od początku

środa, 27 listopada 2013

małe ogródki vs. duże dęby

Małe ogródki są słodkie, bo są słodkie i małe.
Tej jesieni powstały takie dwa, Na Południu i Na Północy miasta.
Mają niezaprzeczalnie wiele zalet:
- można je urządzić na niemal nieskończenie wiele sposobów.
[Koncepcje ogródka Na Pd. autorstwa naszej praktykantki Agnieszki. Założenia: więcej miejsca pod meble ogrodowe, optyczny podział wąskiej i długiej przestrzeni.]
[Koncepcje ogródka Na Pn., moje. Założenia: wizualne poszerzenie wąskiej działki, zmieszczenie wszystkich ulubionych roślin, nawiązanie do lasu w tle ogrodu.]
- te sposoby można między sobą mieszać.
[Ogródek Na Pd.- plansza podstawowa i ukształtowanie zieleni (drzewa i krzewy oraz byliny) wg zmiksowanych koncepcji 1 i 2.]
 [Ogródek Na Pn., plansza podstawowa i ukształtowanie zieleni (drzewa i krzewy oraz byliny).]
(ooo, widać, że na działce było mokro i błotniście, trudne warunki:-])
- robi się je łatwo, szybko i w międzyczasie.
[Ogródek na Pd.]
Tzw. przed- widok z tarasu w głąb ogródka.
Przed- widok w przeciwną stronę.
Przed- widok tarasu.
W trakcie. Widoku "po" nie ma, bo jest zbyt straszny. Będzie wiosną i latem:-)
[Ogródek Na Pn.]
Przed- widok z tarasu. W tle piękny las dębowy.
Przed- widok spod dębów w stronę tarasu.
Przed(ogródek).
W trakcie.
Po(żalsięboże). Jeszcze  nie ma wszystkich roślin, trawnik będzie wymieniony, ale kształt widać. Efekt finalny wiosną i latem.
Agrh. Chcielibyście płacić za taką ruinę?
Czasem trudno się dziwić;-p
Małe ogródki mają swoją dramaturgię, true Truman Show, rano mężczyźni wsiadają do samochodów, kobiety w dresach i kapciach z puszkiem również, oni- żeby zdążyć przed porannym korkiem do, one- żeby zdążyć z dziećmi do szkoły.
Zanim wrócą one i oni, do małych ogródków wychodzą inne kobiety, w pastelowych podomkach i w kapciach z puszkiem, z filiżanką kawy obchodzą rabatki, nachylają się nad gałązką tui, pozdrawiają się, niekoniecznie z entuzjazmem.
Panie sprzątające otwierają sobie drzwi kluczami, otwierają też tarasowe drzwi, trzepią serwetki i popiół z papierosa, wystawiają suszarki z praniem do małych ogródków.
Panie w podomkach zakładają strój do biegania lub kąpielowy, przyjmują koleżanki, idą pobiegać lub opalają się w najbardziej ukrytym zakątku pod tujami.
One i oni pracujący wracają z miasta, dzieci szybko obiegają spacerniak, kolacja w kuchni, papieros na tarasie, włączyć alarm, spać.
Wiem, bo zawsze jedziemy w przeciwną stronę.
I nie stoimy w korkach.
***
Nie oceniam, nie hejtuję.
Lepszy mały ogródek na obrzeżach miasta niż żaden, to ogródek zamienia mieszkanie w dom, tworzy zmienną fototapetę w salonie, taką, która zależy od właściciela i nie ma na niej śmietnika i parkingu.
Lepszy urządzony ogródek niż trawnik i tuje, lepszy z punktu widzenia przyrody i estetyki.
Często lepiej bawić się w małe ogródki, niż brać udział w dużych przetargach czy odpowiadać na zapytania, które rozstrzygają się następująco
"dziekujemy za złożenie oferty [...] W wyniku zapytania ofertowego nie wyłoniono Wykonawcy do realizacji ww. zadania."
Co oznacza w tłumaczeniu
