od początku

środa, 7 listopada 2012

piękny był październik...

... piękna jest jesień (co nie zmienia faktu, że nieulubiona w kontekście zimy).






Drzewa pożegnały liście, ale zanim to zrobiły- ja je pożegnałam.
 












Już za nimi tęsknię.















Tęsknię także za tą chwilą, w której siedziałam na skraju lasu, w cieple słońca i zapachu umierających liści.
bo dzisiaj poszło trochę źle, opierdoliłam la cliente (oraz nie jest mi lepiej z tego powodu) i wyjebałam w kosmos prezentację z ponad 100 slajdów (oraz nie poprawił mi stanu fakt, że właśnie spontanicznie zaczęła się odzyskiwać)
excusez- moi, ale nie dało się tego inaczej powiedzieć
ewentualnie może: ojebałam i wypierdoliłam
ale tam
co tam
ojtam




Jesień miała miejsce w podwrocławskiej wsi. Całkiem sympatycznej.


I klimatycznej


do- czasu



"dół" to byłe śródleśne bagienko,w tej chwili już całkiem zasypane a ekoodpady byłyby może i eko, gdyby nie było ich tyle i gdyby część nie była zapakowana w plastikowe worki.
W takich workach giną jeże.
Ale obywatelska oddolna inicjatywa jest, qrwa.
***
OGŁOSZENIA PARAFIALNE NA DZIŚ:
Zapraszam! na organizowany przez Ekostraż Dzień Jeża- w sobotę 10 listopada, w barze Vega w Rynku (Vega jest naprzeciw Feniksa, w środkowej zabudowie, Basiu)
i to NIE TYLKO dlatego, że będę mówić o ogrodach przyjaznych dla jeży (tak, to ta prezentacja)
ale i temu, że zapowiedziały się (w każdym razie na fejsie się zapowiedziały;-)) znane mi z neta i nie z neta osoby- florysztuka, Inkwizycja, kyja, ewa, być może Anka Wrocławianka- i mam nadzieję na miłą wspólną kawę pięciu przemian i wegańskie ciasto po. Obrazki, proszę:


Mam kotki do oddania (NIE moje) i gerbila- któś by się może zlitował? Nad domkami tymczasowymi, znaczy moją znajomą (kotki) i Weganką (mysza). Czyż nie słooodka?

Telewizor znowu zadzwonił, tym razem wrocławski telewizor, i nagraliśmy się do programu o kompostowaniu! Niebawem na blogu.

I coś tam jeszcze miałam... ale zapomniałam.
Pozdrówka, Megi.
PS. wiem! dla potencjalnych wielbicieli pedagogicznego talentu TP. Tylko mu nie mówcie, że udostępniłam;-p zaraz usunę;-DDD

23 komentarze:

  1. Zapraszam do zabawy na mojego bloga .
    Szczególnie Ciebie :-)

    Dzień Jeżyka ?
    Ale fajny :-)
    Śliczne zdjęcia , takie nastrojowe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee no, droga pani, przecież wszystko się przydaje do czegoś. Ja bardzo lubię szurać liśćmi i jak bym szurała, gdyby nie spadły? A konie się lubią tarzać w onych i jak by się tarzały, gdyby liście były na drzewach? A kozy jak lubią liście! I królik! Kozy sięgają niestety (NIESTETY!), ale królik nie. I można ścielić suchymi liśćmi w obórce, zamiast słomy i ściany ogacić między deskami, na zimę. A pan z Piotrkowa Trybunalskiego, z wielkim powodzeniem pali sprasowanymi liśćmi w c.o. Tyyyyle dobrego się dzieje, jak liście spadną!
    Drzewa dramatyzują nagimi gałęziami, fotografowie wyruszają na łów i są zadowoleni. Gałęziownia mnoga się ukazuje i tworzy piękne tkaniny.
    Czy przekonałam Cię choć trochę, że dobre są spadnięte liście?
    Tak, październik był piękny.
    Wszystkiego dobrego Megi i jeżykom też! Fajne będziesz miała spotkanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, no wiem wiem, sama komuś napisałam, że nie ma takiego nieba, jak w listopadzie...
      i liście wrócą, młode i piękne. I te umarłe też pięknie leżą, robią szur szur, mielą się na proszek, wiatr unosi złoty pył...
      no cieszę się na to spotkanie!

      Usuń
  3. Starsi ludzie w dwukółce - fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspomnienie piękne, mam nadzieję że Ci już lepiej i odzyskałaś te slajdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej, odzyskałam i naprodukowałam setkę nowych!

