.
Robimy dzióbki. Nie wszyscy w to umieją.
Tak to było.
Macie prawdziwe szczęście. Po lipcu już nie byliśmy w Ptasim Ogrodzie (może tak zostanie nazwany w programie? Emisja pewnie już wkrótce, bo w jeden- bardzo długi- dzień nagraliśmy mnóstwo materiału.), w tym sezonie jeszcze nie, więc wybierałam jedynie spośród 294 fotek. A mogło być gorzej.
🌼🌼🌼
Potrzebne są takie chwile. Takie, kiedy się zatrzymujesz, patrzysz uważnie na ogród w pełni, a jednocześnie w przelocie. Inny wiosną, latem, zimą, inny w kolejnym roku. Ta chwila nigdy się nie powtórzy.
Za kolejną chwilę rozpędzi się wysoki sezon, pochłonie mnie Park, ten nasz i te inne, i nikt nie będzie pytał- dlaczego i co pejzażysta miał na myśli. Nie obejrzę się wstecz. Aż do następnego razu.
Pozdrówka, Megi.
Dziękuję, Maju. Dziękuję, K. i M. Wino z wami bardzo pożądane, najlepiej wspólne.

PS. Następnym razem będzie kolejny lansiarski post, a później wrócę do Parku i klucza do ogrodu.
Chyba że niespodzianka. W Moherii też zaszła zmiana🐾 a Roślinne Spacery tak się rozszalały, że mogłabym pisać blog tylko o nich. Fajnie fajnie.

30 komentarzy:

  1. Jak można szczuć kwitnącym ogrodem w dzień taki jak ten? No ja się pytam jak?! Toż to sadyzm, szczególnie że na zdjęciach Echinacea pallida i brzózki jasnokore, a wszystko to w dużej ilości.
    Co do aktywizmu miejskiego - u nas pokazujo ostatnio nowe projekta z nowo zielenio. Jest szansa że wdziączni mieszczanie zabetonują cały zarząd miasta w fundamentach cud pałaców w stylu klocka późnego Gierka, obsadzonych komputerowymi dżefami na miarę ( na pewno będą z drukarki, normatyzowane ). Koło mnie tną drzewa na potęgę w ramach przygotowywania się miejskich do starania o przyznanie miastu Odzi zielonego expo. Cóś jakby pultanie po ulicach się niesie z powodu odlotu miejskich w kosmos, dżef na miarę, cięcia bez opamiętania ( klocki tolerujemy mimo ich goownianości - jeszcze ). Miejscy jak te psy Pawłowa widzą głównie możliwość wyszarpania kasy z okazji "Wielkiej Inwestycji" i pieprzą trzy po trzy jacy to są wspaniali bo sadzą śliczne małe drzewka a wywalają stare i duże. No zieleń jest zieleń, nieprawdaż? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co ty. Pogoda jest piękna, krajobrazy są piękne TERAZ. Ja już na nic nie czekam, po prostu jadę do lasu i się delektuję, i tak od grudnia. Nawet żałuję, że za chwilę nie będziemy się cieszyć soczystością mchu, szałwiową zielenią i umbrą glonów na korze drzew, bo przytłoczą nas te wszystkie oczojebne kolory.
      Czytałam, co tam u ciebie w Odzi, na tyle jeszcze mnie stać :-(

      Usuń
    2. Krajobraz to ja podziwiałam w sobotę. Przez łzy podziwiałam, które z ócz mi wycisnął wiatr mroźny typu oddech Syberii. W związku z tym mchów i porostów nie dojrzałam ale biel dała mi po oczach. Taki mamy klimat.:-/

      Usuń
  2. Rozmarzyłam się, pozazdrościłam , och i ach.. cudnie to wszystko wygląda i prawie czuć zapach tego kwiecia :)
    No i cudnie wyglądasz nasza Gwiazdo :) Serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. Serio!
      Trudno uwierzyć, że dwa miesiące znów będzie tak.

      Usuń
  3. Pięknie Gosiu. Za szybko żyjemy, za mało mamy czasu na to, aby stanąć, pomyśleć, zachwycić się. Śnieg za oknem, a Ty kolorowa jak ptak. Przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolor to siła, wiesz.
      W każdym razie unikam czarnego i białego. Szary też niefajny ;-)
      Już musimy znaleźć czas na życie, już nie ma na kiedy odkładać.

      Usuń
  4. Sadystko! Śniegu po kolana i 15 na minusie z rana było. A tu lato w pełni.

    Szkoda, że mnie nie było, gdy Wy byliście.

    Wygladasz bardzo, bardzo pięknie na tych fotach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda. I szkoda, że nie zadzwoniłam, żeby ci opowiedzieć, jak cudownie jest w twoich- moich okolicach. Album z nich nazwałam "rojsty", wyślę ci link, jak wrzucę na google.
      I przecież to nie ostatni raz.