"dziękujemy, Naiwny Oferencie, za wykonanie ćwiczenia, dzięki któremu nie wynajmując kosztorysanta poznaliśmy cenę, za jaką zadanie zrealizuje nasz ulubiony Szwagier."
albo, w przypadku przetargów/zapytań rozstrzygniętych:
"dziękujemy, Drogi Oferencie, ale uprzejmie wal się na ryj, ponieważ za 10 zł mniej zadanie zrealizuje Firma X, która co prawda nie ma strony vivivi, ale, co za fart, znamy ją skądinąd osobiście i dlatego mogliśmy wysłać do niej zapytanie. Nie zaprosiliśmy cię do negocjacji, ale oczywiście wystawimy dobre referencje dot. naszej dotychczasowej współpracy, która przebiegała wzorowo."
W miarę wolnego czasu i stopnia wqrwa można drążyć temat i odwoływać się, używając popularnej formuły:
"powodowany troską o wydatkowanie funduszy publicznych..."
agrh.
***
Miasto rozpycha się i pączkuje na obrzeżach, domy powstają na skraju przyrody.
Małe ogródki wchodzą w las.
(btw, cóż za wyrafinowane zagospodarowanie nieopodal;-p)
Mogłyby z nim koegzystować, gdyby zostało to prawidłowo zaprojektowane.
Tymczasem
okazało się, że miasto rozpycha się dosłownie.
Dęby na skraju ogródka Na Pn. zostały zasypane nawiezioną w celu podwyższenia poziomu terenu ziemią.
O metr mniej więcej.
Okazało się to dopiero, kiedy opadły liście, bo nikt nie spodziewał się takiej hiszpańskiej inkwizycji, kto by pomyślał.
Co to oznacza dla kilkudziesięcioletnich dębów?
Śmierć w przeciągu kilku lat, ponieważ dęby (podobnie jak buki i kilka innych gatunków drzew) są bardzo wrażliwe na uszkodzenia i niedotlenienie korzeni oraz zmiany poziomu wody gruntowej.
Co to oznacza dla inwestora?
Odpowiedzialność i poniesienie kary za zniszczenie drzewa, jeżeli umrze ono w ciągu 3 lat.
Ale tak się nie stanie, nie tak szybko, natomiast nieodwracalne procesy prowadzące do przedwczesnej śmierci drzewa rozpoczęły się już w ciągu tego roku, kiedy stało zasypane.
Jak można było uniknąć takiej sytuacji?
Zaprojektować otoczenie tak, żeby nie podwyższać poziomu terenu w promieniu rzutu korony drzewa (tak daleko sięgają korzenie). Np. w 2/3 ogródka wykonać murek oporowy i zejście schodami/skarpą na niższy poziom, stopniowanie ogrodzenia. Oczywiście wobec niewielkich rozmiarów ogródków wgłębniki przenikałyby przez granice działek.
O ileż ciekawsze byłyby takie dwupoziomowe i niejednakowe ogródki!
A o ile droższe...
Jednak nie rozumiem cięcia kosztów, w którym nie liczą się bezcenne drzewa.
Co można teraz zrobić?
Gdy właściciele ogródków z dębami zorientowali się w sytuacji, wymusili na zarządcy odsłonięcie pni.
Żeby jednak zrobić to skutecznie, należałoby zdemontować i przebudować ogrodzenia. Prace ziemne są utrudnione przez brak dojazdu od tyłu działki.
 Podejrzewam więc, że podjęte działania będą jedynie pozorowane.
Należałoby zrobić to tak:
Przed Uniwersytetem Przyrodniczym. Różnica poziomów jest tu niewielka, jednak poziom, na jakim pierwotnie rosło drzewo, został zachowany na powierzchni całego rzutu korony.
Minimalny promień wgłębnika dla dębów powinien wynosić 2,50 m.
I co ja zrobię?
Będę obserwować, a w razie co- donosić i hejtować:-)))
Pozdrówka, Megi.
PS. dla ciekawskich: poniżej zamieszczam listy roślin do obu ogródków, każdy ma ok. 100 mkw.

