od początku

środa, 6 listopada 2013

wymarzony dom

Nie mój.
Inkwizycji.
Odwiedziliśmy ICH TAM mniej więcej w połowie października.
Wymarzony Dom Inkwizycji wygląda tak:
(nie, nie epatuję ruiną, Inkwi pisze, jak jest, pisze też o tym, że nie będzie łatwo, a kto, jak nie ona, o tym najlepiej wie. Pokazuję obrazy malowniczego rozpadu, pięknej katastrofy)
 
to jest kurz, gwiezdny pył^^
No cóż.
Okolica piękna, wiadomo.
Do pozazdroszczenia.
 
to jest to, co nie spodobało się IM w czasie pierwszego spotkania, a mnie się podoba bardzobardzo- budynek starej kopalni bazaltu:-)))
Cudownie jest budzić się i zasypiać z widokiem na wschody i zachody słońca.
Cudownie będzie tu żyć i pracować.
Całej reszty nie zazdroszczę.
Życia na budowie przez... dłuższy czas, we remontowym syfie i tymczasowości.
(zamiast jeżdżenia do Szwecji;-ppp)
Wg moich kryteriów ruina z duszą obniża wartość świetnej i niedrogiej działki.
Wyburzyłabym. Tylko to też koszty.
Ale to ja
a każdy ma swoje marzenia.
Które się spełnią, bo.
I bo.
A także dlatego, że odprawiliśmy odpowiednie obrzędy.
Thrima wyplotła marzannę z tego, co wyrosło.
Marzannę (?) spaliliśmy na stosie ofiarnym.
 Bóstwa zostały dodatkowo wzmocnione winem.
A ewentualne duchy ekskomunikowane.
Poza tym bawiliśmy się DOBRZE, psy i ludzie.
TP i psi zawsze się dogadują.
Thrima trenuje
ale przy rozbrajającym Klusku trudno zachować powagę. Uśmiecha się, puszcza oczka!
TP odgruzowuje
i tłumaczy zasadę działania zabytkowej młockarni, bo takie młockarnie są jego pasją.
***
Tak tak, panie.
Temat Wymarzonego Domu powraca w waszych blogach, choćby w zabawie wymyślonej przez Panterę, pociągniętej przez Ankę, w poście Moniki, budząc emocje.
Może i dawno to było, ta zabawa, ale temat poważny, wymaga zastanowienia i czasu, dlatego ja dopiero dziś.
***
Mój Wymarzony Dom wygląda tak:
Christina's World, Andrew Wyeth 1948
Najważniejsze w nim są dwie rzeczy: że patrzę na niego z zewnątrz, z oddali i że stoi pośrodku niczego.
Poza tym musi być nowy, mam dość używanego.
Poza tym musi być zbudowany w technologii szkieletu drewnianego w ciągu pół roku;-p
Powinien być zgodny z ideą:
rysunek F. Hundertwassera obrazujący zasadę działania Hundertwasser House
Jeżeli chodzi o wnętrze, to najważniejszy jest widok.
Muchacha en la ventana, Salvador Dali 1925
A poza nim cechy, które dobrze zbiera fotka z internetów-
czyli: MODERNIZM- EKLEKTYZM- SKANDYNAWIA- TRADYCJA- KOLOR- ŚWIATŁO.
(brakuje SECESJI;-) no i ta skóra jest kosmatym pledem.)
Tyle marzenia:-)
to jak, pobawicie się?
bardzo wciąga;-)))
***
Skoro już WIECIE, jak bardzo Wymarzony Dom odbiega od Moherii, możecie zapytać, co ja z tym zrobię.
Może nic.
Nie wszystkie marzenia muszą się realizować.
A może coś.
Albowiem poczebujemy wyprowadzić naszą garażową działalność z garażu, już się tu nie mieścimy.
Obejrzawszy rozmaite takie nieruchomości na odpowiednich portalach doszłam do wniosków:
- tuż koło "naszej" strony Wrocławia (dojazd do pracy w 15 minut) jest bardzo drogo i bardzo brzydko,
- pół godziny do godziny jest dużo lepiej,
- ale i tak lepiej tam zamieszkać niż codziennie dojeżdżać,
- różne ruderie ze szczątkową ziemią są niewspółmiernie drogie w stosunku do ich stanu,
- kupowanie jakiegokolwiek domu mija się z celem, bo wyglądają tak koszmarnie, że nie starczyłoby mi pary i życia na ogarnięcie tego (mam na myśli plastikowe okna, różowy styropian i kafelki rodem z toalety tesko),
- siedliska bez budynków można znaleźć całkiem tanie.
Jestem na etapie: szukam budynku (mieszkalnego, gospodarczego)/działki o powierzchni min. 5 000 mkw. w gminie Żórawina, Kobierzyce, Kąty Wrocławskie.
Jak was znam, to podrzucicie przydatne linki;-)
Dlaczego nie w mojej ulubionej Krainie Baryczy, Parku Chełmy, na Pogórzu Izerskim?
Bo nie jestem gotowa na rewolucję.
Ani tak odważna i zdeterminowana jak Inkwizycja.
Pozdrówka, Megi.
PS. Znacie jakiegoś Podróżnika w Czasie???
PS. Konkrety nt. Dnia Jeża:
Za- pra- sza- my!

