od początku

poniedziałek, 16 stycznia 2017

radosne ogrodowanie

Na przekór blue monday- jeżeli takie coś istnieje, to dla mnie dziś jak najbardziej. Rzadko choruję, ale jak już, to z przytupem. Ani pracy skończyć, ani zacząć, ani czytać, ani pisać. A tak sobie lubię myśleć- jakbym była chora, miałabym czas...

Sprawdziłam- nie było. Przez cały sezon ani słowa ni zdjęcia z tego ogrodu, jakoś tam reprezentatywnego dla "aktualnych trendów".
(ludzie mówią: ogród małoobsługowy poproszę. I taki, żeby przez cały sezon coś kwitło. I żeby zawsze był piękny.)

Odpowiedzią jest ogród bylinowy z kwitnącymi krzewami.
W tym przypadku: dawniej iglakowy, otoczony żywopłotem z ligustru, z trawnikiem na środku. Obecnie ubrany w rabaty, a każda inna- różana, łąkowa, kosaćcowo- liliowcowa, hortensjowa. Że wieś tańczy i śpiewa? trochę tak, ale to jest też odpowiedź na pytanie: jak zrobić komuś jego ulubiony ogród, nie musząc go (ogrodu!) bardzo nie lubić przy okazji 😏

Ogród bylinowy ma, przyznaję, jeden słaby czas. Na szczęście jest to również czas kwitnących magnolii, które odwracają uwagę od nędzy na rabatach.
Troszkę tęskni się?
Na szczęście również poprzedniej jesieni pomyśleliśmy o wsadzeniu setek cebulek.
Narcyzów w liliowcach.
Na zdjęciu to jakoś specjalnie nie powala, ale światło sączone przez młode listki, wesołe kwiatki i ich zapach są w sumie bardzo przyjemne.
 Tulipanów w różach i w łące.
Pierwsze tulipany były bladoróżowe, później zakwitły czerwone i fioletowe.
Świetną robotę robią zimozielone seslerie (błotna i Sadlera)
szybko startujące trzęślice
i trzcinniki.
 I innych- szafirków, hiacyntów, cebulic- wszędzie, gdzie się dało.
 Ogród, świetlisty wiosną,
szybko zacienia się i gęstnieje na obrzeżach. Kolejnym krokiem dokonywanych zmian powinno być radykalne prześwietlenie otaczającego go iglakowiska, usunięcie żywopłotu i przesłonięcie granic w inny sposób, ale na razie cieszymy się światłocieniem na bylinowych rabatach i ich bujnością.
Rabata łąkowa- seslerie, trzcinniki, trzęślice, czosnki, krwawniki, szałwie oms-zone, borówki wysokie (zastany element użytkowy), kosodrzewina (coś na zimę...)
Naprzeciw niej rabata różana- róże okrywowe 'The Fairy' i 'Fairy Dance', rosplenica japońska, gaura Lindheimera.
Na innych rabatach kwitną liliowce
 jeżówki
zioła
 i lawenda.
W środku lata zdarza się moment
kiedy róże kończą pierwsze kwitnienie, trzcinniki na rabacie łąkowej złocieją, a szałwie przekwitają.
Jednocześnie wykłaszają się rosplenice, zakwitają gaury i spokojnie możemy czekać na drugie kwitnienie róż 😍
 Tym spokojniej, że wciąż mamy hortensje! niebędące co prawda bylinami, ale prawie jak.
 Zielony cień w środku lata okazuje się prawdziwą zaletą.
 Kwiatów jakby trochę mniej, ale wytrwale kwitną rośliny sezonowe.
 I tak aż do pięknej późnej jesieni.
Dosadzamy czerwone tulipany i tak się to kręci.

