W końcu dochodzę do wniosku, że nic nie pomoże. 95% kotów styka się z koronowirusem powodującym chorobę, niewielka część z nich choruje, zawsze śmiertelnie. Mogę mieć pretensje do znajomego, od którego wzięłam kota raczej zaniedbanego, o niskiej wadze, ze świerzbowcem i pchłami- albo do siebie, że próbowałam szybko nadrobić, być może obniżając małemu odporność. Mógł się zarazić na tej badziewnej wystawie chociażby.
Smoczku...
Co począć. Czekać.
Zobaczmy, co w ogrodach.
Wymieniłam zdechłą podczas naszego wyjazdu rabatówkę w donicach na to, co miałam pod ręką- rosplenicę, wydmuchrzycę, żurawkę, runiankę, hyzop. Po zimie znaczy znowu wymienię...;-p Ubrałam ogród w biżuterię:
Kolory ziemi, kolory wody, kolory powietrza. To działa. Niektóre gadżety pewnie rozpoznawalne;-)
Ogród też ubrał się w biżuterię. Zieloną.
Dodając zielone koronki.
Też pewnie rozpoznawalne:-)
Dom również ubrałam, ale oględnie, bo siedzę na szpilkach i walizkach (raczej torbach z IKEI) przed malowaniem:
I też w kolory ziemi i wody. Trzeci wianek, ten w kolorach powietrza, mogę już sfotografować, bo wisi na UMYTYM oknie! Zapomniałam. A wianki są od Basi:-))) (zobaczcie, jak się wiankami stawały!)
Co ja wam mogę polecić w ten zły, smutny i depresyjny czas? (no nie mogę udawać, że mnie życie i jesień cieszy). Może wycieczkę? Tak, ale za chwilę. A dzisiaj... kilka roślin, które POWINNIŚCIE mieć w ogrodach, żeby kolorowały jesień. Na inne barwy, niż ziemia, woda i powietrze...
Indygowiec, Indigofera trifoliata. Kwiaty jak drobne motyle (bo motylkowate= bobowate;-p) na chwiejnych gałązkach, lilaróż, kompletnie niejesienne. Warunek: najcieplejsze rejony kraju i osłonięte miejsce, przepuszczalna gleba.
Róża jabłkowata, Rosa villosa. W czerwcu bladoróżowe pachnące kwiaty, teraz- jakie owoce!
Róże okrywowe- zdjęcia na dowód, że kwitną i dobrze wyglądają nawet pod koniec sezonu! Czyli że jest tak, jak zawsze głoszę:-]
Barbula klandońska, po mojemu kariopterys (Caryopteris cladonensis)- to lawendowe, nie czerwone;-) Kolor lawendy, miętowy zapach liści, miododajne kwiaty od września do października, żadnych wymagań poza silnym wiosennym cięciem i przepuszczalną glebą.
A to krzew, który równie pięknie kwitnie, jak przekwita- hortensja kosmata, Hydrangea aspera. Wymagania takie, jak hortensji ogrodowej, a jaki efekt!
I jeszcze byliny:
Werbena patagońska, Verbena bonariensis, tu w ciekawym i nietypowym zastosowaniu- nie jako "powietrzny" dodatek do "bukietu" rabaty, ale zwarty łan (jej długie pędy zostały podparte prosem rózgowatym).
Zawilce japońskie, Anemone japonica, tutaj tylko dwie odmiany z wielu... powinno się na nie znaleźć miejsce w każdym ogrodzie... w moim się znajdzie na pewno, jak na wszystko!
Bo wszystkie te roślinki kocham i nie zawaham się ich użyć! jak nie u mnie, to GDZIEŚ, żeby były, zamiast jałowców niebieskich i tuj tujowych!
Aaaale... wcale mi nie lepiej. Mogę jeszcze polecić kota na kolanach
Zdrowego, tłustego, barokowego kotka, który całymi dniami mruczy leczniczo i wylizuje chorego braciszka. Kminek jest sevrskim wzorcem słodyczy, nosicielem pocieszeń, rozbroicielem serc.
Parocja perska, Parrotia persica, pierwsze jesienne przebarwienie.
Pozdrówka, Megi.