107 komentarzy:

  1. A czemuż to w Twoim wymarzonym domu są jakieś pozostałości po oskórowanej łowcy i w ogóle jakieś nubuki skórkowańce? a fe! :(
    A TP to się tak niby dogaduje z piesami, a nie możemy mieszkać z piesem:( Jak już będziecie mieli ten wymarzony dom, to ja Wam piesy do niego wybiorę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, och.
      Napisałam, że to pledzik byłby, nawet i akrylowy.
      Sobie wybierzesz, bo to będzie nasz dom, pamiętasz? a w kuchni będzie kredens.

      Usuń
    2. A jaki ja kredens widziałam na tablica.pl!!!! Cudo normalnie i nie kupiłam, głupia cipa... a na drugi dzień rano już go nie było... ;(
      Ale będą inne, trzeba szukać. Bo kredens musi być.

      Usuń
    3. A jaka ta Przedpisaczyni delikatna jest... że nie zwala na mnie... Bo to ja wyczułem, ze juz sprzedany...
      Padre

      Usuń
    4. Wszyscy już wiedzą, jak było NAPRAWDĘ

      Usuń
    5. wiadomo, że PRZEZ CIEBIE NIE KUPIŁA, PADRE!!!
      kup jej zaraz ładny kredęs!

      Usuń
  2. Hmm mieszkam na razie wśród pól i w zimie wieje okrutnie, nie polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wieeeje, musi wiać:-) dlatego bym się przytuliła do jakiejś przytulnej wsi, kępy drzew, czy co. Na naszej Łące tak mamy, ale daleko ta Łąka.

      Usuń
    2. U nas też duje, wyje, piździ... to fajne jest, jak się chce to da się pokochać ;)

      Usuń
  3. Poradza sobie, marzenia trzeba spelniac!!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może nie trzeba, ale fajnie jest spełniać:-)

      Usuń
  4. tez marzylam i balam sie,oj jak balam! ale... zyje sie raz,podjelismy z mezem decyzje i juz mam moje wymarzone widoki za oknem,na Pogorzu Izerskim.Dodam,ze w mocno srednim wieku jestesmy ale marzyciele nieustajacy.Moherio,zapraszam do nas jak bedziesz w poblizu.Oczywiscie znam z blogow was wszystkich-i przacznice i tusculum,inkwizycje i tak dalej,Pozdrawiam z Chmielenia Lidia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żyje się raz:-)
      pięknie jest w Chmieleniu, a TP ma tam rodzinę, chyba. I w Barcinku ma, i w Wolimierzu. Należy ich odwiedzić:-)

      Usuń
    2. Jakby co;Chmielen 142,w strone starego mlyna,na koncu drogi-jechac i jechac przez rozne mostki nawet jesli zaczniecie watpic czy to aby na pewno tedy-droga swietna,nowa asfaltowa.maly domek po lewej stronie,zapraszamy

      Usuń
    3. Lidio z Chmielenia pozdrawiam Cię. Tam też bym się chętnie znalazła. I wcale a wcale nie bałabym się.

      Usuń
    4. ja również pozdrawiam i chętnie cię znajdę:-)
      Pacjan to extrema;-)))

      Usuń
    5. Lidio z Chmielenia, prawie sąsiadko - zapraszamy i też się wpraszamy ;)

      Usuń
    6. W takim razie czekam.Niestety,zwariowany "wolny zawod"pozbawia mnie czesto weekedow i niektorych wieczorow.Najblizszy wolny dzien to 11 .11,godziny dowolne.A Inkwizycja moze przez pola na przelaj sprobuje?

