od początku

niedziela, 15 maja 2011

Mój ogród.

Tak sobie pomyślałam... może by odpowiedzieć na to często zadawane pytanie? "A jaki PANI ma ogród?"

Dobrze.

Mój ogród jest... mały. Działka razem z domem ma 350 m2. Jest... zarośnięty. Zarośnięcie wynika z faktu, że jest mały, a należało zmieścić w nim to i to a sio. Oraz że należało zasłonić to a pstro, a w szczególności sąsiedzkie okna.

No i wyszło tak. W tej chwili już właściwie nie widać granic, zdjęcia zrobione jakieś dwa tygodnie temu:





Od północy ogródek opiera się o ścianę drzew, to go optycznie powiększa i pozwala stworzyć takie zakątki, jak kącik dla słowików:


Uwielbiam lilaki. Mam tam kilka gatunków- bez, węgierski, chiński, amurski, Meyera. Słowiki może by i zamieszkały, gdyby nie duże zakocenie:







Jak widać, w małym ogrodzie da się pomieścić wiele;-]

Jest tu miejsce na malarskie bratki:




i na sztukę szczęścia:


i na owoce:


Światło sączy się przez liście i kładzie przepiękne światłocienie:






Przestrzeń i klimat ogrodu wyznaczają zapachy, od wiosny kolejno "w nucie głowy": kalina wonna, kalina Burkwooda, hiacynty, akebia, mahonie, lilaki, tawuła van Houtte'a, telima- taka niepozorna bylinka ze skalnicowatych, robinie z północnej strony, azalie pontyjskie, jaśminowiec, róże, lipy z ulicy, hmhmhm... lawenda... a potem już chyba tylko  kariopterys i opadłe liście grujecznika.

Widoki z okien też mam zajebiste:


A wszystko to dzięki prostej zasadzie:

NIE KONTROLUJ. KORYGUJ.

którą to szeroko stosuję w swoim życiu. 
W odniesieniu do ogrodu objawia się ona współistnieniem różnych chwastów i niechwastów, spontanicznym pojawianiem się melisy i kopytnika, gdzie ich nie posiano (ani nie posadzono;-), robieniem- za pomocą cięcia- miejsca różnym słabiej sobie radzącym ogrodowym istotom, karmieniem jeży, ratowaniem małych kosów strąconych z gniazdem przez burzę, skłanianiem licznie odwiedzających nas w domu pająków do budowania nowych pajęczynowych domków w miejsce zamiecionych (pająki w domu są mile widziane, bo jedzą komary i mole).


W odniesieniu do  życia... do tzw. wychowania dzieci... spuśćmy zasłonę. Chyba nie wyszło najgorzej;-]

Tradycyjna zagadka: CO TO? Kwitło w tym samym czasie, co te tulipany, azalia i bez. Łatwe, prawda?


A następne pytanie brzmi:

ALE NIE ZROBI MI PANI TAKIEGO OGRODU??

(domyślnie: dzikiego, bujnego, cienistego, zarośniętego, nieopanowanego... wstaw odpowiednie)

FACEPALM.





14 komentarzy:

  1. Pięknie masz w ogrodzie!

    dziko i nastrojowo - nieprzewidywalnie

    na przedostatnim zdjęciu - jasny fiolet - czy to Tamaryszek?

    na ostatnim, mylą mnie liście --- może Judaszowiec? nie wiem, ale piękne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie w ogrodzie!!! Mój deko większy :)) Sporo już rośnie, ale jeszcze sporo zmieszczę :) Wyrywam chwaściska, ale takie uciążliwe, natomiast samo rozsiewa się wiele i później sobie tam rośnie: dzwonki, naparstnice, fiołki, mikołajki, jeżówki, czosnki, stokrotki, tawuła, piwonie - te ostanie przesadzałam :)))) W trzecim roku siewki mi zakwitną !!!!!
    Chciałabym choć kawałek mieć tak zarośnięty, jak Twój :DD Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kontroluj. Koryguj!!!
    Piękne!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się, że wam się podoba:-) jedno, czego mi brakuje w tych zaroślach, to widok nieba- ale od tego mam łąki i sady;-)
    No owszem- judaszowiec;-) kanadyjski, dlatego ma liście razem z kwiatami, nietypowo. Południowy przemarzł kiedyś. Tamaryszek, tak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dorota Loteryjna16 maja 2011 01:37

    ...Uwielbiam lilaki wszelakiego gatunku...Ogród masz tajemniczy po prostu...Szkoda,że kotki nie chcą żyć w symbiozie ze słowikami:)Zatęskniło mi się znowu za kawałkiem ziemi...Buziak-fajnie było gościć w Twoim ogrodzie

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny ogród, oswojona dzikość, melancholia i radość jednocześnie

    OdpowiedzUsuń
  7. @Dorota- a było nie zostawiać sasanek;-] fajnie, że jesteś!
    @ambiguity- dzięki... a ty za to masz widok na tęczę i bociana;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym chciała! Dziki, cienisty ,zarośnięty, nieopanowany, rusałkowo - szeptunkowy. I siebie w nim, pasującą bez większych korekcji:)
    Masz piękny ogród bez walki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jednym słowem - przepiękny "tajemniczy ogród".
    A maksyma super, nawet w życiu może się przydać :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaa, piękny jest. Może "piękny inaczej", ale przez to inny, nie oklepany. Nie mogę patrzeć na prostokąty trawników otoczonych żywotnikami, ani na nowobogackie "wypasy".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. pozdrawiam was i dzięki za miłe słowa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudny jest Twój ogród. Właśnie takie dzikie, trochę zarośnięte i tajemnicze lubię najbardziej. Że już nie wspomnę o kotach w ogrodzie - koty kocham jeszcze bardziej:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. @A&W- witam!! miło was goscić:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Megi - świetny, naprawdę, prawdziwy tajemniczy ogród. Uwielbiam taką kameralność, zakamarki i kąciki ogródkowe. I trochę Ci zazdroszczę, no może ciut więcej jak trochę.
    Mój mąż lubi otwarte przestrzenie i widoki po horyzont, jakoś to trzeba pogodzić. To są Mazury. Ponad 4 ha, zatem inna bajka. Żadnych sąsiadów, zero płotów, niemniej chciałabym się trochę "odgrodzić" od drogi, bo czasem przejeżdża jakieś auto lub traktor.

    Zresztą nieważne, Twój ogród teraz cza chwalić i paczeć, i paczeć ... i podziwiać. Podziwiam szczerze. Nietypowy, taki nieprzewidywalny chyba i dla Ciebie samej.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)