od początku

sobota, 19 kwietnia 2014

zamiast fotoszopa.

Nie umiem fotoszopia, no nie umię, nie umię.
Jakbym umiała, to bym sobie przerabiała fotki na śliczne wizualki i już. Bym je pokazywała i wszyscy by tracili dech.
A tak to pisać muszem.
***
ZMIENNOŚĆ SEZONOWA W OGRODZIE W X.
Marzec:
Nabrzmiewają pączki grabu, żywopłot staje się dzięki temu błyszczący. Na jego tle widoczne są (w kolejności od okna kuchni): splątane pędy róż, suche trawy i zioła, bezlistny platan o łuszczącej się korze, ciemne, charakterystyczne sylwetki wiśni piłkowanych, strzeliste świerki serbskie na tle zimozielonych różaneczników, gałęzi krzewów i muru.
W widoku z tarasu uwagę przyciąga prawy narożnik ogrodu z zimozielonymi choinami, kosodrzewinami i kolumnową sylwetką klona.
Zaczynają zielenić się trawniki i runo pod krzewami w narożnikach. Przed murem od strony drogi świdośliwom srebrzą się pączki kwiatowe. Trawy są świeżo ścięte, a pnącza przepuszczają dużo światła.

Kwiecień:
Żywopłot zazielenia się, podobnie zioła i róże, ale w tej części ogrodu najpiękniejsze są w tej chwili kwitnące wiśnie. W odbiorze ich urody nie przeszkadza platan, wciąż jeszcze bezlistny.
W narożniku „z choinką” zakwita słonecznie żółta mahonia i pragnia. Grujecznik ubiera się w koronkę młodych listków.
Czerwonolistne klony, klon Grossera na tarasie oraz grujecznik na trawniku stają się widoczne nie tylko dzięki wyrazistym młodym listkom, ale i delikatnym kwiatom w nieoczywistych kolorach (klony czerwonolistne mają kwiaty żółtoczerwone, grujecznik- czerwonawe, klon zwyczajny i Grossera- limonkowe).
Tawuły i śnieguliczki na oczyszczalni i za nią są w pełni ulistnione. W prawym narożniku ogrodu kwitnie i pachnie kalina japońska, w wiosennie zielonym runie dominuje wizualnie żółtokwitnąca pragnia.
Kwitną obficie świdośliwy na tle muru, buk przy podjeździe ulistnia się na jasną czerwień, trawy zaczynają strzelać w źdźbła. Hortensja pnąca wypuszcza jasnozielone liście.

Maj:
Łąka i zielnik zaczynają wyraźnie odróżniać się od trawnika i falowaćJ Na pierwszy plan wysuwa się platan, który cieszy młodymi listkami. Wiśnie w jego tle są już w pełni ulistnione. Żywopłot staje się zwartym, jasnozielonym murem. Powojniki zaczynają wyraźnie ramować okno z widokiem na Ślęzę.
Na rabacie „z choinką” trwa festiwal kwitnienia różaneczników, azalii, kolkwicji, lilaków i kalin. W runie kwitnie gajowiec żółty, a na pergoli- akebia i wisteria, obie pachnące.
Za oczyszczalnią uwagę przyciąga pas kwitnących na biało tawuł. Grujeczniki powoli wtapiają się w tło, za to czerwonolistne klony są coraz lepiej widoczne dzięki wyrazistym liściom. Klon Grossera na tarasie rzuca delikatny cień.
Na rabacie w prawym narożniku kwitną kaliny, gajowiec i piwonie krzewiaste, a klon w rogu dominuje nad nimi jako czerwona kolumna.
Dzięki ulistnieniu rysunek gałęzi świdośliw staje się wyraźny na tle muru. Buk kontrastuje z nimi jasną czerwienią.