      Usuń
    7. Hmm... przez pola na przełaj to mogę nie dać rady... ale może szosą(przy użyciu auta?) ;)

      Usuń
    8. JAKBY TRENOWAŁA NA KIJKACH TOBY DAŁA RADY! RADĘ!
      będziemy 16.11. czy coś:-)

      Usuń
    9. Ech byłem dziś w CHmieleniu... mogłem zajechać ;)

      Usuń
  5. T.P z krzyżem wygląda fantastycznie! Troszkę jakby go parzył w rękę lub myśl:)
    My tkwimy w remoncie już 8 lat. No, może dokładnie, to od dłuższego czasu tkwimy w powstrzymaniu się od dalszego remontu. Kasy niet, a pracowitość buchająca parą buch buch, już dawno gdzieś zasnęła. Nic nie wskazuje na to, że miało by się coś zmienić i tak sobie żyjemy. Ale co tam człowiek wie o przyszłości ...
    Dom po środku dzikiego pustkowia, to moje niespełnione marzenie, ale to dobrze jak się ma w zanadrzu jakieś niespełnienia.
    Niech Wam się znajdzie, to czego szukacie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, coś się czuje nieswojo chyba;-) konfrontacja katolickiego wychowania z bezbożnym zachowaniem;-))) dla mnie najlepszy ten telewizor, zresztą jeden z wielu, gdzie byś nie święcił, tam telewizor!
      Tego bym się obawiała właśnie, ujścia pary i zdrowia, i utknięcia w remoncie. Bo w dodatku mam jakieś tam swoje rozkminy, w Moherii zimno i grzyb, bo nie chcę ocieplać styropianem, a nic dobrego, taniego i takiego, żeby na to położyć tradycyjny tynk, nie wymyślono. A może wymyślono- Nasza Polana przysłała linka o ocieplaniu domu słomą, o takiego: http://www.atelierwernerschmidt.ch/de/bauten/wydler-susch?zoom=part695. Ale to trzeba mieć większą działkę;-ppp i nie wiem, czym się to tynkuje. Muszę zapytać.

      Usuń
    2. Takie wielkie zmiany w życiu to nieustanne podtrzymywanie żaru. Niektórzy tak żyją. Jak czują, że gaśnie, to znów. To dobry sposób na nieśmiertelność.

      Usuń
    3. To chyba ja tak mam. Chyba trochę przygasło.

      Usuń
    4. od razu pomyślałam o nomadycznym Pacjanu, Magdo. I o różnych ludziach, którym przygasło, tylko co? przecież nie ten żar życia, tylko inne w nim, życiu, rzeczy, a chcą to rozniecić adrenaliną zmain.
      Ja tam się chyba nie będę eksajtować, tylko szukać piór Żar Ptaka w pobliżu. Albo tam, gdzie zgubiłam.
      (na razie nie zgubiłam, czymają się mnie:-))

      Usuń
    5. Magda ma rację, przyszłość to mgła.
      Telewizorów już nie ma, przjechali panowie i zabrali wszystkie, co za ulga ;)
      Tynki gliniane, są super, opowiemy Ci.

      Usuń
    6. Kobity nie róbcie skansenu.. Kiedys nie bardzo izolowano, bo nie było czym. Teraz i styropiany i wełny dają izolacje tj cieplej zimą i chłodniej latem. A tynk se możecie nałożyć wedle uznania: tradycyjny wapienno-piaskowy gruby lub cienki; gliniany bardzo gruby (powyzej 5cm) lub cienki (nawet do 2cm), albo lico drewniane lub kamienne..
      Tak naprawdę istotna jest warstwa izolacyjna, warstwa akumulująca, przepływy ciepła wynikające z poprzednich i TROCHĘ WYOBRAŹNI by urządzić po swojemu...
      Bardzo przepraszam za rady i przemyślenia, które chyba warto pominąć.
      Padre

      Usuń
    7. O! wymądrzył się, bo jest daleko ;)

      Usuń
    8. trollll!
      to łon z Rabishau pisa? czy ze Ślunska?
      Glina glina glina dobrze się czyma
      ale nie styropianu, jemu mówimy nein!
      (wapienno- piaskowy brzmi dobrze)

      Usuń
    9. *Rabischau, bardzo przepraszam.