Ogródek Na Pd.:

Lp.
Nazwa polska
Nazwa łacińska
Liczba szt.
Uwagi
D R Z E W A
1
Wiśnia przedziwna ‘Umbraculifera’, dereń kousa, świdośliwa, lilak
Prunus x eminens ‘Umbraculifera’, Cornus kousa, Amelanchier sp., Syringa sp.
4
mogą być duże krzewy w roli drzewka, każde z nich może być inne
K R Z E W Y
2
Kalina japońska
Viburnum plicatum
2

3
Kalina sztywnolistna
Viburnum rhytidophyllum
1
zimozielona
4
Kalina Burkwooda
Viburnum x burkwoodii
2
zimozielona
5
Mahonia ostrolistna
Mahonia aquifolium
6
zimozielona
6
Różanecznik
Rhododendron sp.
2
zimozielony, przesadzone
7
Laurowiśnia wschodnia
Laurocerasus officinalis
10
zimozielona
8
Hortensja dębolistna
Hydrangea quercifolia
1

9
Hortensja kosmata
Hydrangea aspera
1
zimozielona
10
Hortensja bukietowa i krzewiasta
Hydrangea paniculata, H. arborescens
20
różne odmiany
11
Lilak Meyera ‘Palibin’
Syringa x meyerii ‘Palibin’
3

12
Kariopterys klandoński
Caryopteris cladonensis
5

13
Bukszpan zwyczajny lub cis pospolity
Buxus sempervirens, Taxus baccata
3
lekko formowane krzewy, zimozielone
14
Cis pospolity
Taxus baccata
18
strzyżony szpaler, zimozielony
15
Bukszpan zwyczajny
Buxus sempervirens
2
strzyżony w kule, zimozielony
16
Kolkwicja chińska
Kolkwitzia amabilis
1

17
Krzewuszka
Weigela sp.
2

18
Budleja skrętolistna
Buddleja alternifolia
1

B Y L I N Y
L
Kosaćce i liliowce
Iris sp., Hemerocallis sp.

przesadzone
M
Miskant, spartyna grzebianiasta, proso skryte, gaura Lindheimera
Miscanthus sp., Spartina pectinata, Panicum clandestinum, Gaura lindheimerii
60

S
Sesleria, szałwia omszona, rozchodnik, kocimiętka
Sesleria autumnalis, Sesleria heufleriana, Sesleria sadlerana, Salvia nemorosa, Sedum telephium, Sedum spectabile, Nepeta sp.
70

A
Zawilec japoński i pajęczynowaty, piwonia, żurawka, przywrotnik, funkia, epimedium, tojeść orszelinowata, pragnia syberyjska, barwinek większy
Anemone japonica, A. tomentosa, Paeonia sp., Heuchera sp., Alchemilla mollis, Hosta sp., Epimedium sp., Lysimachia clethroides, Waldsteinia ternata, Vinca major
150

Ogródek Na Pn.:
Lp.
Nazwa polska
Nazwa łacińska
Liczba szt.
Uwagi
P R Z E D O G R Ó D E K
1.
Magnolia
Magnolia sp.
1
Pokrój drzewiasty, niski wzrost
2.
Kalina japońska
Viburnum plicatum
2

3.
Kalina sztywnolistna
Viburnum rhytidophyllum
1

4.
Kalina Burkwooda
Viburnum burkwoodii
2

5.
Hortensja bukietowa i krzewiasta
Hydrangea paniculata, H. arborescens
16
Różne odmiany
6.
Bukszpan zwyczajny
Buxus sempervirens
3
Strzyżony w kule o średnicy 60- 80 cm
7.
Mahonia ostrolistna
Mahonia aquifolium
12

8.
Trzmielina pnąca
Euonymus fortunei
32

9.
Sosna górska
Pinus mugo
6
Odmiana karłowata
10.
Hortensja kosmata
Hydrangea aspera
1

11.
Hortensja pnąca
Hydrangea petiolaris
1

M
Miskant chiński ‘Gracilimus’
Miscanthus sinensis
10

S
Sesleria jesienna
Sesleria autumnalis
20

E
Epimedium  lub barwinek większy
Epimedium sp., Vinca major
30

F
Byliny fioletowe: lawenda wąskolistna, hyzop lekarski, szałwia omszona, kocimiętka
Lavandula angustifolia, Hyssopus officinalis, Salvia nemorosa, Nepeta sp.
60

