od początku

sobota, 8 grudnia 2012

post o chwastach

a tak naprawdę o ROŚLINACH SPONTANICZNYCH.
Bo one spontaniczne są, jak już kiedyś pisałam.
Czy to za to ich tak nie lubimy? Za to, że tak trudno nam je KONTROLOWAĆ? Że plenią się w zakątkach, zaśmiecają grządki, wprowadzają nieporządek w zaplanowaną kompozycję ozdobnych roślin?
Ale one takie są, taka ich natura. Zdolności adaptacyjne (niskie wymagania siedliskowe, duża odporność na niekorzystne warunki)  i strategia przetrwania (np. wytwarzanie licznych nasion, które są w stanie długo przebywać w stanie spoczynku, szybki i bujny wzrost) dają im przewagę nad roślinami, które uznajemy za ładne i pożądane. Wygrywają konkurencję. A btw, często sami jesteśmy winni, sadząc gatunki ozdobne życzeniowo, zgodnie z naszym widzimisię, a nie z siedliskiem.
Chwasty to często rodzime rośliny, przypisane do siedlisk, na których budujemy swoje domy i zakładamy ogrody, archeofity, towarzyszące od wieków uprawom rolnym, czy rośliny ruderalne, przystosowane do warunków, jakie stwarza człowiek (np. dużo azotu w podłożu). Są to także rośliny introdukowane lub zawleczone z innych krain geo, często w nowych warunkach i przy braku czynników ograniczających stające  się inwazorami. Więcej, także o pozytywnej i negatywnej roli chwastów, o chwastach wymierających i wymarłych znajdziecie na wiki- bardzo dobry tekst.
Najważniejsza, pozytywna rola chwastów w naszych ogrodach i w mieście: są roślinami karmowymi i schronieniem dla wielu bezkręgowców, a te dla ptaków, jeży, jaszczurek... więc chwasty zwiększają bioróżnorodność. Wiele ptaków (np. mazurki, szczygły) żywi się nasionami i od dawna wiadomo, że wykaszanie wszystkiego przyczynia się do ich ginięcia.


***
Ten bukiet chwastów to dla was na Mikołajki, chociaż i tak nie przebije wpisu sprzed roku, wciąż w czołówce wyszukiwań. Tym razem się tradycyjnie spóźniłam, wczoraj się chwaliłam, że taka zdrowa jestem, no i proszę, mi- grena niespodziewana i różne takie.
Chcę wam także BARDZO podziękować za impresje na temat Tajemniczych Ogrodów. To nie ja zadałam pierwsza to pytanie, to Gwenaelle. Ale rozniosło się i poruszyło Tajemniczą Strunę, napisała GAJA, M., i Mar, i Anka Wrocławianka (u niej warto przeczytać także  komentarze), schronienie i Ania M. (kogoś pominęłam?)
Jednym z Tajemniczych Ogrodów Ani było Chwastowisko, którego opis cytuję:

"... szłam wąską ścieżką między wyrośniętymi łopuchami i cykorią podróżnik, chłonąc cykanie koników polnych, brzęczenia i zapach rozgrzanego powietrza. Chciałam wtedy stać się maleńka i zanurzyć się w ten gąszcz. Kocham chwasty. Wydawało mi się wtedy i zawsze mi się wydaje, że wyrośnięte, niekoszone chwasty to komunia nieba z ziemią."