      Usuń
    10. To łon! Z Rabishau pisa, bo dojechał i się ogarnął... a ja tęsknie.
      Rabishau jest gut, Rabischau było tylko przez czas jakiś, chyba w XVII wieku.
      jesuuu, ja nie mogę stąd odejść, a mam tyle roboty... no nie mogę po prostu.
      ale idę. No. Dobranoc.

      Usuń
    11. dobranoc:*
      aha. "Owce lubią ziemię". Będę cytować;-)))

      Usuń
    12. A "kobity nie róbcie skansenu"? to se cytuj ;)
      ;-*

      Usuń
  6. Moc dobrych życzeń dla Inkwizytorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, dziękuję w jej imieniu, nie ma jej tu- muszę zadzwonić i zapytać, czy szef jej nie uszkodził w afekcie;-)

      Usuń
    2. Ano żyję, jak widzisz... ugadalim się i dałam się wrobić jeszcze na styczeń... ale nie chcę zostawiać dziewczyn z rozgrzebanym tematem... ech.
      W każdym razie docenił mój gest ;)

      Usuń
    3. aaa JAK JAK JAK docenił???;-ppp

      Usuń
  7. Inkwizycji kibicuję bardzo;))) Uda się ;) Żyję w remoncie już czwarty rok i chwalę sobie;) Czasami mam kryzys, ale po pierwszej wizycie u jakichkolwiek znajomych w bloku natychmiast przechodzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bym sobie chwaliła, gdyby to był wybór między blokiem a wygwizdowem w remoncie, to by mnie już tu nie było!

      Usuń
    2. Dzięki, Kretko ;) może to głupio wygląda, że porzucamy Mały Biały dla ruiny, ale... tak ma być ;)

      Usuń
  8. Nie, nie zazdroszczę remontu, nie wyobrażam sobie takiego życia.
    Może odważyłabym się mając 20 lat, kiedy ma się inne wyobrażenie o życiu.

    Prawie spełniłam Twoje marzenie.
    Dla mnie wystarczy spojrzenie na głęboką zieleń, cisza i śpiew ptaków, wiewiórka na gałęziach.
    Dom z drewnianym szkieletem na wzór skandynawski, owszem, chociaż styl nieco inny preferuję, ale... też móglby być.
    Brakuje mi jednak jeszcze innych możliwości......, ale i o to sie postaram.
    Marzenia się spełniają czego Ci życzę. Z pewnośćia z pomocą netu uda się coś znaleźć.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spełniłaś. Bo to nie musi być dokładnie tak.
      Bardzo ważne jest to, co wiesz- nie oczekiwać za dużo, wiedzieć, ile wystarczy, i starać się.
      powodzenia:*

      Usuń
    2. No cóż... ja bardzo żałuję, że nie mamy po 20 lat mniej... mam nadzieję, że starczy nam sił.

      Usuń
    3. to życzę tych sił, bo mnie zabrakło...

      Usuń
  9. Inkwizycja moim zdaniem wygrała los na loterii:) Dom, lokalizacja, widoki, zapał, chęci:) Dużo sił jednak życzę, bo wiem co znaczy remontować starą chatę:) choć Inkwizycja ma to szczęście, że jej stara chata ma design bajeczny, moja juz niekoniecznie, ale robim co możem:) Spodobała mi się zabawa w dom marzeń:) A marzenia się spełniają, czasami wcale nie trzeba napinać się, one jak mają szczęściem na nas spłynąc, to i tak spłyną, same nas znajdą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygrała, bo ma ten zapał i chęci, i amor amor, która vincit omnia, jak sugeruje słusznie Pacjan poniżej.
      Ma odwagę dwudziestolatki mimo całego doświadczenia (w końcu także zawodowego) i trzeźwego oglądu oraz osądu.
      Dostanie, czego pragnie.
      Dobrze by było, żeby tak spływały:-)))
      Czekam na dalszy ciąg zabawy!

      Usuń
    2. Czylim szczęściara? Ale sobie po mnie jeździcie ;-)))
      Kocham Waszą wiarę w nasze szaleństwo.