Czerwiec:
Zaczynają kwitnąć róże, szałwie i niektóre zioła, a trawy wykłaszają się. Platan i wiśnie ocieniają fragmenty trawnika, powodując światłocieniowe efekty i „ochładzając” ogród. Pozostałe drzewa rosnące na trawniku (klon i grujecznik) również pełnią tę rolę.
Na rabacie „z choinką” kwitną i pachną jaśminowce. Ta część ogrodu dzięki pnączom na pergoli i zwartej zieleni scala się optycznie z pozostałymi rabatami, jednak nie sprawia wrażenia gęstwiny dzięki różnym fakturom liści i odcieniom zieleni. Przyciągającym wzrok elementem są kwitnące derenie kousa.
Trzy czerwonolistne klony stanowią akcenty i kontrapunkty dla tej zieleni.
Przed murem od strony ulicy dojrzewają owoce świdośliw, seslerie pod nimi są w pełni wyrośnięte, srebrzyste i falujące.

Lipiec:
Róże kwitną nadal, trawy ozdobne powoli osiągają swoje rozmiary, zioła, rutewki i szałwie kwitną w pełni, zaczynają kwitnąć jeżówki, przegorzany, liatry, gaury i kłosowce.
Na rabatach i murze zaczynają kwitnąć wszystkie gatunki hortensji.
Owoce świdośliwy są zjadane przez ptaki.
Poza tym niewiele się dzieje, lato trwa.

Sierpień:
Kwitną róże, hortensje, wszystkie byliny, powojniki. Trawy osiągają docelowe rozmiary. Powoli kolory liści zaczynają się różnicować.

Wrzesień:
To najpiękniejszy miesiąc, jeżeli chodzi o łąkę i kępy traw. Hortensje powoli przekwitają, ale ich przebarwione na czerwono i fioletowo kwiatostany wciąż zdobią ogród. Różaneczniki powtarzają kwitnienie.
W ciągu miesiąca powoli przebarwiają się, w kolejności:
- grujecznik- na żółto, pomarańczowo, czerwono, fioletowo,
- świdośliwa- w kolorach zachodu słońca,
- wiśnie- na ciepły żółty kolor,
- hortensje pnące- na jasnożółty,
- tawuły wczesne i lilaki- na żółty, tawuły brzozolistne i kolkwicje-na płomiennie czerwony,
- klony czerwonolistne- na brunatną czerwień, indyjski róż,
- zielony klon- w odcienie złota i czerwieni,
- buk- miedź, ciemne złoto,
- klon Grossera- mocny żółty,
- grab- zielonożółty, brązowożółty,
- azalie, derenie kousa, kaliny japońskie i angielskie, winobluszcz- żywa czerwień z akcentami zieleni (derenie mają także ozdobne owoce przypominające duże poziomki),
- mahonie, kaliny Burkwooda- zimozielone z czerwonymi przebarwieniami (po pierwszych przymrozkach).
Akebia i śnieguliczki Chenaulta pozostaną szmaragdowozielone aż do grudnia. Trawy zasychają, wybarwiając się na złoto, a pośród nich kwitną wciąż róże, jeżówki, kłosowce, gaury, astry, odętki, niektóre zioła i szałwie.

