od początku

sobota, 24 marca 2012

wycieczka na niedzielę. I wyróżnienie.

Dokąd?
Bystrzyca to nieuregulowana rzeka, meandrująca po dolinie, jak to rzeki czynić powinny. Rozlewa się w starorzecza, tworzy kałuże, zasila turzycowiska, przyjmuje w siebie strumyki.
Woda, woda i woda.














Pełna życia i pojąca życie.




Nad wodą łęgi wierzbowo- topolowe albo ich malownicze resztki.







Autobusem miejskim z centrum można dojechać do bram Młyna Arnolda, Arnoldsmuhle, na końcu Jarnołtowa, w jednym z zakoli rzecznych.



 Dzięki bliskości i łatwości komunikacji jeździliśmy tam na studiach na ćwiczenia terenowe, później z TP, Synkiem i Weganką (wtedy nieweganką niegardzącą przetworami mlecznymi i MIĘSEM) w niedziele, a potem Weganka (będąca weganką) na ćwiczenia terenowe… tak kręci się ten świat…
Warto pojechać. Przebiśniegowe lasy z wawrzynkiem ciągną się wzdłuż całej Doliny, gdziekolwiek byście nie skręcili w stronę rzeki, w Gałowie, w Czerńczycach czy Kamionnej. Nigdy, nigdy was nie zawiodą- po przebiśniegach nastąpią ziarnopłony, zawilce, kokorycze, czosnki niedźwiedzie, lilie złotogłów… Bukwicowe łąki też są piękne.
Nie wiem ja, czemu lasy te odpuściłam sobie na lata. Człowiek nie wie, co czyni.
Do najbliższego przebiśniegowego lasu z przystanku idzie się tak: za mostem na Bystrzycy jest zagroda jednorożców. 




Skręcamy przed nią w lewo i idziemy skrajem bukwicowej łąki. A las na horyzoncie.


W lesie… to już wiecie.
A w okolicy są i inne atrakcje.
Ścieżki przyrodnicze.
Owcy. Nie wiem, czemu takie wypięte puszystymi tyłkami, pewnie się naradzają.

Kozy niewegańskie.

Oraz to, co wszędzie i co mi jakoś nie wchodzi do obiektywu- śmieci, psy zjadające sarny w lesie i wypalone turzycowiska oraz bonanza z ponderozą na tyłach młyna, co stoi tam od XIII wieku (nie ten konkretnie budynek), ale już niedługo. I rdestowiec sachaliński (a może ostrokończysty) wypierający z łęgów rodzime byliny.


Na śmieci to ja mam jeden, stały pomysł. Gmina czy inny zarządca terenu powinna udostępniać kontenery i pojemniki do recyklingu w takich ilościach, żeby biedaki, które zadają błyskotliwe pytania „a GDZIE można oddać to czy tamto, bo nie można” (a brak jednoznacznej i prostej odpowiedzi skłania ich do udzielenia jej sobie samemu- „no, do lasu przecież” oraz udzieleniu sobie rozgrzeszenia) nie dały rady wypełnić ich śmieciami. I pilnować, żeby syf znalazł się w tych pojemnikach, a jak nie, to rozstrzelać i dowalić taką karę, żeby sfinansowała pojemniki przez sto lat. No ale to wymaga działania. Może by się opłacało, gdyby policzyć koszty sprzątania. Ale nikt nie sprząta, więc nie trzeba liczyć.
I jeszcze przykład zastosowania folii ogrodniczej, łał. Mam rację, że jej nienawidzę? Co ona wnosi? W czym pomaga?

Chujnia z grzybnią, to najoględniejsze, co przychodzi mi do głowy.
Poza tym jest pięknie. Tu pomysły na krótszą i dłuższą wycieczkę. Nie wiedziałam, że na łąkach Parku żyją CHOMIKI o_O O_o
A później może być do Karczmy Rzym, po drugiej stronie przystanku. Są tam ładne i brzydkie rzeczy, i dobra pomidorówka.



Nom.
A teraz ładnie podziękuję za wyróżnienie florysztuce i Gabi: DZIĘKUJĘ!
i jako że ono jakieś INNE jest od poprzednich, mam okazję przekazać je tym, od których kiedyś wyróżnienie dostałam:


a następnym razem- kolejnej piątce...
... pozdrówka, Megi. Jutro będzie piękny dzień, ja pracuję, a wy- na wycieczkę!!!