      Usuń
  10. No i tez miałam z Wami być i wina nie pić, ale czary chętnie odprawiłabym, alem okazała się pierdołą zwyczajną. Pięknie tam jest. Mnie to aż się płakać chce, że może się nie udać. To, co znajduję ma niewystarczający areał pastewny. A dom to musi być stary (czytaj ruina). My lubimy tylko takie dziadostwo.Inkwi się uda, bo jak to mówią amor vincit omnia. Wam też życzę znalezienia tego, czego szukacie. Sobie też, choć nie wiem czego chcę. Czegoś mi jednak brakuje. Mój wymarzony to ruina też. Ma potencjał, jak to mówią znajomi, którzy z trudem ukrywają przerażenie i troskę o zdrowie psychiczne nasze (lub pewność co do braku paru klepek). Tak więc wymarzony jest, nawet jeszcze do kupienia, ale ziemi niet. A to się owcom nie podoba. I pat.

    Mam też taki jeden wymarzony pośrodku niczego. Stary jednak i maleńki, jak ten w Dolinie. Ta nicość i wyjący wiatr mnie pociąga.
    Pozdrawiam

    P.S.
    Wybieram się w niedzielę na jeża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płakać mi się chce, że mi się może nie udać. Broń Boże Inkwi!

      Usuń
    2. ojtam ojtam, wszyscy wiemy, że się uda, a jak się nie uda, to też się uda, bo to będzie tylko... zmiana planów.
      Tobie i Inkwi, uda się.
      Telefony niedziauające to zuo:-)))
      Bardzo, bardzo jestem ciekawa tego domu bez ziemi, i tego drugiego, tak teortycznie, coby poznać, co się tobie podoba.
      Bo w ogóle jestem ciebie ciekawa i mam do pogadania:-) co na jeżu pewnie się nie uda, ale kiedyś tak.

      Usuń
    3. Wyślę Ci linka na priv, ale padniesz, jak zobaczysz. Normalni to my z pewnością nie jesteśmy. Ale i tak raczej nici z tego, bo ziemi przy domu nie ma, a nam potrzeba minimum 6 ha. No, ale marzenia nie kosztują, więc jeszcze śnię i marzę.
      Tego drugiego nie mam uwiecznionego na fotografii. Jest mały, ceglany z maleńkim ganeczkiem i stoi przy wąskiej dróżce na skraju lasu na pustym polu. Mojemu się absolutnie nie podoba ta pustka, choć twierdzi, że lubi step bezkresny.
      Na jeżu to się pogadać nie da, ale możemy się umówić kiedyś na herbatę. Bywam we Wro., a teraz będę chyba mieć trochę więcej czasu nawet, wbrew pozorom. Tymczasem

      Usuń
    4. Pacjanie, ja też poproszę linka! Ciekawam bardzo, czy to TEN dom w G., na który miałam taką ochotę... ale był bez ziemi... A w ogóle to chcę zasięgnąć rady, bo w ramach rekompensaty za niekupiony kredens znalazłam OWCE cudo. I chyba się zakochałam ;) Napiszę.
      Megi, na Jeża nie dam rady, jadę TAM. Już się powoli pakuję i pichcę. Ale - nabyliśmy pochodnie na Sylwestra ;) Więc...

      Usuń
    5. Inkwi, jakie to owce? Owce kocham wszystkie

      Usuń
    6. http://tablica.pl/oferta/owca-maciorki-i-tryki-rasy-skudde-ID2ZK4Z.html#cd6f3288be
      Już piszę na priv ;)

      Usuń
    7. No tak... tylko nie ma Twojego adresu... mogę prosić na mój? Linka o domu w Grudzy, a ja odpiszę:
      iwolub13@gmail.com

      Usuń
  11. No tak. No pięknie. Czy ja jeszcze muszę coś pisać? ;)
    Uda się, co ma się nie udać ;)
    Mogłabym powiedzieć: wszystko lepsze od mojej roboty na etacie. Ale przecież jeszcze chodzi o przestrzeń, wolność, kózki, sery, hobbidomki, kurki zielononóżki, zachody słońca, wycie wiatru, nie-muszenie-ubierania-się-do-biura.
    A jakby coś poszło nie tak, to - zmiana planów ;)
    Reszta to, kochana Megi, drogie dziewczyny - do pogadania ;) Tylko pozwolę sobie skrobnąć drobne słowka przy komentarzach, dobrze?
    Ściskam najczulej ;-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe, że każdy w swoim obiektywie pokazuje zupełnie inne kadry tego samego. To jest piękne. Inne oko, inne ujęcie, inny klimat, a przecież nadal ten sam. No i jak zwykle szczery i bez owijania Twój komentarz, Droga Megi. Ja to się naprawdę dziwię, że Ty tam nie chcesz, gdzie te kanie na łąkach i biedronki na bawełnach. No ale na szczęście wszyscy możemy się pięknie różnić. Powodzenia na jeżach... szkoda, że nas nie będzie. pozdry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdaż, prawdaż?
      pięknie się różnimy:-)
      Bardzo dziękuję za podzielenie się linkiem do słomy i tamtym drugim, jeszcze mam w zanadrzu słowa od Anuli, co później napiszę.
      Ja tam chcem, gdzie te kanie i biedronki, nic mi więcej nie poczeba... ale za dużo mnie tu czyma blisko.