Październik- luty:
Coraz bardziej widoczne stają się rośliny zimozielone (w naszym zestawieniu są to: świerk serbski, choina, kosodrzewina, jałowiec Pfitzera, kalina sztywnolistna i Burkwooda, różanecznik, hortensja kosmata, sesleria, bluszcz, barwinek, kopytnik, epimedium) i częściowo zimozielone (akebia, śnieguliczka), ale nie bez znaczenia są stopniowo ogałacające się z liści rośliny tła, zasychające trawy i kwitnące często do grudnia róże i byliny. Grabowy żywopłot zachowuje część rudych, zeschniętych liści aż do lutego. Rysunek nagich gałęzi drzew i krzewów na tle muru lub śniegu to także niepowtarzalny widok.
***
(taka sytuacja: architekt narysował projekt zieleni, zostawiłam ideę i układ przestrzenny, resztę wrysowałam po swojemu w mapę niewyjściowo mazakiem i zakreślaczem, plus ten opis)
***
zresztą
nie ma takiego programu, ani aplikacji, ani prezentacji, która pokaże ogród w jego zmienności i piękności.
Żaden żałosny produkt do "spaceru w 3D" kupiony za czysta, a nawet czystapińdziesiont i lansowany na pobocznych blogach, reklamowany przez hipsterskich ogrodników z tiwi nie wyda. 
No nie wyda.
Takie coś nie istnieje
nie ma 
nie ma
nie ma.
Żadne rysunki, perspektywy, przekroje, aksonometrie nie pokażą, jak będzie.
Na nic się nie przyda ołówek ani myszka.
W tzw. "dobie" tzw. kultury obrazkowej za bardzo wierzymy w obraz.
Za mało też wierzymy w ogóle. 
Musimy zobaczyć. Sami.
Za mało wierzymy w WYOBRAŹNIĘ. Za mało wierzymy w WIARĘ. I w ZAUFANIE.
A właśnie WYOBRAŹNI, WIARY I ZAUFANIA potrzeba, nie tylko w naszej pracy.
Ogrody powstają z materii kapryśnej i zmiennej w czasie, nieprzewidywalnej, z wiatru i światła.
Czasem trudno uwierzyć, brakuje wyobraźni, przydaje się zaufanie.
Tak wyglądają początki opisanego ogrodu.
JAK SADZIMY DŻEFKO
Dżefko pakujemy na przyczepkę.
Podkładamy dżefku tekturkę, żeby się nie zepsuło.
Wieziemy dżefko kawałek dalej.
Niedaleko, w okolicę równie rzepakową.
Dowozimy dżefko na miejsce
lekceważąc bhp.
Prosto do wykopanego dołka
mniej więcej dwukrotnej objętości w stosunku do bryły dżefka.
(był za duży)
Zsuwamy dżefko do dołka-
- drobiazg, to tylko platan o pierśnicy 30- 35 cm.
Nadal lekceważymy bhp. A mamy takie piękne białe kaski. W garażu.
Pionizujemy dżefko.
Sprawdzamy odległości, piony
i poziomy.
Obsypujemy i podsypujemy bryłę substratem kompostowo- torfowym (nie używamy go tu dużo, bo sadzimy w żyznej glebie. I to już następne dżefko, klon.)
A następnie: formujemy misę wokół pnia, zamulamy wodą i palikujemy,
Nie ma zdjęć, to był baaardzo zimny i deszczowy dzień, zamarzłam.
 Prawda, że trudno uwierzyć w OGRÓD?
Ktoś pamięta taki post? (wszystkiego dobrego w nowym roku, Magdo:-)) 
Wyobraźnia jest wszystkim.
Oglądacie czasem Monty'ego Dona? Wiem, że tak.
W każdym odcinku mówi o tym, że zna dany ogród ze zdjęć, a i tak jest inaczej. "szkoda, że państwo tego nie widzą".
No szkoda.
Jednakowoż święta?
To życzę. Wiary, wyobraźni i zaufania, jakkolwiek je pojmujecie i do czegokolwiek się przyda.
Mniej kontroli. Ktoś widzi przyszłość;-)
Pozdrówka, Megi.
PS. Widział kto taki wczesny rzepak? Zaczął kwitnąć 1 kwietnia. Ale niektóre lilaki też.
To jest właśnie to okno na Ślężę:-)
W końcu w plamie słońca.
PS. O świętach, kwiatkach i kotkach TEŻ będzie:-) 

33 komentarze:

  1. Hej, dzięki za życzenia, wesołych Świąt, dużo słońca i radości :) A rzepak pięknie się kolorami w te Święta wpasował.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wesołych! zaraz tam do ciebie wpadnę, jeszcze nie zdążyłam!

      Usuń
  2. Nic nie odda magii ogrodu na żywca. No chyba, że robi się ogród pod zdjęcia ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwrotnice ziemskie się obróciły i znów mamy kwiecień. Tym razem suma cyfr nie wynosi siedem :) Paweł mi się dziwnie przygląda jak wspominam zeszłoroczny post ...
    Kochana Ogrodniczko, Twoje imagine ma moc pioruńską i masz odwagę i zaufanie. Wszystko.
    Najpiękniejsze pasterskie pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Pasterko!
      dlaczego dziwnie ci się przygląda?
      siódemka nie zawsze bywa szczęśliwa, załóżmy, że to będzie lepszy rok, przejdzie ból i naprawią się skrzydła...
      I jeszcze mam szczczęście, bo ta moc jest sprawcza i przekłada się na rzeczywistość. Mam wszystko. Tylko nie zawsze o tym pamiętam. Jak każdy.