Powiem wam tak. Roboty po dwóch latach od założenia jest przy tym bardzo mało. Pielęgnacja trawnika, bo tak, ale można to ograniczyć.
Obecnie: regularne koszenie, wyczesywanie, nawożenie
wiosenna i jesienna wertykulacja.
 Przycinanie przekwitłych kwiatostanów, nadmiernie wybujałych pędów.
I finito. Żadnych oprysków, nawożenia i innego cudowania. W sezonie, bo wiosną zrobimy solidne cięcie i sprzątanie.
Nikt mi nie powie, że ogród (w przewadze) bylinowy jest obsługowy, wymagający, trudny. Wygląda jak bajka, wybacza niedostatki pielęgnacji, jest samą radością.
Po prostu siądź i patrz.
Aha- powierzchnia ok. 1000 mkw, gleba piaszczysta, ekstensywny system nawadniania.
Niektóre zdjęcia (jak to powyżej) są autorstwa Roberta. Na moje nowe nie ma co liczyć (zrobiłabym zdjęcie, ale nie wiem, gdzie to się włącza), ale na kolejne posty ogródkowe- jak najbardziej. Trzeba się spieszyć przed kolejną wiosną 💚
Pozdrówka, Megi.

18 komentarzy:

  1. Ideał. Dodałabym może jedno stare drzewo prawdziwie owocowe, jabłoń jest tak?
    I choć jedną peonię - uwielbiam, od stadium bordowych kiełków przez wielkie kwiaty i zielone liście, aż do jesiennego brązu...
    Fajny ogród, zapraszający do bycia w nim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są dwie jabłonie i czereśnia, ale czereśnia posadzona przy płocie z iglakami, więc wciąż "za duża" i przycinana, a jabłonki, nie prowadzone od zarania, pokręcone i na podpórkach. Peonie byłyby nie od rzeczy, są wolne miejsca po nachyłkach, co się okazały niemrozoodporne... też o nich myślałam.

      Usuń
  2. No co..? Donice znowu wyłowiłam, jakie cudne, a ta niebieska... Pięknie jest, tylko ja akurat miałabym w tym ogrodzie robotę od rana do wieczora cały sezon. Jak to przyciąć na wiosnę? Ja bym stale przycinała, usuwała, wygrabiała, uszczykiwała, zbierała. Jak mam się pozbyć tego natręctwa? Tak mam, że jak nie zrobię dziś, to jutro w ogóle nie dam rady i ogród mnie pochłonie. Za karę. Wiem, że to idiotyzm, a nie wiem gdzie się leczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niebieskie donice są najlepsze, kiedyś były w jednym markecie...
      Przyciąć na wiosnę tzn.: ogarnąć na krótko wszystkie byliny i jak najkrócej róże. Oraz hortensje, bo nie muszą być większe. Podwyższyć nieco drzewa (lipy, sosny), bo jak im się wydłużają gałęzie, to się opuszczają. Wyciąć dwa zdechłe świerki, które się nie pozbierały po suszy i mszycy.
      A później pracować nad pozbyciem się natręctwa :-) spróbować, co będzie, jak czegoś "zaniedbasz". Zamiast tego poczytać blog Joanny (poniżej). Porozmawiać z rodzicami, co mieli na myśli, strasząc cię karami. Wiem, łatwo się pisze.

      Usuń
  3. jezusku.... ale kaskady kwiatów! kwiaty i trawy tak pięknie wyglądają razem... inspirujące :) dwa lata! jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kwiaty z trawami robią podwójne wrażenie :-) dwa pełne sezony.

      Usuń
  4. Idealny byłby dla mnie takowy ogród :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie muszę odświeżyć blogrolla. Nie dość, że muchomory, to jeszcze 100 widoków góry Ślęży. Idealny dla mnie byłby taki widok na co dzień.