32 komentarze:

  1. Nareszcie! Stwierdzam Megi, że Ciebie należy li i jedynie na wielkim ekranie oglądać! Ten mój mały laptokowy nie pokazuje mi zdjęć w pełnej krasie, ale na wielkim ekranie, to co innego :) Tylko czy wypada żaby w tak intymnej sytuacji fotografować? Ukochuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, wygrałaś kompka?;-) I KTO TO MÓWI o tych żabach? Czytałam o Jadziach i Rarytasach. Neidobra.

      Usuń
  2. Ależ zdjęcia, a wody, a owcy wełniane!
    Folia, folia czarna, folia biała fruwająca z wiatrem, zafoliowany świat. I kto to posprząta?
    Za śmieci w las - rozstrzelać. Bardzo dobry pomysł, popieram, już jesteśmy dwie. Jakaś partia bez poparcia? Ruch jakiś? Ty masz kota, ja się palę, to jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. śmieci
      las baba konna i 3 chłopków roztropków ? z łopatami w dłoni
      ...pozwolenie mamy....

      życie , las pełen odpadów , 'kwiatki' każdego rodzaju gdzie wy nie wejdziecie ja wjadę tylko ...dlaczego 'chłopek roztropek' wejść wszędzie może a kopytne nie ?
      a sidła widziałyście ...
      zapomniane sidła ...
      zapomniane śmieci...
      temat rzeka i kontenery nie wystarczają to od umysłów należy zacząć
      dzieki za jednorożce :))
      baba konna

      Usuń
    2. pozwolenie, słyszałam. No i sidła. We wnykach psy i koty. Może i trzebaby zacząć od umysłów, ale nie wiadomo, gdzie ich szukać. Jak nawet kampania z księdzem w telewizorni jeden nie pomaga, to pozamiatane. Całuję, bk:-)

      Usuń
  3. a u mnie w oczku umarły zimą dwie żabki-mam nadzieję,że to nie zofia i tadeusz....płakać mi sie chce...żadne przeręble nie pomagają....zdjecia twoich żabinek,,,,cudne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj? a kto to zofia i tadeusz? Widzę, że capslock ci się zepsuł na amen;-p

      Usuń
  4. piękna jest dolina Bystrzcy, ludzie od dawien dawna lubią międzyrzecze Oławy i Bystrzycy.
    czyli "nasza" ropucha szara niedługo będzie nam nadawać:)
    W ostatnim lokalu ponoć pieczyste jest wyśmienite:)
    Hmm, nie wiem co z tymi jednorożcami...:) może muszę spełniać ten jeden warunek,żeby widzieć róg;)?to se nie wrati;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak, ludzie lubią od zawsze takie żyzne ziemie nad krętymi rzekami... Pieczyste może i, aczkolwiek nietanio. Jednorożce są jednorożcami, bo nie wiem, jak je inaczej nazwać (koniki polskie, babo konna???). Różki mają na razie malutkie i prawie przezroczyste.

      Usuń
  5. Dzięki za wyróznienie :)

    Twoje zdjecia "to lek na całe zło tego świata" :)))
    Odbicie drzewa w wodzie i żaby ... dla mnie rewelacja.
    I ta czysta woda.
    Noteć też taka kiedyś była,ale przyszło dobro w formie melioracji i wszystko szlag trafił.
    Wyprostowali,a przez to zamulili dno bo spowolnili bieg rzeki,porobili zastawki, miało to wszystko nawadniać łąki a tylko je osuszyli ... masakra. Zastawki służą tylko do tego by upuścić wody jak ryba jęst na tarle i powchodzi we wszystki stare odnogi. I potem kłusują. Żadne telefony, skargi nie odnoszą skutku... tak jak piszesz ... chyba tylko kilku rozstrzelać dla przykłądu. I to publicznie na rynku !!!
    Tak czytając o bezpańskich psach, to już tego problemu w mojej wsi nie ma. I smieci po lasach jakoś mniej.
    Temat bezpańskich psów to temat rzeka, u nas jest podatek za psa w wysokości 50 zł, rozmawialiśmy z władzami ... wprowadzić obowiązkowe czipowanie,(sterylizacja to już za dużo jak na jeden raz) i po mału wszystko będzie wychodziło na prostą. Będzie wiadomo czyj pies się wałęsa.
    Ale to jak grochem o ścianę.
    Ech szkoda gadać, jest piekna pogoda, słoneczko świeci ... trzeba , no właśnie co trzeba ... zrobic sobie kawkę i iść na obchód moich włości.
    Już nie nazywam ich ogrodem, bo u Ciebie zobaczyłam co znaczy słowo "ogród" :)))
    Jak jeszcze je trochę pooglądam , to będziesz mnie leczyła z kompleksów.
    Wyleczy mnie tylko dawka - codziennie kilkanaście zdjęć ... z wycieczek, broń boże ogrodów :))))
    Dzieki za przebiśniegowe łany, jeszcze w życiu nie widziałam takiej ilości tych kwiatków w jednym miejscu.
    A i brak dzisiaj zdjęcia butków !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak wygląda "melioracja", rozumiana przez całe lata jako osuszanie. Samo zło to jest. A te psy wcale nie są bezpańskie, tylko beztrosko wypuszczane! horror! dzięki za miła słowa, pozdrawiam. Butki są na razie nudne, bo ciągle te same;-p