(A ja chciałabym te wszystkie teksty o ogrodach zebrać i uchronić od zapomnienia. Jak to zrobić?)
Te zdania budzą i moje wspomnienia...
... Od niedawna mieszkamy w nowym bloku, w mieszkaniu z lat 60tych (bo są lata 60te), wystylizowanym od mebli i zasłon po kuchenne fartuszki, look Taty i kostiumik Mamy. Ale tę różnicę między naszym mieszkaniem a domami koleżanek zauważę dopiero, kiedy pójdę do szkoły. Przy bloku rośnie ogromna topola biała i topola włoska, obie sypią białym puchem nasion, który wiruje i zapada w gruzowiska, dając początek Laskowi. Lasek porasta ruiny, doły i wądoły, w których pełno skarbów, kawałków szkła i porcelany, dmuchawców i stokrotek, cegieł do rysowania po innych cegłach, słońca, srebrnych liści topoli i zapachu robinii. Lasek jest pierwszą dżunglą mojego dzieciństwa, rozciągającą się tuż za drzwiami mieszkania, a całe miasto jest pełne takich pustek i Lasków, co mnie- wtedy- nie dziwi.
... Kilka lat później przeprowadzamy się do nowego domu, jesteśmy pierwsi na dzielni, przyszłe domy sąsiadów, ceglane, puste, bez okien, z piaszczystymi posadzkami, są terenem eksploracji. Między nimi dżungle komos, łopianów i bylic, pod koniec zimy suche, szare i trzeszczące. Na brzegach dołów z wapnem gaszonym pojawiają się słoneczka podbiałów, lśniące w ostrym słońcu, i już wiadomo, że jest marzec, jeszcze chwila, i tropikalna dżungla oszaleje, pojawią się ciężarne kotki i nowe koty do wychowania i oddania, a później będą wakacje.
podbiał pospolity, Tussilago farfara

... Moja Mama ma bliżej do pracy, ale i tak się spóźnia, ma to po mnie i przeze mnie, i przez brata, czasem w dodatku musi nas zabrać ze sobą. Biegniemy wtedy na skróty, lipową aleją, brukowaną ulicą, wpadamy w gąszcz dawnych ogrodów, teraz splątanych chmielem i kielisznikiem, pachnących czarnym bzem, trochę strasznych, bo wśród pokrzyw tylko wąska ścieżka... wyprowadza nas znów w światło, kolejną aleją brzęczących lip między łąką a łąką. Aleja prowadzi do dawnego folwarku, teraz są tam biura. W pracy u Mamy koloruję krowy i wypełniam kwity.
... Naprzeciw naszego domu, po przeciwnej stronie ulicy, przed wojną było obserwatorium meteorologiczno- sejsmologiczne, to. (na zdjęciach na tej stronie: willa z 1909, rozbudowana w latach 30tych XX wieku na potrzeby obserwatorium, plac po jej wyburzeniu- drzewko na pierwszym planie to mój dereń, tam siały się komosy i maki- obecna zabudowa i nasza suszarnia)
... Teraz, dwadzieścia pięć lat po, są tylko schody, studnia i betonowy plac, na którym plenią się rozchodniki ostre i białe. Moi Rodzice wycinają szpadlem płaty i układają je wzdłuż ścieżki w naszym słonecznym wtedy ogrodzie.
Jest także dereń, wiosną w złotej mgiełce, latem jego gęste liście ukrywają moje własne obserwatorium, w którym z rozwidlenia gałęzi bezpiecznie i niezauważenie kontroluję okolicę. Kiedy pojawi się Piotrek na swoim rowerze aka Kozuli sfruwam z gniazda i ganiamy się w labiryncie komos, szczęśliwi, zziajani jak szczeniaki, z dreszczem strachu przed niezabezpieczoną studnią i jeszcze z jakimś dreszczem... nie było to tak niewinne i dziecinne, jak myślały moje szkolne koleżanki, śmiejąc się z wyżyn lalkowo- dziewczyńskich spraw.
W sierpniu, w imieniny Ojca, wystarczy nałamać wiecheć nawłoci, ozdobić cykorią i ustawić na stole, przy którym wieczorem będzie jasno, bogato w ludzi i śmiech... a obok mnie w rozświerszczonej ciemności letniej nocy upadnie żarzący się meteoryt.
kielisznik zaroślowy, Calystegia sepium, wspina się po wrotyczu pospolitym, Tanacetum vulgare.
... Lata później wracam do domu ze szpitala z brand nju Weganką, jest początek lipca, kwitną białe lilie i róże. Kładę ją na brązowej kanapie w dziennym, już na zawsze będzie ze mną. Trochę mnie to uwiera, że nawet głowy nie da się umyć na jeden raz, karmię piersią na balkonie, patrząc na chwastowisko po drugiej stronie ulicy, gdzie na świeżo zaoranej glebie rozpasały się maki, i powiewają jak szkarłatne chusteczki wśród głuchego jęczmienia, a ja tęsknię, jak matka Janet Frame ("Na wyspę- teraz"?)... i myślę, że KIEDYŚ tam pójdę, to będzie wyprawa na miarę życia.
Ąkej. Mam mgliste wrażenie, że trochę przesadziłam, od ogrodu i kur, po chwasty, i zanudzam temi wspomnieniami. Obiecuję, że w najbliższym czasie się to nie powtórzy.
***
W takim razie- bukiet roślin spontanicznych, które możecie zaprosić do swojego ogrodu.
Jeżeli macie kawałek terenu, który przekopujecie co roku, to możecie wysiać jednoroczne:
mak polny, Papaver rhoeas. Jego nasiona wykiełkują nawet po kilku latach spędzonych w glebie, po wydobyciu na powierzchnię.
chaber bławatek, Centaurea cyanus. Rośnie na glebach ubogich w wapń (jest rośliną wskaźnikową niskiego poziomu wapnia)
rumianek pospolity, Matricaria chamomilla
Jeżeli macie kawałek suchy i piaszczysty, to sprawdzą się:
koniczyna polna, Trifolium arvense. Roślina wskaźnikowa gleb kwaśnych.
goździk kropkowany, Dianthus deltoides. Trudno nazwać go chwastem, ale spontaniczny jest.
goździk kartuzek, Dianthus carthusianorum
żmijowiec pospolity, Echium vulgare