O G R Ó D  Z A  D O M E M
12.
Klon zwyczajny ‘Crimson Sentry’
 Acer platanoides ‘Crimson Sentry’
2

13.
Pigwa pospolita
Cydonia oblonga
1

14.
Świdośliwa
Amelanchier sp.
1

15.
Choina
Tsuga sp.
1

16.
Dereń właściwy
Cornus mas
1

17.
Dereń kousa
Cornus kousa
2

18.
Lilak
Syringa sp.
3

19.
Kolkwicja chińska
Kolkwitzia amabilis
1

20.
Kalina angielska
Viburnum carlesii
1

21.
Oczar
Hamamelis sp.
1

22.
Suchodrzew Maacka
Lonicera maackii
1

23.
Kalina japońska
Viburnum plicatum
1

24.
Cis pospolity
Taxus baccata
3
forma krzewiasta
25.
Bukszpan zwyczajny
Buxus sempervirens
3
forma krzewiasta
26.
Lilak Meyera ‘Palibin’
Syringa x meyerii ‘Palibin’
3

27.
Dereń rozłogowy ‘Kelseyi’
Cornus sericea ‘Kelseyi’
6

28.
Laurowiśnia wschodnia
Laurocerasus officinalis
8

29.
Buk zwyczajny
Fagus sylvatica
28
strzyżony żywopłot
30.
Cis pospolity
Taxus baccata
50
strzyżony żywopłot
31.
Winorośl japońska, powojnik ‘Summer Snow’
Vitis coignetiae, Clematis ‘Summer Snow’
2

32.
Hortensja pnąca
Hydrangea petiolaris
2

B
byliny leśne: zawilec japoński i pajęczynowaty, przywrotnik, tiarella sercolistna, pluskwica, konwalia majowa, narecznica, epimedium, tojeść orszelinowata, barwinek, pragnia syberyjska
Anemone japonica, A. tomentosa, Tiarella cordifolia, Cimifuga sp., Convallaria majalis, Dryopteris sp., Epimedium sp., Lysimachia clethroides, Vinca sp., Waldsteinia ternata
200

P
poziomki
Fragaria sp.
30

M
miskant chiński ‘Gracilimus’, gaura Lindheimera- odm. różowa
Miscanthus sinensis ‘Gracilimus’, Gaura lindheimerii
25+15

MI
miskant chiński ‘Grosse Fontane’, gaura Lindheimera- odm. biała
Miscanthus sinensis ‘Grosse Fontane’, Gaura lindheimerii
10+15

R
rosplenica japońska
Pennisetum japonicum
15

SE
sesleria błotna
Sesleria caerulea
30

Z
zioła

25

29 komentarzy:

  1. Droga Megi:)
    Szkoda drzew,naprawdę nic się nie da zrobić? A mieli zgodę na podniesienie poziomu gruntu? Podobno trzeba...
    Doradź gdzie się zwrócić, przy naszej (tej głównej) ulicy jest drzewo (chyba dąb czerwony, piękny) obsypane całe ziemia ok. 1 m, pozostałość po wykopach kanalizacyjnych. Drzewo jest przy drodze i raczej nie jest pryw. własnością. Gdzie pisać, dzwonić?
    Pzdr Ania z P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Aniu:-)
      coś poradzimy:-) prawdopodobnie nie mieli zgody jako takiej, ale ktoś w gminie zatwierdził projekt (???)
      Powinnaś się zwrócić do zarządcy drogi (u nas Zarząd Dróg i Komunikacji), jeżeli nic nie zrobią- to do gminy, jeżeli itp.- to do RDOŚia.
      Pisz, dzwoń, szkoda drzewa- jeżeli potrzebujesz, to napiszę ci opinię dendrologiczną:-)