      Usuń
  5. Droga Megi, z tym Dniem Jeża to absolutnie wspaniale. Chętnie bym się przyłączyła ale wiesz... w obozie muszę siedzieć niestety. Ciekawe jak to tu wygląda z tymi prawami dzikich zwierząt, zapewne znacznie lepiej niż u nas ale się nie dowiem... bo w TYM języku jakoś nie idzie mi zgłębianie wiedzy.
    Czekamy na linka do DDTVN /chyba, że już był i mi umknął był...?/
    pozdrowienia od NAS i od Rudiego vel NIUNIOLA. Cudny jest Chłopak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. linka jeszcze nie ma.
      JAK można nazwać Poważnego Kocura NIU- NIO- LEM? Nic dziwnego, że postanowił WYCHODZIĆ, ile można tego słuchać! pewnie chodzi do pubu i się żali kolegom. Aha- wychodzi tylko z obróżką, czy na smyczy?

      Usuń
    2. PO braku jakichkolwiek uśmiechów wnioskuję, że NIUNIOL Ci się faktycznie nie spodobał.... eee tam. Ja lubię takie kocie imiona. No tak tak wiem, Puszkin to o wiele bardziej intelektualne zawołanie na kota ale... cóż :-) Niuniol jest taki niuniowy, przytulasowy i w ogóle.
      Co do spacerowania to... owszem. Z obrożą wyszedł dziś po raz pierwszy i po raz drugi już sam. Ja jestem niespokojna, choć za pierwszym razem wrócił sam, ale ON mnie cały czas uspokaja i prosi o zaufanie dla kota, który musi sobie dać radę. Ech....

      Usuń
  6. Oj Megi," ojebałam i wypierdoliłam",tak, czy z zamianką liter, nie sumituj się, po prostu się zdenerwowałaś troszkę i musiałaś. Ja czasem też muszę, ale posuwam się w stronę litery "q" i wtedy mi lepiej.
    Napisz mi, jak Jeżego zaprosić do ogrodu. Ma liście, gałęzie, imię, jak widzisz, domek mu mogę uklecić w/g przepisu, a jego nie ma. Jest nadzieja? A może jakoś się na nie woła?
    Za kota dzięki.
    Zdjęcia z ludźmi cudne, inne też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę ci, podam linki, napiszę na blogu... jakbym dodała notatki do prezentacji, to bym ci ją wysłała.
      Kota może nie, ale myszoskoczka mogłabyś. Jest z laboratorium, robili na nim eksperymenty medyczne.
      Z la cliente wyszło na moje, marna satysfakcja.

      Usuń
  7. Gdzieś w Polsce jest człowiek, co sam jeden zajął sie ochroną jeży i założył schronisko w domu. Setki już ma. W takim kraju jak nasz bardzo są potrzebne akcje oddolne i uświadamianie!!! Uświadamiaj więc!!! Ktoś musi. Będe w sobotę:)Choć nie od początku, na uświadamianie zdąrzę:)
    ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej Kuziomski, Fundacja Igliwiak. Biedny człowiek, zero urlopu i zarwane noce, bo jeże są nocą aktywne.
      Cieszę się na spotkanie.

      Usuń
  8. Małgoś, przecież wybieram się, ofkors, wraz z dziećmi! Tylko na film nie zostanę, bo... nie. Ale na instrukcji jeża będę ;)
    Mam fajne liście, zakamarki i paletę pozostawioną na domek... w zeszłym roku były jeżyki, a w tym roku nie widzę. Zaprosiłabym ;)
    No to do. Soboty ;) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paleta to jest to. Ale cudownie, poznam Księżniczkę i Księcia:-) Film to ja też... widziałam. Nie trzeba widzieć, żeby wiedzieć...

      Usuń
  9. Megi, postaram się być na wykładzie. Może uda mi się namówić męża. Do zobaczenia;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze żałuję, że nie dam rady, bo praca wzywa. :( U mnie na stanie: 1 kot (z adopcji), 3 myszy (wykupione jako pokarm dla węża) i obawiam się, że na więcej już mi mąż nie pozwoli. Ale apeluję - przygarniajcie :) Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też żałuję. Nie masz jeszcze myszoskoczka z laba. Mąż nie wyrok. Ani wyrocznia. Przygarniaj, apeluję!

      Usuń
    2. Masz rację, z mężem żartowałam oczywiście, ale tym razem już nie dam rady. :( I tak się pilnuję, by nie było wojny mysio-kociej. Jak dodać do tego biegającego trzylatka to mamy komplet. ;) Jednak kiedyś, jak już ta kumulacja trafi na mnie, zamienię mieszkanie na dom i mam nadzieję móc mieć jeszcze kilka biedactw pod dachem.

      Usuń
  11. Podziwiam Twój październik.
    Jeże lubię - czasem szkoda, że nie mieszkam we Wrocławiu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne kolory, piękne refleksy światło bawi się miedzy gałązkami...piękną mamy a właściwie mieliśmy jesień, następna za rok. Śliczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)