      Usuń
  5. Przepięknie! Największe wrażenie robią trawy, krwawnik, szałwia, gaura, hortensje ... Wow, tyle inspiracji! Listę wiosennych zakupów już zamknęłam ale pod wpływem zdjęć dopiszę jeszcze krwawniki. I może jeszcze gaurę, szałwię i więcej traw? I kto to obrobi? Podleje? Mam wielki teren, piaski, bez nawadniania. Ale krwawniki dadzą radę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podlewanie tylko w pierwszym roku, naprawdę- później zostało wyłączone, bo "łąka" za wysoka urosła, a róże nie lubią z góry (ekstensywny system oznacza, że były zraszacze wszędzie, nie linie). Jesteś pewna, że zamknęłaś listę? bo ja tu parę postów ogródkowych szykuję ;-)

      Usuń
  6. He, he, he tu radosne ogrodowanie a ja sobie przypominam wszelkie niewdzięczne zielsko, które mnie zawiodło ( udzieliły mnie się pretensje do świata, skorupami na starość nasiąka ). Mnie "łowicze" nie przerażają, są bardziej swojskie niż ulubione niegdyś "ciechocinki" ( parterek byliny niskie mix ) czy obecnie ulubione tyrawniki po całości. Z tymi peoniami do dobry pomysł, te o pojedynczych płatkach nie potrzebują podpór a wyglądają świetnie, anemonówki też dobre bo bez wylegania.:-) Szepnę jeszcze słówko za krwiściągami, mam na nie fazę.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam ;-)
      bo to tak jest, jak się ma za duże oczekiwania wobec świata! zamiast sadzić hortensje, okrywowe róże, to wymyślasz kielichowce i bergenie z krainy mchu i paproci. No krwiściągi, teraz bym tak zrobiła, dodała je do traw...

      Usuń
  7. No i mam kłopot :/. Często czytam sobie bloga w pociągu ale rzadko piszę. I nie wiem, czy napisałam tutaj i siedzi w spamie czy nie napisałam czekając aż wrócę do domu :/ Sprawdź proszę w spamie, najwyżej będzie dwa razy.

    Twój ogród bardzo mi się podoba, u mnie jest właśnie bylinowy i bardzo sobie to chwalę. Chciałabym bardziej pogrupować rośliny kwitnące w tym samym czasie aby były większe plamy kwitnące. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też pisząc z telefonu często klikam dwa razy, bo jakoś się szybko nie wyświetla :-)
      To nie mój ogród, albo i mój- w tym sensie, że go zaprojektowaliśmy i zrobiliśmy oraz się nim opiekujemy (jako firma). To dobry pomysł- pogrupować rośliny, duże grupy są łatwiejsze w pielęgnacji, a większe kwitnące plamy robią większe wrażenie.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Wspaniały ogród, pełen inspiracji, piękne zdjęcia:)) Gorąco pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Siedzę i patrzę i podziwiam. A jest co podziwiać! I jak zwykle mam masę pytań: jak sprawdza się ta ceglana nawierzchnia przy domu - z czego jest ułożona i jak? Czy grabie Wolfa są w stanie wyczesać trawnik bez pomocy kieratu konnego? Moimi rękoma (przy jednych poległam całkiem)? I gaurę muszę ponownie zaprosić i wskazać jej suchsze stanowisko. I sesleriom się przyjrzeć. Mi nie przeszkadza bylinowość ogrodu w kwietniu. Magnolie i krzewy potrafią zrekompensować startowanie bylin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ceglana nawierzchnia to bruk klinkierowy CRH Amber (chyba), ja osobiście wolałabym Classic, Terra lub Antika, uważam, że ten jest za czerwony i wygląda wciąż jak sztuka nówka. Układany na podbudowie z zagęszczonego klińca (15 cm) i na suchym betonie, bez obrzeża, w jodełkę. Fakt, że równo jak stół (co widać na szerokim podjeździe, chwała brukarzom) i że przez 3 lata nic się mu nie stało, nie trzeba go też czyścić ani nic. Spoiny są na tyle wąskie, że tylko trochę mchu tam wrasta.
      Grabie Wolffa są w stanie, ale nie same :-D ja też bym już nie dała rady ich tak przycisnąć, ale są tacy, co potrafią. Gaura u nas dobrze się sprawuje, ale trochę ginie, a trochę się wysiewa- z roku na rok wygląda inaczej, różowa słabiej się sprawdza. Seslerie są godne polecenia zawsze i wszędzie, oprócz tych dwóch także jesienna.

      Usuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)