      Usuń
  2. Widziałam, że byłaś, bo blogger znowu z nas zakpił...
    Ło Matko- coś strasznego ta ignorancja dla przyrody, dla drzew, dla ludzi i nic innego nie potrafią, tylko podnosić..., pół biedny, jak to ziemia, a nie śmiecie...
    Ło Matko te okropne szeregówki z wąskimi, jak tasiemiec działkami, a taki piękny las i już po nim.
    Tylko kasa i cięcie kosztów, i wszędzie ten ulubiony szwagier. Tylko zazgrzytać...
    O Matko- czy kiedykolwiek się to zmieni ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. dzięki:-)
      podejrzewam, że się nie zmieni, nie doczekamy...
      No, dla mnie też okropne. Ale chyba wolałabym mieć taki ogródek, niż żaden. Inna sprawa, że jakbym miała wybierać, to kupiłabym co innego i gdzie indziej w podobnej cenie, bo się da.

      Usuń
  4. Projekty śliczne!
    Te wąskie wybiegi dla izolowanych więźniów są przerażające!!! Jeżeli jesteś w stanie jakoś umilić życie tym ludziom, za pomocą pięknych ogródków, to chwała Ci za to! Ja jeszcze nie mogę się otrząsnąć z wrażenia. Może dlatego, że nigdy nie byłam w takim miejscu.
    Pozdrówki serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak by to powiedzieć...
      czytam ironię?
      Bo to jest miejsce pożądane. Lepsze od bloku, dla wielu równie dobre, jak PRAWDZIWY ogród za miastem.
      Można wymienić zalety: w mieście albo blisko, taniej, niż duży, wolnostojący dom, ogródek jest, w praktyce taka wielkość ogródka- zielonego pokoju jest wystarczająca dla rodziny, nawet z małymi dziećmi, a zwłaszcza dla kogoś, kto nie ma potrzeby obrabiania hektarów.
      Angielskie ogródki przy wiktoriańskich miejskich domach to ta sama tradycja demokracji pod hasłem "ogród dla każdego" i "sam pracuję we własnym ogrodzie" (czyli ten ogród ma być do ogarnięcia przez człowieka pracującego w pracy). Mają jednakowoż cechy, które ja odróżniają: intymność, zapewnioną przez mury i wyrośnięte drzewa, i wyjście, a nawet możliwość spaceru poza- tylną furtkę i system ścieżek na tyłach ogrodów.
      Tak bywa u nas w poniemieckich dzielnicach.
      Dla mnie niewątpliwie brak tej intymności i wrażenie zamknięcia jest decydujące. Czasem nad własnym ogródkiem masz mieszkanie sąsiada. Dlatego nigdy w życiu bym nie chciała tak mieszkać, ale staram się zrozumieć- w porównaniu z mieszkaniem w bloku to różnica na plus.
      Poza tym mieszkańcy Na Pd. i Na Pn. są sympatyczni:-) i cieszą się swoim miejscem.

      Usuń
    2. Wielkość spoko, nikt nie ma czasu na zajmowanie się większą przestrzenią.
      Tylko ta posklejana paskowatość mnie tak poruszyła. Domy są sklejone i ogródki.
      Wiem, że moja mama wiele by dała za możliwość sadzenia kwiatów, na takim pasku. Byłaby tam szczęśliwa.
      Już nie wydziwiam i cicho siedzę :)

      Usuń
    3. nie no, powiedz coś jeszcze;-)

      Usuń
  5. spacerniak - jedno słowo i dalszy opis zbędny; wolałbym zbierać kasę kilka lat dłużej niż pakować się w taką scenerię. Drzew szkoda najbardziej, ludzi też. Skorumpowany kraj pęczniejącego biurokratyzmu, nepotyzmu, kolesiostwa i braku poszanowania dla wszystkiego, na czym nie można przekręcić parę baniek. Wszelkie przetargi i konkursy w sferze publ. to dramatycznej większości farsa, mistyfikacja i jeleniada.
    Tak, ulżyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobrze:-)
      Spacerniak, wybieg dla lam...- dla ciebie, dla mnie, dobrze, że ludzie się tak pięknie różnią:-)
      Z drugiej strony- zapotrzebowanie na tego typu "architekturę" psuje nam przedmieścia, ale, mójboże, co nie psuje, tam wiejska chałupa sąsiaduje z polskim dworkiem, zamkniętym blokowiskiem i takimi właśnie szeregówkami... trudno od ludzi wymagać, żeby mieli gust, pieniądze i co tam jeszcze potrzeba, ale od kogoś jednak powinno się wymagać, bo psuje się to na pokolenia.
      Pewnie, że drzewa powinny być ponad czyjąś chciwość i małe interesy.