macierzanka piaskowa, Thymus serpyllum
kocimiętka, Nepeta sp.
mydlnica lekarska, Saponaria officinalis
kwiaty pachną słodko, a wywar z korzenia mydli się^^
przymiotno białe, Erigeron annuus
marchew zwyczajna, Daucus carota. Zwykłam wyskubywać te bordowe środkowe kwiatki;-) ang. Queen Ann's Lace, zdjęcie miało pomóc zapamiętać. I pomogło:-)
krwawnik pospolity, Achillea millefolium
lnica pospolita, Linaria vulgaris
smółka pospolita, Silene viscaria
jej łodygi są lepkie w górnej części, przyklejają się do nich różne puszki^^
przytulia właściwa, Galium verum
Jeżeli nie wykaszacie regularnie trawnika (albo macie kawałek świeżej łąki), to mogą tam rosnąć:
dąbrówka rozłogowa, Ajuga reptans
tysiącznik, Centauria erythraea
przetacznik ożankowy, Veronica chamaedrys
błękitne, grzbieciste kwiaty<3
komonica zwyczajna, Lotus corniculatus
złocień właściwy, Leucanthemum vulgare
chaber łąkowy, Centaurea jacea, w tle owocująca wiązówka błotna, Filipendula ulmaria
bodziszek łąkowy, Geranium pratense
ulubiona roślina TP
ale trudno mu się dziwić
Jeżeli nie boicie się sąsiadów, polecam to:
mniszek lekarski, Taraxacum officinale
A jeśli chcecie ich wkurwić na maxa, dobre będzie to:
podagrycznik zwyczajny, Aegopodium podagraria. Na bank przejdzie do ich ogrodu i  nigdy się go nie pozbędą.
 i to:
jaskier ostry, Ranunculus acer. Nie wyplewią go z trawnika.
W miejscach słonecznych, ale wilgotnych będą rosły:
żywokost lekarski, Symphytum officinale. Jeszcze niedawno leczniczy, dziś trujący.
kuklik zwisły, Geum rivale
ależ on ma owocki!
jaskier ostry, Ranunculus acer
firletka poszarpana, Lychnis flos- cuculi
tojeść pospolita, Lysimachia vulgaris
krwawnica pospolita, Lythrum salicaria
A w wilgotnych i cienistych- to:
czyściec leśny, Stachys sylvatica. Brzydko pachnie.
bniec czerwony, Melandrium rubrum
jest rośliną górską
bodziszek żałobny, Geranium phaeum
przezierny w słońcu, żałobny w cieniu
Wszędzie urośnie to:
oset, Carduus sp.
czyż nie piękny? secesja indid.
cykoria podróżnik, Cichorium intybus, Intymny cichobus
pasternak zwyczajny, Pastinaca sativa
brodawnik? hm.
Hm.
Starałam się nie zanudzić zdjęciami i wybrać ŁADNE chwasty.
Ale te "brzydkie" też są potrzebne, na przykład pokrzywa jest rośliną żywicielską dla gąsienic takiego ładnego motyla, którego z braku pokrzyw już prawie nie widuję:
rusałka pokrzywnik
A jakich chwastów NIE wprowadzać do ogrodów?
Ekspansywnych i inwazyjnych, jak nawłoć, rdestowiec sachaliński i ostrokończysty, niecierpek gruczołowaty... o, tu ciekawe przemyślenia Tupai w temacie.
Kto wie, może nawet taki piękny ślaz, którego obserwuję w pewnym miejscu już drugi rok, okaże się inwazorem:

I jeszcze na dowód, że chwasty są trendy...
koniczyna biała, Dania
ziele gęsiej stopki? tak, to pięciornik gęsi!
bylica pospolita na wystawie ogrodniczej w Lobau, Niemcy

ślaz (w towarzystwie gaury), tamże
śmiałek darniowy- chwast pastwiskowy i sadziec konopiasty

trzcinnik
naszyjnik, mój ulubiony prezent ever^^
torby na ramię - damskie-Mlecz : Jedwabnofilcowa Torebka
też fajny prezent...
To ja idę spać, jak doradzono mi na pewnym blogu.
Lepiej w łóżku zalogować
się, niż dać się sprowokować.
Pozdrówka, Megi.
A:
Lepiej zliczyć własne zera
niż wyzywać od Mohera.

53 komentarze:

  1. Moim najpiękniejszym i najbardziej sentymentalnym, od wczesnego dzieciństwa, gdy to służył za rekwizyt do zabawy w elfy, jest cykoria podróżnik, pokochana za kolor nieba. Drugim podbiał, bo wiosna idzie, trzecim pięciornik, za miękkość dywanu, czwartym łopuch, bo pod nim mieszkała kaczka, matka brzydkiego kaczątka, piątym mak, za zjawiskowość.... Dobra, dalej nie będę, koniec wyliczanki. Pokochałam je za fakt istnienia na wolności, poza ladami kwiaciarń. Syndrom dziecka miejskiego. O istnieniu chwastów i nie - chwastów nie miałam bladego pojęcia.
    Pozdrawiam oszronionym świtem grudnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rośliny spontaniczne :-)
    Tego określenia nie znałam ,
    bardzo mi się podoba.
    Każdy ma swoje wspomnienia...
    Ja mam z Bogaczewa,
    najlepszy okres w moim życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogaczewo bliżej Elbląga czy Giżycka?
      wspomnienia to bogactwo:-)

      Usuń
  3. Od dziś będę się kłaniać mleczom na moim trawniku:)))
    Tak naprawdę to za mało mam miejsca w koło by pozwolić na całkowitą dzikość i spontaniczność w ogrodzie, cała działka ma 600 m, w tym stoją dwa domy i garaż, z jednej strony wjazd z drugiej chodnik. Ta część którą nazywam ogrodem jest jakby zielonym pokojem. Dobrze że chociaż sąsiedzi mają większe place i z okien rozciąga się miły widok.
    Mieszkam w sosnowym lesie.:) i nie wiele roślin chce u mnie rosnąć. Za mało słońca za jałowa gleba może dlatego z taką zachłannością oglądam zdjęcia które pokazujesz i uciekam na łąki.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy mały dziki zakątek jest ważny, bo składa się na makroskalę:-)
      kłaniaj się im, jak Słońcu:-)))
      pewnie w tym lesie jest przede wszystkim za sucho, sosny odwadniają, a nie przepuszczają deszczu. No i trochę cienia, uboga gleba, w sumie strasznie trudno mają rośliny!