      Usuń
    2. Czekam zatem na te słowa w zanadrzu :-) pozdrowienia dla Anuli a co do Ciebie, to wiesz... jest to li tylko kwestia podjęcia decyzji. Zawsze nas COŚ trzyma, ZBYT WIELE trzyma, czas nie TEN, no i przeciwności losu moc. Przychodzi jednak dzień, gdy wszelkie te argumenty przeciw przestają blokować nam drogę i idziemy nieco pod prąd ale tylko po to by z prądem pięknie popłynąć. Ściski

      Usuń
  13. Chrzanić jakieśtam Kąty... brać, zakochać się, kupić, wyremontować... o choćby to:
    http://otodom.pl/dom-marczow-573m2-135000-pln-id20877262.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiad, wiedziałam, że na ciebie mogę liczyć:-)))
      rewelacja:-)
      tylko pracy tam nie mam! chyba że ci warzywnik przekopię!!!

      Usuń
    2. Trochę duży, Sąsiedzie.:-)

      Usuń
    3. Piękne... tylko ziemi mało. Owce lubią ziemię ;)

      Usuń
    4. Sąsiad ma gest;-) duże jest pienkne;-)))

      Usuń
    5. A co do pracy.... tu cholera nie ma nikogo do pracy. Tu sama praca jest. Milion prac. Bilion.
      W każdej wsi zabitej internet śmiga i jeszcze Pani z TP dzwoni, czy czasem nie chcesz transfer "odsie" dokupić i numerek IP sztywny, żeby sobie serwer ustawić albo ... niewiem coś.
      Tu wszystko jest.
      A Marczów kurna piękny bardzo. Ech.

      Usuń
    6. Tu żeś trafił w dziesiątkę, Sąsiedzie. Mało ludzi do pracy. A samemu wszystko robić- ciężko.

      Usuń
    7. trzeba ściągać ludzi... z Wrocławia, skąd się da... ;)

      Usuń
    8. Ty pewnie myślisz, że nie zauważyłam, że się czaisz na deski podłogowe z owego domu w Marczowie, drogi, przebiegły Sąsiedzie.:-P

      Usuń
    9. Sąsiedzie, to jest mój dom od kurna 24 lat i teraz go chcę! Ale ziemi nie mogę tam mieć

      Usuń
    10. Te budynki są tak wielkie, że musisz tylko posiać trwę na każdym piętrze i po co ci ziemia? Pastwisko na każdej kodygnacji, grodzić nie trzeba, tylko drzw zamknąć. Owce nauczysz chodzić po schodach z łatwością.

      Usuń
    11. Ja tu koleżankom blogankom jeno nieba usiłujem przychylić, żeby sobie jakiego badziewia pod miastem nie nabyły. A deski... się ogarnie.
      Co do tych rozważań wyżej o domach bez ziemi, to czasem trzeba popytać, pogadać, wódki się uczciwie napić i zaraz się okaże, że jakiś hektar jednemu sąsiadowi zbędny, a drugi też chętnie coś sprzeda. Nie zrażajcie się tak łatwo. Ziemia jest.

      Usuń
    12. Znaczy nie wiem, jak tam w Marczowie, ale ja tu prawie 2,5 ha obok znalazłem. A niby nic nie ma...