      Usuń
  4. Piękny fotoreportaż.
    A ludziom współczuje. Bez żadnej osłony przed rzepakiem; teraz fajowo- kolorowo. W czasie żniw będzie pot, łzy, omłoty i przyducha w płucach. A tfu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ty wiesz najlepiej:-) zanim te graby wyrosną... i tak czy inaczej będą atakowane przez pył nawozów zwiewanych z pola.

      Usuń
  5. U nas też już rozkwitają rzepaki.
    Takie duże drzewa- to inżynieryjne przedsięwzięcie, prawie jak budowa domu. Białe kaski - konieczne dla lepszego image na fejsa !!!
    Wolę sadzić małe drzewka i patrzeć na nie, jak rosną. Tak szybko mija czas....
    Jeszcze raz wesołego Alleluja !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z małymi drzewkami to już mam tak, taką myśl, że nie doczekam- kiedyś sadziłam je bez refleksji:-)
      wciąż wesołego!

      Usuń
  6. Ach te rzepaki tak szybko nam nastają! Uwielbiam je!
    Niestety mnie się już nie chce, ten ogród jest taki wymagający... Kiedyś każdą chwilę, a teraz już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cudne są rzepaki jako widok złoty.
      A jednak myślę o drugim dnie: zaprawiane nasiona, pszczoły nie chcą zbierać pożytku. Źle dla rzepaku, źle dla pszczół, bo wielkie rzepakowe monokultury zajmują powierzchnie potencjalnie pożytecznych dla pszczół upraw. Czyli zaprawianie nasion nie zwiększa plonów jednak.
      Brak jakichkolwiek chwastów, bo "pryskane". Znów- zmniejszona bioróżnorodność, brak wszystkich bezkręgowców, dla których te chwasty były bazą pokarmową, kolejne zagrożenie dla pszczół.
      A my widzimy widok złoty, i to nam się wciska jako najzdrowszy olej...

      Usuń
  7. Piękne życzenia i jakże stosowne dla takiego control freaka, jak ja :)
    A Tobie życzę tegoż samego oraz więcej czasu dla zachwytu tym, co rozkwita i dla chwytania tego piękna na zdjęciach oraz opisywania słowem. Zdawałoby się, że to nieopisywalne, a Tobie się udaje.

    Próbowałaś SketchUpa? Może być milszy w uzyciu od fotoszopy, a poza tym ma różne fajne biblioteki obrazów. I chyba łatwiej w nim wizki robic, a, niestety, klienci mają to do siebie, że wizek pragną. Jakbys chciała spróbować, to mozesz z mężem mym pogadać, on do wizek używa SketchUpa właśnie najczęściej. No, i w wersji podstawowej (całkiem bogatej) SketchUp jest za darmo. Oraz, przez to, że jest freeware'owy, ludzie wrzucają obrazki do bibliotek.

    Pozdrawiam świątecznie Ciebie i Twoich bliskich, ludzkich i zwierzakowych :) oraz roślinnych i krajobrazowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie właśnie:-)
      powoli uczyłam się odpuszczać kontrolę, w życiu codziennym i rodzinnym wyszło mi nieźle, w pracy wciąż o różne rzeczy walczę jak o niepodległość (a widzę śmieszność tego).
      Dzięki. Czasu, o tak.
      Skeczapa nie próbowałam, chociaż miałam zamiar . Zimy za krótkie jednakowoż robią (czasss...) pogadam chętnie:-)
      Tylko że tak. Ja raczej przekonująco i szybko rysuję, i nic mnie nie motywuje, żeby się czegokolwiek nowego nauczyć, bo zajmie mi to czasss i nie będzie tak szybko jak ręcznie:-)
      ale- nie lubię robić tych wizek za darmo, bo tak, mam mnóstwo powodów. I co bym nie wykleciła, to i tak będzie dalekie od prawdy, jak wiesz.

      Usuń
    2. Wiesz, jak ja patrzę, jak te wizki się migiem trzaskają, to myślę, ze może i ja się skeczapa nauczę? Bo...no, bo mogę :)
      Tak, odpuszczania się uczę, mam nawet małe sukcesy.
      A chwilowo właśnie siadam do roboty, spacer z psem musi na dziś wystarczyć.