      Usuń
  4. U mnie w ogrodzie wiosną żółto od mniszka. Mi to nie przeszkadza, ale o sąsiadach nie pomyślałam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nic nie mówią, to może im też nie przeszkadza? jest taka możliwość;-)

      Usuń
  5. Megi, zdjęcia piękne:)
    napisz do mnie maila PLISSSSS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. VIKIBLOG@VP.PL

      Bo ja nie znam Twojego

      Usuń
    2. już znalazłam i napisałam do Ciebie:)

      Usuń
  6. Megi, odwalasz fantastyczną robotę. Niewielu z nas zna tak doskonale wszystkie "chwasty". Dla mnie nigdy żadna roślinka poza perzem nie jest chwastem. Jesteś artystką w robieniu zdjęć. Można się im przyglądać, przyglądać bez końca! Twój dzisiejszy post, kiedy zima i siarczysty mróz (u mnie-18st.C)za oknem jest balsamem dla oczu. Musze sobie zapisać Twój post, bo gdy przyjdzie wiosna i lato bacznie będę śledzić wszystkie kwitnące rośliny. Twój post posłuży mi za atlas ziołowy!!!!
    Ślę serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dzięki i dzięki:*
      u nas też... zimno, tak z -10, i strasznie miło i ciepło było wybierać te zdjęcia i przypominać sobie, jak pot spływał po kręgosłupie na gorącej łące przy bodziszkach!

      Usuń
  7. Halo halo, tu dzika baba z chaszczy. Otaczają mnie prawie wszystkie pokazane cudowności, brakuje mi tylko ogrodu :) Takiego choć trochę "z ręki człowieczej". Uprawy przydomowe prowadzi natura i naturalne kozy. Stworzone zostały nowe gatunki roślin, np. moja ukochana cykoria, wysokości ok. 20 cm, czyli kwitnąca wśród traw. Hmmmm .... Mamy też całe łany pokrzyw, bez których kozy ani rusz i duuużo motyli pokrzywników.
    Cudowne zdjęcia! (na mało cudowny poranek)
    Uwielbiam Cię za stosunek do roślin spontanicznych!
    Serdeczne uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. halo, dzika babo z dzikich chaszczy.
      Cykoria miniaturowa, hmmm, ja widziałam taką centurię. Kozy nie jedzą pokrzyw? nie jedzą też chyba bylicy piołun i paru innych rzeczy, potem to śmiesznie wygląda na wykoszonej murawie:-)
      A ja miałam cudowny poranek, sie pochwale, komu moge, bo już pisałam do viki- fryzjer, kawa, rogaliki i świeże kwiaty. Sobie kupiłam;-)

      Usuń
  8. Jak będzie już ta Nasza Polana aktywna, że tak powiem, to ja Twojego bloga będę też musiała od dechy do dechy bo to encyklopedia prawdziwa. A co do dzisiejszego posta to: oglądaliśmy z NIM parę miesięcy temu taki film, nic super wybitnego, ale miłe kino powiedzmy "domowe", w którym chłopiec - syn ogrodnika - został poproszony przez właścicieli ogrodu o wypielenie grządki pod oknami, na których rosły róże. Właściciele podczas jego prac byli nieobecni w domu. Po powrocie im oczom ukazał się widok dość specyficzny. Wszystkie róże zostały wycięte a chwasty z pietyzmem wypielęgnowane i wyodrębnione w taki sposób, że utworzyły uroczą rabatkę. Właścicielka załamana podbiegła do chłopca i pyta co on zrobił i dlaczego wyciął jej fantastyczne róże a zostawił wszystkie chwasty. Chłopiec, z dziecięca jeszcze naiwnością, zapytał "A kto podzielił kwiaty na chwasty i niechwasty? Przecież wszystkie są piękne." Oczywiście była to pewnego rodzaju metafora do treści całego filmu, o tym aby umieć zauważać piękno w tym, co pozornie na to nie zasługuje.
    Dziękujemy Megi za Twoją wiedzę i chęć dzielenia się.
    A ja... jak się okazuje, to najbardziej na świecie kocham chwasty. I od dziecka marzy mi się bukiet ślubny z chwastów i wianki z chwastów lubię pleść... i w wazonie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ajaj, bukiet ślubny z chwastów, o tym nie pomyślałam!
      to musisz wziąć ślub:-DDD
      lubię takie filmy z cyklu "zielone palce". Ale mógł zostawić także róże, skoro już nie był rasistą.