      Usuń
    2. Chodzi o ten ład architektoniczny, harmonię, o przestrzeń i tak , jak powiedziałaś zostaje to popsute na wieki. Brrrr... Najgorsze to zamknięcie...
      Chciwość zawsze jest górą... Brrr..

      Usuń
  6. Kurka Megi ciekawe te Twoje posty - żebym ja tylko miała czas się w nie zagłębić. Chyba pojadę na wakacje z laptopem i będę czytała ... nie cierpię tych nowoczesnych ogrodzeń siatkowych - okropność. Projekty ciekawe - trafione w dziesiątkę. Ściskam K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siatka zawsze lepsza od paneli betonowych:-)))
      ok, to czytamy- follow me, follow you, jak mówią szatniarki;-p

      Usuń
  7. Faktycznie, nie widziałam tego posta.
    Przyroda potraktowana jest tutaj okrutnie... dziękuję Megi, zacznę przyglądać się drzewom, na nowych budowach, bo to nie może tak być! Sama trochę poczułam się winna, jak wsadzając trzmielinkę wyciagam korzenie brzóz sąsiadowych.. ale czy to nie On popełnił błąd sadząc je zaraz za siatką? Słyszałam, że obowiązują 3 metry dla drzew od granicy działki? Prawda to?
    Co do projektów -podziwiam wyobraźnię projektantów, i zgrzytam zębami nad chytrością i cwaniactwem takich inwestorów co kradną projekty....
    ... i nie pozwól nam na takie ogrodzenie panelowe. Amen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bloggercenzura przyblokowała ten wpis. Nie mam nic przeciwko upiększaniu prywatnych więzień. Sama staram się zapewniać moim zwierzętom luksusowe warunki w ich więzieniu. Nie każdego stać na stary pałac z ogrodem, nie każdy ma czas i chęć babrać się w ziemi. No i chwała tym ludziom, że mają świadomość swojej niewiedzy i zatrudniają fachowców. Bardzo mi się podoba ten projekt z zabawą z perspektywą, te wyraziste schodkowane plany...

      Usuń
    2. Nie ma przepisów określających odległości sadzenia drzew od granicy, Izabelko. Obowiązują zasady współżycia sąsiedzkiego i kodeks cywilny. Gdyby to były 3 m, to żadnego drzewa nie możnaby w takim wąskim ogródku posadzić;-) Zapewne sadzenie trzmielinki nic złego nie uczyni sąsiadowym brzozom. Ale rzeczywiście, warto się przyglądać, co kto robi drzewom, jak zabezpiecza, czy ma zezwolenie na wycinkę...
      Agniecho, nie mów, że zwierzaki u ciebie żyją w więzieniu. Coś za coś, starasz się im zapewnić dobrostan, nie jest powiedziane, że gdyby umiały wybierać, wybrałyby wolność z jej atrakcjami i zagrożeniami...
      Mnie też się podoba ta wymuszona perspektywa, miło, że zauważyłaś:-)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za odpowiedź, Megi. Moja trzmielinka raczej sąsiadowi nie zaszkodzi, ale żeby ją wsadzić to dokopuję się do korzeni brzóz sąsiada. Trzy lata temu parę centymetrów obok prowadzona była u mnie instalacja gazowa. Pewnie wtedy kopareczka bez wzruszenia cięła korzenie. Sąsiad na wiosnę koryguje koronę swoich brzóz, ale korzenie rosną dalej...