      Usuń
    13. coś tam sprzedają, ale daleko od domu. A ziemia dla owiec musi być, jakoś bez nich już się nie widzę

      Usuń
    14. Może coś z agencji jest. Może sąsiad wydzierżawi... bez 3/4 się i tak nie dowiemy :)

      Usuń
    15. Megi Megi, jak Ci z tym, że Twój blog żyje własnym życiem ? :))))
      To takie forum jest izerskie :)

      Usuń
    16. nono, ja już to ogarniam:-)))
      bo właśnie gadałam z Inkwi przez tel. pół godziny i sobie to na bieżąco omówiłyśmy;-)))
      Sąsiedzie- czyż to nie jest tak, że ziemi nie ma- sam chcesz kupić/wydzierżawić i na razie nic?
      Agencja? ha- ha, a jaki byłby sęs Agencji Bez Ziemi? nie mogą sprzedawać.
      Praca może i jest, jak się paczy po gospodarsku, ale nikt jej nie chce wykonywać, bo każdy ma ciekawsze zajęcia. Znaczy jest, jak piszesz- praca jest, tylko robić nie ma komu.
      Inkwi nie ma nic do stracenia, jeżeli o pracę chodzi, ale ja tak, bo swoją lubiem:-) poczebuję klientów (ha- ha) i pracowników (he- he). Gdybym wymyśliła jakąś pracę, którą bym mogła wykonywać sama i tam, to bym się nie wahała, w imię zachodów słońca.
      Cudnie byłoby sprowadzić fajne towarzystwo, ale z czegoś muszą żyć.
      A podobno jakiś mniejszy dom w Marczowie+2 ha był- by? Co ty mnie tak tu wrabiasz w ogarnianie tych setek metrów klepek?
      W dodatku to dom Pacjana:-)))
      co się nie zapoda, to fszystko jest Pacjana:-)))
      "Sąsiedzie, to MOJA ŁĄKA!!!";-ppp

      Usuń
    17. To tak, był mniejszy dom w Marczowie, ale muszę zapytać... 2ha to nie wiem.
      Każden business poczebuje klientów i pracowników, ale co Ty masz sklep, że musisz miejscówki pilnować? Do Mai to możesz i z Marczowa jechać? Nie? No.
      Z ziemiom to jest tak. Ona jest, ale ja chcę wydzierżawić tam, gdzie chcę, a nie tam gdzie nie chcę. :))))) Trochę na zasadzie - lepiej z mądrym zgubić niż z gupim znaleźć.
      Co ciekawe jest i w agencyi, a Ona właśnie nie chce dzierżawić, tylko sprzedać. Tylko nieruchawa jest okropnie, bo przygotowanie do sprzedaży "może potrwać z rok".
      Co do tej TWOJEJ łąki za mną to by mi pasowało, żeby była Twoja, ale to 15ha jest i takie tam różne, co już omówione mamy :)
      Pozdrówki

      Usuń
    18. Bo Pacjan jest niespełna rozumu i ma wszędzie wymarzone domy, nawet w Albanii, Jest drugi do z bodajże 2,6 ha, ale nie podoba mi się wcale. I jest jeszcze parę domów dla Pacjana w pobliżu Wlenia (teraz już tym Wleniem wiesz, po co ja tam jeżdżę już pół życia - domy oglądam i marzę), ale z ziemią krucho.

      Usuń
    19. Sąsiedzie, zapytaj:-)
      już my się tu dziś rodzinnie, nie tylko ja tradycyjnie, jaramy tymi cenamy;-p
      Mnie też by pasowało;-) tak dla samej łąki. I dlatego, że 15 ha.
      Pacjanu, o to to, trafiłaś w sedno:-) ale czy to nie sprzeczność jakaś, nomadem będąc, mieć domy wszędzie? namiot, jurta powinna być domem twoim, stajenka, w której do łowiec przytulona...
      Bo to tak jest, jak się za wcześnie zacznie;-) Kozą młodą będąc, co roku wyjeżdżałam we łzach z Suwalszczyzny, i wżyć się w swoje życie na nowo nie mogłam.

      Usuń
    20. Megi, ja tam na Suwalszczyźnie też miałam ulubioną drewnianą chałupę w czasach studenckich, w Przerośli nad samym jeziorem. Jeździliśmy z bratem i z Jego koleżankami (stamtąd pochodził kolega z roku).
      Nie ma sprzeczności w żadnym razie. Nomada z Pacjana, ale zamiast namiotu domy tu i ówdzie. To taka transhumancja pacjańsk-barcelońska