      Usuń
  9. Pięknie je pokazałaś :) Ja walczę z chwastami, pozostawione panoszą się błyskawicznie a ja mam inną wizję swojego ogródka. Podziwiam je na łąkach czy w lasach, podziwiam ich niespożytą siłę przetrwania, rosną i kwitną tam zawsze.
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem, masz inną wizję;-)
      i to także jest piękne, bo różnorodność jest piękna
      ważne, żebyśmy zostawili "chwastom" ich miejsce w świecie

      Usuń
  10. Najpiękniejsza łąka kwietna (oczywiście spontaniczna) jaką widziałam to połączenie cykorii, żmijowca i chabru łąkowego. Niezapomiany widok, godny odtworzenia w jakimś ogrodzie. Ja mam u siebie "rabaty spontaniczne" - co się wysieje to rośnie. No ale nie są to "chwasty" w klasycznym słowa rozymieniu. Goździki to nawet chętnie wprowadziłabym do ogrodu, ale okropnie trudno tę "spontaniczność" przenieść i utrzymać.
    A sprawdzałaś czy mydlnica się "mysdli"? Bo ja sprawdzałam, ale na jakąś mało mydlącą się trafiłam (a może po prostu nie wiedziałam jak osiągnąć ten efekt?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cykoria, żmijowiec i chaber, mam to w oczach, chciałabym jakoś wykorzystać, bo to piękne, subtelnie różne odcienie niebieskiego, tak rzadkiego u roślin!
      A jak to się stało, że bławatki i cykoria kwitły równocześnie? może późno się wysiały. Albo poz Dln. Śl. jest inaczej.
      To prawda, że wiele tych spontanicznych to nie "chwasty", bo nie są niepożądane.
      Nie sprawdzałam, bo to trzeba zrobić wywar z korzenia i zagęścić, dużo roboty;-) słyszałam, że się mydli słabo, coś jak orzechy piorące (też saponina).

      Usuń
  11. Piekne zdjecia, wysypy gdzie spedzilismy czesc naszego dziecinstwa, gruzowisko pokryte spontanicznoscia. Zawsze dziwilam sie jak moze to byc chwast jak jest taki piekny. Czy juz dostalas ten wisiorek z dmuchawcem? Watka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, te wspomnienia to dla ciebie, mam nadzieję, że obejrzałaś Obserwatorium. Nie tylko Wysypy, ale i Bzówka, Łąki, pola tulipanów i żyta... piękne to nasze dzieciństwo, nasycone kolorami i intensywnością przeżyć. A może każde dzieciństwo jest takie?
      mnie w każdym razie intensywność została;-)
      a dmuchawca nie namierzyłam, nie dopytałam się, gdzie i za ile można zamówić.

      Usuń
  12. W dzieciństwie bawiłam się w sekrety. Pod kawałkiem szkiełka układałam kompozycje z kwiatków (głównie chwastów) i drobnych listków. Przysypywałam obrazek ziemią i to był właśnie sekret:))) Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, ja też, my też!!!
      a jakie pożądane były płatki róż i kolorowe szkiełka- nie tam zielone czy brązowe, ale czerwone i niebieskie!
      małe sroki:-)))