      Usuń
    4. Mnie to się kojarzy z teatrem. 1 plan, drugi plan, itd... A z tym więzieniem dla koni, no staramy się, na początku była euforia, że tak dużo pastwisk, a teraz ... Wiem, że więcej nie jest konieczne, jeżeli chodzi o wypas i dobrostan, ale myślę sobie, że konie się nudzą ciągle w tym samym miejscu. Na szczęście mamy 3 pastwiska na zmianę, a poza tym staramy się im zapewnić trochę rozrywki. W rodzaju przemieszczania się z ludzkim obciążeniem na końskich plecach...:-)

      Usuń
  8. Megi twoja wersja dwupoziomowego ogrodu jest fantastyczna ale też i kosztowna. Najprościej byłoby cofnąć płot o trzy metry, odsypać dęby. Ogródki zyskałyby, ponieważ miałyby ładniejszy kształt. Mieszkańcy poczuliby, że coś dobrego zrobili dla tych drzew które są piękną ozdobą okolicy. Inaczej patrzyliby na sąsiadów, bo takie wspólne działanie integruje, a przecież mają ich codziennie na wyciągnięcie ręki.
    Fajne projekty, szczególnie podobają mi się te wypuszczone rabaty, rzeczywiście poszerzają ogród.
    Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam kilka takich dwupoziomowych ogrodów na osiedlu, gdzie różnica poziomów wynosiła ok. 1,5 m na długości działki ok. 10 m. Gdyby nie mury oporowe i zabiegowe schody, na które decydowali się inwestorzy, mieliby skarpę długości połowy ogródka i byłaby ona zupełnie martwą przestrzenią. Tak to jest, gdy sie powiedziało a, kupiło szeregówkę z mikrodziałeczką, a chciałoby się mieć funkcjonalny ogródek i piękny widok z salonu (ogródek był widoczny przez całą przeszkloną ścianę), to nie ma jak nie powiedzieć b.
      Na dwóch poziomach powstały dwa zupełnie różne wnętrza, niemalże bez komunikacji wizualnej, takie tajemnicze ogrody na kilkudziesięciu mkw.;-)
      I prawdę piszesz, że fajne byłoby takie sąsiedzkie współdziałanie:-) potrzeba tylko lidera, a oni dopiero co zamieszkali i słabo się znają (co oczywiście nie jest przeszkodą...)

      Usuń
  9. Obserwowałam w drodze na Pogórze jedną budowę, nawieźli ziemi, rozplantowali, jeden stary świerk usechł na drugi rok, dwa następne trochę potem; dom dziwny, myślałam na początku, że to będzie remiza i w tym wysokim będą rozwieszać i suszyć węże strażackie; teraz mają gładziutko, bez drzew, sterylnie i nic im nie przeszkadza; przygnębiające wrażenie te osiatkowane, glizdowate ogródki, jak wybiegi dla kur; kiedyś porządkowałam teren przy drodze, przed naszym ogrodzeniem, wsiewałam trawkę, zatrzymał się na rowerze dziadziuś - Pani, nasadź tu sobie kartofli, będą rosły ... może byłoby to i ładne? zielone łęty, kwiatki jak gwiazdeczki, wszak w czasach starożytnych ziemniaki też najpierw spełniały rolę ozdobną; teraz w tym miejscu wykopali paskudny dołek, niby w ramach odtwarzania rowów, przepustów nie ma, cóż, pas drogowy; też niepięknie wyglądają te wgłębniki dla drzew, lepiej byłoby nie przemieszcać tych mas ziemnych, ale jak trzeba? pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, co tam świerki, wydaje się, że wielu ludzi robi wiele, żeby się pozbyć tych strasznych, wielkich drzew, niestety... boją się liści, pioruna, złamania itd.
      O tak, kartofle w przedogródku to piękny pomysł:-)
      Te wgłębniki tutaj trochę przemysłowo wykończone, niestety. Zawsze można także np. zasypać je luźnym żwirem, zrobić takie pole żwirowe na poziomie otaczajacego gruntu.