      Usuń
  5. Potwierdzam sadyzm płynący z tego posta (postu :). Cudny ogród, taki mój wymarzony.. Już nie mogę się doczekać odcinka z nim w roli głównej. Gosiu, wielkie gratulacje! Masz talent, kobieto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sadyzm, powiadasz :-D a myślałam, że spokój i ciepło...
      Właściwie też bym mogła mieć taki ogród. Dziękuję :-)

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia, bardzo mi się podobają. Gratuluję odcinka w programie. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgoś, czytałam wczoraj społeczne opracowanie dotyczące rewaloryzacji i pielęgnacji Parku Grabiszyńskiego. Fajne, sensowne, merytoryczne. Z dbałością o wszystkich użytkowników (od grzybka, motylka i ptaszka do sędziwych drzew i ludzi). Gratulacje Współautorko. Jak to dobrze, że za parkiem ujęła się grupa patrząca hmm.. holistycznie na tereny rekreacyjne miasta.
    Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, bardzo mnie to podbudowuje, że ty i Krzyś, i inni przyrodnicy doceniają naszą pracę :-)
      Tym bardziej, że "fachowcy" niechętnie wierzą "ekooszołomom". Może razem uda się coś zmienić.

      Usuń
  8. Ach, ten ogród! Przecudny po prostu! Jak przy dworze jakimś, taki retro.
    Bardzo, bardzo piękny.
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, retro?
      No dobrze :-) jakoś tak go nie postrzegałam, chociaż na pewno retro jest ta szczególna, senna atmosfera letniego dnia.

      Usuń
  9. Zachwycające, szczególnie, że tak już tęskno za latem. Zima jeszcze nie odpuszcza.
    Pozdrawiam z mroźnych, choć bezśnieżnych Mazur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lato i tak przyjdzie :-)
      czasem śni mi się taki koszmar- ogarniam wiosennie ogródek i nagle widzę, że to jesień, widzę rudziejące kasztanowce i puste rabaty, a ja jeszcze nie zdążyłam posiać letnich kwiatów... (tak jakbym siała ;-))
      w sumie to życie.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  10. Mnóstwo pięknych zdjęć i zieleni,a za oknem się bieli i bieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za dwa dni wiosna będzie w prawie ;-)

      Usuń
  11. Dobrze, że to ty zostałaś aktywistką, Małgosiu. Byłoby po parku, choć i tak wygląda źle. Pamiętałam go sprzed kilku lat, ale teraz jest smutniejszy. Dawno tam nie byłam. Trochę przypomina teraz skwer, ogromny skwer, miejscami. Czytam na bieżąco wszystko, dobrze sobie radzicie i to cieszy, że tak się dużo dobrych ludzi nazbierało wokoło :)trzeba czujności ZZM coś za szybko i za łatwo się poddało.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super fotki, bez dwóch zdań :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Obie my na haju w tytułach, a nie brałam, nie paliłam, nawet nie piłam. Wiosny nie ma, a na mózg coś działa.

    OdpowiedzUsuń
  14. cudnie to wszystko wygląda i prawie czuć zapach tego kwiecia :)
    No i cudnie wyglądasz nasza Gwiazdo :) Serio!
    ทางเข้า D2BET
    Gclub

    OdpowiedzUsuń
  15. Złota blenda rzeczywiście daje radę - miodzio ;) Ale te fotki jak tak zimno, to perfidia jakaś. I Ty taka z tymi gołymi ramionami, a ja zawinięta w trzy bluzy :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny ogród, genialne zdjęcia, świetny artykuł. "Jeżyna" na końcu ekstra bonus :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna robota. Kilka fotografii na których są ludzie z pasją a dodają człowiekowi energii i inspiracji.

    OdpowiedzUsuń
  18. Megi, fajnie było cię zobaczyć w Mai. Bije od ciebie takie ciepło, łagodność i spokój, i widać sporo czułości w twoich oczach, kiedy mówisz o roślinach. Całość wypadła niesamowicie uroczo, barwnie i edukacyjnie - nieczęsto pojawiają się w Mai takie udane założenia, a tutaj były i piękne widoki, i rabaty bylinowe, i te bezobsługowe, i zadarniacze, i świdośliwy - jak twoja osobista pieczątka.
    Dla mnie chyba najważniejsze było uświadomienie sobie, jak warstwa krzewów i bylin może odmienić ogród - ogród przed i ogród po to ogrody zupełnie nieporównywalne. Na twoich - przepięknych skądinąd - zdjęciach nie zawsze widać, jaki ocean zieloności kołysze się pod wyższymi partiami ogrodu. A w szerokich planach można naprawdę docenić, jak pięknie kształtuje on przestrzeń, wyznacza osie i widoki, zasłania, odsłania i kusi.
    Dobrze patrzeć na dobre przykłady. Krzepią duszę, koją serce, i motywują do działań. Dzięki, że bywasz i tam, i przede wszystkim tutaj, pokazujesz, uczysz, wspierasz, zarażasz i kochasz rośliny spontaniczne.
    Powodzenia w nowym sezonie!
    Hanako

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)