      Usuń
  13. Uwielbiam spontaniczne. Niektóre mają u mnie status ozdobnych. Całe moje dzieciństwo to bieganie po łąkach i robienie bukietów i oczywiście wymyślanie dla kwiecie swoistych nazw.Zresztą do tej pory funkcjonują . Nie wiem czy jest się czym chwalic ale Tobie mogę - wiekszość tych z Twojej listy rosnie sobie u mnie bezkarnie w bardziej dzikiej części ogrodu. A tak w ogóle mikołaj do mnie przyszedł i chciałabym go wybuziać za ten botaniczno zoologiczny prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, ja też!!!
      bukiety z firletki, dzwonków, irysów żółtych, przytulii, drżączki, rumianków (czyli złocieni), gałęzi robinii- to na Dzień Matki.
      A wiosną bukieciki z fiołków i tarniny.
      Nie pamiętam tylko, czy wiedziałam, że krzyżownica nazywa się krzyżownica, a komonicę nazywałam "przelot"- to pamiętam.
      O, to mikołaj dotarł szczęśliwie i szybko, super. Ta ściera to komplecik do fartuszka:-)))

      Usuń
  14. Pięknie napisane! Dziękuję za wspaniały Mikołajkowy post :) Uczta dla oczu i ducha :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Motyl, naszyjnik, i te kwiaty, piekne zdjecia

    OdpowiedzUsuń
  16. Megi
    Tu masz kolejny wpis o ogrodzie - ciąg dalszy wędrującego pytania:) faktycznie niesamowite przedsięwzięcie:)
    http://skoted.blogspot.com/2012/12/ogrody-spowite-tajemnica.html

    temat chwastów jak widać bardzo porusza. Swego czasu wiem,ze pisała o tym i Ania M i Schroni...kurcze widzę że mam jakąś taką pamięć, łączą mi się różne rzeczy w wątki, zbieram wątki grupami i kojarzę wśród blogów, mogłabym zostać blogosferowym skrybą porządkowywaczem, gdyby było takie zajęcie:)
    Mar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za nakierowanie:-)
      tym razem czytałam na głos TP, ale wrócę do wszystkich tych wpisów i postaram się "poznać bardziej" owe wrażliwe autorki
      znalazłam kiedyś obrazek w necie, o tym, że jedyne, czego nie nauczyły się chwasty, to rosnąć w rzędzie- może dlatego poruszają w nas tę... tęsknotę za wolnością i niepodporządkowaniem?
      no cóż

      Usuń
  17. No, bardzo mnie ucieszył ten post. To pospolite kwiecie jest nieodzowne w moim ogrodzie, wszak tworzy to, co inni nazywają trawnikiem. No i powróciłam myślami do dzieciństwa ! Wszak z bylicy pospolitej budowaliśmy sobie wojenne szałasy, matko, jakie one były piękne ... A pozostałe kwiecie, no cóż, królowały w moich łapkach w formie przecudnych bukietów ... Co do denerwowanie sąsiadów, to masz rację, jednemu (na szczęście tylko jednemu ...) przeszkadza owa roślinnośc, bo wsiewa mu się na jego "metr kwadratowy ogródka" i trawnik jest nie taki "sterylny", jak sobie zaplanował .... No cóż ... Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PIĘKNE wojenne szałasy... co za niesamowite zestawienie słów!
      każdy ma takiego JEDNEGO sąsiada, zaobserwowałam. Jednego, z którym toczy plemienne wojny. Z braku szałasu.

      Usuń
  18. Jakby jeszcze nikt nie wyguglał to podsuwam stronkę:
    http://www.trendsetterka.com/produkt/naszyjnik-z-dmuchawcem-2/
    Teraz to i moje marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję, mało się przykładałam do guglania, a dzięki tobie mam!
      teraz się zastanawiam, czy pozostawić w sferze marzeń, czy mam jakieś ważne urodziny czy coś;-p

      Usuń
  19. Czesc Megi, dzieki jeszcze raz za ten wpis :) oczywiscie ja je czytam kilka razy, lubie do nich wracac. Bede miala co czytac w czasie swiat, bo jak dotychczas jestem zawirowana wszystkim. Przeszlam juz pierwsza ewaluacje, zostala mi jeszcze jedna, ale w zawieszeniu bo na razie idziemy na strajk. Co do dmuchawca to jest w Pokamerze - sprzedany, ale chyba mozna zamowic. Zobacz. Watka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. link do dmuchawca jest wyżej, dmuchawiec tam jest i swoje kosztuje, ale nie myślałam, że będzie inaczej.
      Też trochę czekam na święta, na czytanie i pisanie, ograniczę sprzątanie i gotowanie:-)
      co wy z tymi strajkami. Postaram się cię namierzyć wieczorem (moim) na fejsie.