      Usuń
  10. Umarłabym w takim miejscu/domku :(
    Dzięki za listę roślinek.
    Czy na każde podniesienie terenu trzeba mieć zgodę? Sąsiad żeby zakopać szambo ekologiczne musiał podnieść teren. Wysoki pozim wód gruntowych. I tak metr od siatki mamy na wysokość naszej siatki jego działkę :(, bo w tym miejscy teren opadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o.
      Prawdę mówiąc nie wiem, czy musiał mieć zgodę na powyższenie. Jadnak szambo razem z warunkami (poziom posadowienia) miał w projekcie zagospodarowania, urząd zatwierdzając projekt zatwierdził go z tymi implikacjami?

      Usuń
  11. Klitki. ja wiem, że nie każdego stać i lepszy rydz niz nic, choćby balkom w bloku...Ale jeżeli chodzi o mnie to tak obiektywnie, bez ściemy powinien być zakaz wydzielania w pewnych miejscach ( o wieś mi chodzi głównie) parceli mniejszych niz 1000 m kw. Bo takie szeregowce, albo ogródki 300 m kw gdzie 200 z tego zajmuje chałupa stylizowana na dwotek - każda inna... to koszmar planowania przestrzennego. Koszmar. Mnie to razi jak diabli. Mój ogród ma jakieś 700 m i uważam że to za mało. Ktoś kiedys podzielił 1400 m działkę na pół i pobudował na niej bliźniaki. I tak wokół duzych działek jest nasza malutka. I sąsiada. Na chwilę ówczesną starczyło nam (pieniędzy zwłaszcza:)), ale teraz klaustrofobii dostaję. Pomysł ze schodami jest super, czy właściciele sami nie mogą??? tak pytam, bo to szybciej, może ktoś przyjmie ziemię i za darmo sobie sam przewiezie...taka społeczna współpraca więcej dobrego zrobi niz pisanie do inwestora i czekanie na cud. U nas zasypali tak klony jesionolistne - mam fotki, obserwuję. Nad klonami nikt łzy nie uronił, mało tego poznaczone sa wiekowe lipy do wycinki...oczywiście przedtem, przez kilka lat byłu ogławiane w słup, teraz rzeczywiście stanowią zagrożenie. Ludzka głupota nie przestaje mnie zadziwiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, bo tu same wolne dusze na tych blogach!
      Też myślę, że powinna być określona minimalna wielkość działki na terenach wiejskich, niezależnie od miejscowego planu.
      Klaustrofobia na 700m:-))) mówiłam, że tu nie ma minimalistów!
      Pewnie, że mogą sami, ale moim zdaniem się z tym nie ogarną- koszty, temu będzie zależeć na dębie, a tamtemu nie, temu trzeba przeryć działkę, chociaż nie ma dęba, no, ciężki temat. Może ja go podsunę tej miłj pani z ogr. Na Pn., bo potrzeba lidera i reprezentanta?
      A ogławianie drzew to już totalne oszołomstwo w tym kraju.

      Usuń
  12. Czasem , gdy się narobię jak wół to sobie marzę o malutkim czymś wychuchanym i wypieszczonym ale gdy sobie pomyślę,że za tym moim malutkim zaraz miałabym jakieś inne malutkie z niewiadomoczym i niewiadomokim a portem kolejne i kolejne to popadam w kolejną skrajność i chcę aby wszystko po horyzont moje było i aby mi żaden dureń drzewa w okolicy nie wyciął chociaż zdarzyło się,że mi wyciął bo myślał ,że metr od ogrodzenia to tak jakby w granicy i mu wolno. Ponieważ byłam nowa w okolicy to nie chciałam na dobry początek wojować z sąsiadami i tak jakoś im się upiekło. A jeśli o te tasiemce chodzi to jest nadzieja w narodzie bo naród trochę zazdrosny i może jak zobaczą ,że sąsiad sobie wynajął Megi i mu dobrze zrobiła to z zazdrości zrobi to samo. Chcę w to wierzyć,że za kilka lat po tej paskudnej siatce śladu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, tak byś właśnie miała.
      Jest wyjście- łąka, drzewa... ale my byśmy zaraz dosadzali, kolekcjonowali, ogarniali, kopali, plewili, robili coraz więcej i więcej...
      może pora na jakiś drobny minimalizm, przynajmniej co do formy?
      No cóż, jesteś idealistką, słodka maszko:-)

      Usuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)