      Usuń
  6. Cudne zdjęcia, niestety problem śmieci też dotyczy mojej okolicy, mieszkam na skraju Mazowieckiego Parku Krajobrazowego,u ujścia rzeki Świder, mierzi mnie to na co dzień oglądam wysypiska w mojej okolicy, nawet na spacer nie chce się wyjść. Niestety nie ma sposobu żeby skopać tyłki śmieciarzom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to prawda. Byłam nad Świdrem dawno temu i już wtedy była śmieciowa masakra. A takie piękne sosnowe laski, piaszczysta rzeka...

      Usuń
  7. Oglądając i podziwiając Twoje foty to widzę , że miałaś wspaniałą wycieczkę ... Tylko pozazdrościć.Dziękuję za wyróżnienie .
    Pozdrawiam
    Bernadka

    OdpowiedzUsuń
  8. Lasy, które nas nigdy nie zawiodą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeurocze zdjęcia, a to z siatką szczególnie.
    A ja kiedyś opisywałam torebkowe drzewo. Nadal niestety nie może zmienić nazwy, znajduje się tuż obok bazy MPO.
    Dziękuję za wyróżnienie. A czy z nim wiążą się jakieś szczególne przywileje, bo obowiązki to na pewno:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, ta siatka błyszczy jak pajęczyna:-) niestety drzewa torebkowe, bardziej lub mniej, to miejski gatunek:-/// Przywilejem jest przekazanie wyróżnień pięciu "ulubionym blogom" i wklejenie u siebie z boku banerka (ja nie wkleiłam, bo blogger powiedział, że dosyć tych zdjęć, będę próbować), obowiązków nie zauważyłam:-)

      Usuń
  10. No tak sobie myślałam, że to musi być gdzieś w rozlewiskach Bystrzycy... ja znam takie jedno miejsce przy szosie, całe białe, normalnie przebiśniegoza w skumulowanej postaci ;-))wypatrzyłam je z samochodu wracając kiedyś od rodziców, to jest kawałek za Skałką, za takim ostrym zakrętem. Niestety w tym roku nie miałam okazji ich podziwiać. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to to samo miejsce, które znam też... chyba tak. Martwię się nieco, co u ciebie?

      Usuń
  11. Dziekuje za wyroznienie..ciesze sie bardzo bo jest to przeciez wyroznienie!!!
    Piekne okolice, spacer cudowny, kaczuszka fotogeniczna, i zgadzam sie z tym rozstrzeliwaniem, caly czas to powtarzam "paredon!" czyli "pod sciane!", i tutaj w Wenezueli chyba trzeba by polowe narodu tak karac...nie pokazuje takich zdjec bo nie ma sily, zeby smieci weszly mi do obiektywu, ale serce mi sie kraje niemozebnie...nienawidze plastykow, reklamowek etc...
    I jako,ze wszystko jest wzgledne wiec dla mnie Polska to oaza czystosci, poza malymi wyjatkami...Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, a u ciebie na zdjęciach taki raj... też omijasz rzeczywistość;-]

      Usuń
    2. W jakis sposob omijam na pewno, i mowie o tym moim przyjaciolom wenezuelskim, ktorzy bardzo sie ciesza ,ze pisze o ich kraju...uspakajaja mnie, ze przeciez nie uzywam fotoszopu, nie wymazuje smieci i brzydoty z moich zdjec, to prawda, ale robie zdjecia tylko w miejscach , ktore mi odpowiadaja estetycznie. Inne pomijam, po prostu.Ale zeby zobaczyc taka moja Wenezuele, trzeba wiedziec jak sie po niej poruszac. JA w ciagu 40 lat zdobylam te wiedze.
      A smieci ( smiecie czy smieci mam watpliwosci), w tej chwili w Wenezueli smieci to problem polityczny...i bardzo drazliwy. Na ogol w tych miejscach gdzie rzadzi opozycja a jest ich bardzo malo, problem czystosci miejsc publicznych jest jako tako rozwiazany. gdzie przewodza politycy rzadowi...kleska! oj musialabym duzo pisac a ja mam polityki po uszy! pozdrawiam bardzo cieplo!