      Usuń
  20. ach Megi, wspaniały post!
    w tym roku zrobiłam kilka rzeczy z "chwastami" i wszystko wskazuje na to, że idę dalej z tym koksem. najbardziej dumna jestem z kompozycji 1. róże wielokwiatowe + krwawnik (wprawdzie Cerise Queen, a nie dzikus) i 2. bluszczyk kurdybanek na rabacie z ziołami
    dzięki za wszelkie inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym była dumna, wspaniałe zestawy! Róże+krwawnik pożyczę:-) A kiedy TY napiszesz o Tajemniczym Ogrodzie?

      Usuń
  21. och, to oczywiście kwestia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O!!!swietny post, bo to sa tez moje uubiony chwasty a nie zawsze wiedziaam jak sie zwa...teraz juz wiem gdzie bede biegla po ratunek, ale to dopiero w przyszlym roku. Moj ulubiony to tez ten bodziszek lakowy, ma taki piekny kolor i jest bardzo delikatny, poza tym cykoria podroznik, ktora czesto widywalam w towarzystwie pasternakowym, pieknie razem sie prezentuja....Odrobilam zadanie pt. moj tajemniczy ogrod...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, zaraz się udaję... tzn. wreszcie;-)

      Usuń
  23. Zobaczyłam w całej okazałości ziele tysiącznika, to właśnie o tej roślinie mówiła latem znajoma zielarka: Ide nazbierać cyntorii, tu u was nie rośnie, tylko wyżej ... usiłowałam wywiedzieć się, jak wygląda: A taka różowa, ale u was nie ma, wyżej ...Tym zielem wyleczyła bolący brzuch kobiety, gdzieś pod Kopystańką, w prawie bezludnej wsi Kopysno; eh! Megi, aż żal kosić, jak to wszystko rozkwitnie, ale muszę, nie dałabym potem sobie rady, zostawiam dąbrówki, miodunki i rodzime "kukułki" ... a w dzieciństwie całe naręcza kwitnących łąkowych przynosiło się do umajenia ołtarzy majówkowych, i przez wybitą szybę wpadł nietoperz, budząc niesamowity popłoch, bo przecież we włosy się wkręci; zapachniało u Ciebie latem, wygrzanym słońcem; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tysiącznik- centuria, dla mnie ziele magiczne przez tę nazwę poznaną wcześniej niż ono...
      a "kukułki" to co za jedne?
      mnie zapachniało majem, trawą stygnącą po gorącym dniu, bzem, młodym zbożem... I przelotny widok majówkowej grupki klęczącej przy kapliczce w późnym słońcu, przy śpiewie kosa. No.

      Usuń
  24. Miło mi się przedstawić "z serca ogrodu" Pasja ogrodnicza zawsze kieruje w stronę takich samych zapaleńców. Jestem na blogu od niedawna.Jak to miło , że ktoś widzi piękno cwastów[no może nie wszystkich] . Mam ich w swoim ogrodzie dość dużo, co za bardzo wadzi wyrywam, ale większość kwitnących zostaje i tak spontanicznie powstała kwietna łąka. Moim ulubionym jest ziarnopłon, są tego całe łany. Kwitnie zaraz po leśnych zawilcach. O innych innym razem, bo nie wiem czy zainteresuje Cię moje pisanie. Zapraszam do mojego bloga "w sercu ogrodu" Wirtualnie bo wirtualnie, ale częstuję Cię herbatą z malinami.Mojej hodowli i przetwórstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, ziarnopłon.
      Pewnie, że wpadnę do serca ogrodu:-) i dziękuję za herbatkę, malinowy chruśniak to moje marzenie.

      Usuń
  25. Jakie te zdjęcia są piękne...
    Pełnia lata a ja kocham lato...
    Nie cierpię zimy...

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)