      Usuń
  14. Dom marzeń - chyba już mam. Działka była z ruiną, ale wyburzyliśmy ruinę. I mamy dom na miarę. Naszą. A gdyby kiedyś moja strona szalona się aktywowała, to zamieszkałabym właśnie w tym starym budynku sortowni bazaltu, który Megi tak pięknie pokazałaś. Jakże on mi się podoba. O zawsze. To była miłość od pierwszego spojrzenia, cóż z tego, że platoniczna...Inkwizycjo, życzę powodzenia, a jak chcesz wpaść na kawę, to do Mlądza nie jest daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. razem wpadniemy niebawem, coś wy tu sobie tak gadacie poza mną;-p

      Usuń
    2. A tak sobie gadamy... ;)
      A Wy nie gadałyście o mnie, jak mnie nie było? ;))
      Agniecho, przejeżdżaliśmy obok Was w zeszłym tygodniu... ale nie mieliśmy śmiałości ;)

      Usuń
    3. No to następnym razem już bez krępacji zajeżdżaj, Inkwizycjo, a Ty Megi, czy razem, czy osobno też przybywaj. :-)

      Usuń
    4. no to już się umówiłyśmy, w przyszłym tygodniu:-)

      Usuń
    5. Jejku, ale dajcie już znać konkretnie, żeby nie było, że akurat gdzieś pojechałam. Moje dane są tu: www.stadninaizery.com

      Usuń
  15. Dziewczyny, już Wam nie muszę słać linka na priv. Nie ma jak dobry Sąsiad. Tak, za każdym razem jeżdżąc do W. zajeżdżam do M. i patrzę na nasz dom. I tak od 24 lat. Może się w końcu doczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, a ja myślałam, że to ten dom w Grudzy:
      http://nportal.pl/domy/1780778/?utm_source=hogo
      nam się podobał. Ale ziemi mało...
      Ten w M. może na Twoją miarę, dla nas nie do ogarnięcia....swego czasu rozkminialiśmy mniejszy, duuużo mniejszy, z fajną działką (też nam Sąsiad podesłał) ale nie zaiskrzyło...

      Usuń
    2. Inkwi, ty osobo nieogarnięta!
      to jest 800 m ruderii!!! to nawet na was za dużo!

      Usuń
    3. powinnaś napisać "nierozgarnięta" ;) bo kredens ;)

      Usuń
  16. Ten w Grudzy, to też ten, o którym myśleliśmy, ze stawkiem, ale ziemi mało

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ się rozpanoszyliśmy na Twoim terenie... ale mam nadzieję, że Ci się to podoba... fajne przyciąga ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nono, nie nadążam ogarniać;-)
      to, Pacjanie, ten Sąsiadowy z M. to ten na skraju niczego?
      bo wygląda na otulony CZYMŚ.

      Usuń
    2. To nie ten, tamten jest z kolei w Unisławicach koło Żmigrodu...Byłam tam w zeszłym tygodniu, aby zobaczyć czy już czyjś, ale samotny nadal. Wiem, wiem, tu potrzebny jest lekarz nieodwołalnie

      Usuń
  18. Megi,
    Ach tak, byłem w przyszłości i widziałem Twój następny dom. Wygląda na to że jednak kupisz używany. :) Ale za to niektóre Twoje marzenia się spełnią. Nie powiem gdzie i kiedy, bo szczegółowa wiedza o przyszłości jest bardzo niebezpieczna. ;) ;) No to zabieraj się do szukania :)
    Podróżnik w Czasie

    OdpowiedzUsuń
  19. "This statement is false" <-- prawda czy fałsz? ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Megi, co za wpis! I jak tu komentować tyle rzeczy naraz! Przede wszystkim nie zdążyliśmy na jeże, bo byliśmy na polowaniu, czy łapance - jak kto woli. Złapany jeden, ale za to już z chorymi oskrzelami z przerzutem na płuco, więc nadchodzące mrozy to byłby jego koniec. Ile jeszcze takich... Na miejscu czeka jeszcze jeden maluch, ostatni z misji działkowej, jaką mi zleciła własna Mama. :)
    A teraz: dom Inkwizycji jest bajeczny, położony cudownie, ale rozumiem, że to będzie męka, że to zeżre całą kasę. Widzę jednak i czytam, że oni są zakochani, a miłość góry przenosi i kocha się nawet tragiczne ruiny i piękne katastrofy. Bardzo im kibicuję. Z moim domem na wsi było inaczej, może kiedyś się odważę pokazać.

    Twój dom marzeń bardzo klimatyczny. Ten pokój z białym piecem mniam mniam, a ta wyglądająca przez okno to Ty w wymarzonym? Doopenca zgrabna, też bym taką chciała. :)

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)