      Usuń
  12. Hi, Megi!
    What a lovely place to visit ! Wonderful pictures and I really enjoyed this post. Thank you for sharing…

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiś chochlik opublikował mi komentarz z jednym zdaniem. Chochlik Weronika się nie przyznaje ...
    To zdanie mnie urzekło. Dotyczyło kwietnych kobierców, ale tak naprawdę lasy nas nigdy nie zawiodą, w przeciwieństwie do ludzi.
    Piękna ta dolina, cudnie pokazana! Wyobrażam sobie, że dobrze tam tym zwierzakom.
    Tam gdzie nie ma odpowiedzi na pytania, tam powstaje miejsce na samowolę. A ona zawsze będzie wynikiem "walorów" mentalnościowo-umysłowo-egzystencjalnych, pomysłodawcy. To na urzędach gminnych spoczywa obowiązek zorganizowania wywozu lub zbiórki odpadów wielkogabarytowych, sprzętu elektronicznego, itp. Dlatego pomysł z gminną foremką jest genialny w swojej oczywistości.
    Jeżeli problem jest rozwiązany, a ludzie mimo to wywożą śmieci do lasów - karać. Grzywnami lub pracą społecznie użyteczną! Sprzątanie lasów, łowisk rybnych, sadzenie młodników, naprawa dróg polnych i tysiące innych, nie wymagających wykształcenia i kwalifikacji.
    Lasy w mojej okolicy nie są jakoś szczególnie zaśmiecone. Największym zagrożeniem dla nich są masowe, całoroczne wycinki i myśliwi. A wiadomo, że najwięcej nadużyć i wypaczeń powstaje na samym dole i u samej góry ...
    I tam i tam, najczęściej (oczywiście nie zawsze!) nie ma szacunku dla piękna, nie ma poczucia odpowiedzialności za Całość.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, właśnie lasy nigdy nas nie zawiodą... z kobiercami czy nie... i równie dobrze mogłam tak napisać. To prawda również, że gminy są odpowiedzialne za odpady, ale wyraźnie to p... może dlatego, że jest na to przyzwolenie i nie ma społecznej kontroli, bo nie wierzę, że nie ma pieniędzy? W końcu każdy też powinien mieć pojemnika na odpady, a nie każdy ma? Czyli- taka gmina, i takich jest większość. Z drugiej strony obserwuję chore społeczne przyzwolenie na śmiecenie, "bo ktoś zarabia na sprzątaniu, nie odbierajmy ludziom pracy". To jest NAPRAWDĘ odwrócenie problemu, przecież ci "sprzątający" mogliby mieć LEPSZĄ pracę, polegającą, powiedzmy, na sadzeniu kwiatków, bo nie byłoby tyle sprzątania! I najczęściej, oczywiście, wynika to z braku wrażliwości i odpowiedzialności, tak u dołu, jak i u góry. Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Podpisuje sie rekami i nogami pod tym co napisala M..nie wiem jak uczulic ludzi na nasze srodowisko, gdziekolwiek to srodowisko jest. Ciagle mnie to meczy, staram sie dac przyklad, ale potrzebna jest akcja bardziej agresywna i masowa.I uczyc w szkolach szacunku do przyrody, piekna, zadbania o srodowisko etc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, te szkoły to kolejne niedziałąjące ogniwo...

      Usuń
    2. I bardzo bardzo szkoda ... Tam, gdzie rodziny przekazują, od pokoleń, pokrzywioną, "zawężoną" mentalność, szkoła nie może się przebić.
      Zresztą, co znaczy, nieraz nie najgorszy program, skoro nauczyciele hołdują ogólnie przyjętym, w danym środowisku zasadom.
      Dzieciaki z małej wiejskiej szkółki, do której chodzi Weronika, mają coroczne wielkie sprzątanie lasu. Jeszcze parę lat temu tego nie było.
      Co o tym myślą, nie wiem. Zawsze można mieć nadzieję, że coś tam może wykiełkuje ...

      Usuń
    3. mało wiem o szkole TERAZ z punktu widzenia rodzica, ale śledząc kolejne "kamienie milowe" reform zdaje mnie się, że idzie ku gorszemu... ta "przyroda" zamiast nauk podstawowych itp... i tylko nadzieja w tej właśnie funkcji wychowawczej. Czyli w takich akcjach, jak sprzątanie lasu np. Bo w istocie empatia i wrażliwość jest bardziej niż wiedza potrzebna...

      Usuń
  15. W naszej wioseczce Janek od 5-ciu źródełek potrafi wyzbierać wszystkie ropuchy, które schodzą się do jego stawu-źródełka na gody, do kanki po mleku, żeby je wywieźć gdzieś dalej, żeby samochody nie rozjeżdżały ich na drodze; sąsiad, pilarz leśny, połamany we wszystkich możliwych miejscach, potrafi usiąść na pagórze i mówić nam, że on nigdzie stąd nie przeniósłby się, bo jak tak popatrzy, słonko przygrzeje ... tu jest jego miejsce na ziemi; jak widzę i słyszę takie rzeczy, to świat wydaje mi się lepszy; syn kiedyś dawno wrócił ze szkoły z płaczem: Mamo, oni rzucali się żabą i nie pozwolili mi jej odebrać, zabili ją ... lubią obydwaj synowie przyrodę, widzą piękno świata, może to pójdzie w pokolenia? Wychowałam się na wsi, gdzie życie było proste, świnka traciła życie, żeby dać nam jeść, cielę szło na skup, trzeba było żyć, ale nigdy nie traktowano źle zwierząt, pracowało się ciężko. I tak jestem zdania, że najwięcej wynosi się z domu; kiedy po latach córka sąsiadki z bloku przynosiła wymiętą myszkę w garści, kupioną przez rodziców dla zabawy, kolejną zresztą, to czy ona będzie wrażliwą na te sprawy środowiskowe? pewnie nagadałam się nie na temat, naplątałam, ale, Megi? czy Ty miałaś kaloszki na tych rozlewiskach? przeuwielbiam takie dziczyzny, obalone, omszone pnie, podmokłe łąki; ja czerpię z takich wpisów pełnymi garściami; osuszyli w mojej wsi cudne torfowiska, huśtałyśmy się z siostrą na kożuchu traw na bagnie, kij włożony w borowinę nie sięgał dna, wyschłe olchy mogłyby służyć za scenerię do horroru, o, matko, ale się rozmarzyłam, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, dziękuję Ci! Napisałaś o perłach, do kolekcji.
      Tu na blogach toczy się dyskusja o zbiorowej mentalności, a generalizowanie nigdy nie mówi o LUDZIACH, tylko o tendencjach.
      Na ziemiach wyzyskanych ludzie jacyś inni niż tam u Ciebie. Jacyś ogołoceni, poutrącani. Tyle lat poczucia tymczasowości, aż się wierzyć nie chce. A bo Niemiec wróci, a może my wrócimy, tam skąd nas wygnano. Obok rozpaczy, powstała nienawiść, bezmyślna i tępa. Całe lata nie dbania, bezsensownego niszczenia wszystkiego co obce i niezrozumiałe. I politycznie poprawne zacieranie śladów, w ramach "robienia Polski". Cmentarze pod spychacze, gruz na drogi, itp.
      To specyficzne tło do tworzenia specyficznej zbiorowej mentalności, wprost idealne pod pegeerowskie poczucie "niczyjości", braku odpowiedzialności, nie dbania, cwaniactwa. Później nagłe ciach i lata strasznej, demoralizującej biedy. Teraz zostały jakieś pokaleczone popłuczyny po tym wszystkim. Brak inicjatywy, postawa roszczeniowa, egzystencja zasiłkowa.
      Oczywiście generalizuję i oczywiście piszę o ogólnym kolorycie, mojej najbliższej okolicy.
      Mieszkają tu różni ludzie, też tacy, którzy mogliby dla mnie być wzorcem na całe życie. Są również piękne, nie zrujnowane gospodarstwa.
      A znieczulica, brak wrażliwości, jakaś taka straszna płytkość i wąskość, jest i w miastach i wsiach. Przekazywana często przez rodziców, dzieciom. Mam wrażenie, że na wsi ją bardziej widać. Może to nieprawda.
      Takim rodzicom, jak Twoi - szacunek i czapki z głów.
      Pozdrawiam!

      Usuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)