      Usuń
    3. może i ja się nauczę:-) też mogę:-)

      Usuń
  8. Wszystko wcześniej rozkwitło...lilaki i rzepaki, pąki kwiatowe na kalinie już mam.
    bhp drzewka za to było przestrzegane że hej:)
    Radosnych świat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy Ondrasza jest Magdaleną z okazji święta krześcijańskiego??? czy jej się miejsce na blogu skończyło?

      Usuń
  9. Nawet u mnie rzepak zaczyna się żółcić... i krowy pojawiły się na sąsiednim pastwisku. Normalnie to je wypuszczają na początku maja i święto jest, święto wypuszczania krowy, i ludziska zbiegają się jak na jarmark, by patrzeć jak krowa zaczyna trawę jeść... no a w tym roku "się smygły" wcześniej i już się pasą...
    A ja tam lubię czytać i zadowolona jestem, że u Ciebie bez wizualek, a zdjęcia i tak bardzo ładne i ciekawe... Twoje posty o ogrodach to balsam dla duszy... po przeczytaniu od razu lepiej się czuję w moim własnym ogrodzie i "kocham" mlecze i inne takie co nie zdążę... ;)
    Pozdrawiam ciepło z całkiem ciepłego i słonecznego wybrzeża
    Halina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochaj bez cudzysłowia;-))
      nie ma prawie różnicy między u ciebie i u nas, pewnie na Suwalszczyźnie jest mniej wiosennie niż u ciebie...
      I krowy zaczęły tak chyłkiem jeść, bez świętowania?
      dzięki i pozdrawiam:-)

      Usuń
  10. Bardzo dobrze,żenie umiesz 'fotoszopa':-))
    Przynajmniej Twoje zdjęcia są naturalne i normalne :-)

    Pogodnych Świąt życzę !

    OdpowiedzUsuń
  11. Te niepozorne patyki powtykane w ziemię przy ogrodzeniu to ten grabowy żywopłot z opisu? Jak to możliwe, że inwestorzy przystali na grab? no przecież (cytuję ze zbioru opinii z którymi spotykałem się, gdy sadziłem swój) to: "jest drzewo; trzeba ciąć!; będzie śmiecić - trzeba grabić liście!!!" Inny sąsiad, gdy wsadzałem patyki w ziemię w listopadzie 2010, spoglądał litościwie. W 2011 również tak patrzył (posadził i pościnał - głupi?). W 2012 już tak nie patrzył, a w ubiegłym roku zatrzymywał się spacerując z wózkiem i w końcu zapytał co to, bo ładnie wygląda. Heh, ładnie? ładny to one będzie za naście-dziesiąt lat :)

    Ale ten inwestor dobrze trafił. Oj, nie trafił, zapewne doskonale wiedział komu zaufać. Architektura domu przyjemna - bez styropianu, jest cegła, murek, prosty stodołowaty dach. Może doczekam fotorelacji before/after? Będzie opad szczeny :) A pogoda na sadzenie doskonała: temperatura nie przesuszyła, wiatr naprostował, a niebo podlało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to ten grabowy:-) miał być większy, ale wyszło ok. 550 szt. i poszło w drzewa. Miał też być buk, ale grab wydał mi się odporniejszy w polu.
      Każdy żywopłot trzeba ciąć, cóż. Każda roślina śmieci. Grab przynajmniej sam oczyszcza się z liści, które tworzą pod nim wartościową ściółkę. Nie to, co tuje, które trzeba otrzepywać i grabić to, co spadło. Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że iglaki są co prawda zimozielone, ale nie wiecznie zielone, co roku wymieniają jakieś tam liście, "brązowieją" w środku, trzeba je ciąć, żeby zachować pokrój właściwy dla odmiany (im starsze, tym bardziej).
      Może doczekamy;-) to ja zrobię fotki 'before'.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. też mi :) takie dzewka to ja znad Narwi sam (ze żoną) do bagażnika punto pakował i jedną łopatą posadził. A tu czołg (z przyczepą) cały najęli! Jaki to przepał jest! Ech... za nic umiaru. Wesołych Poświąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wesołych poświąt, wesołego długiego łikendu!
      ty się Sąsiedzie nie chwal, tylko czereśnie kup, do punciaka ładuj, sadź czym prędzej, bo życie ucieka!

      Usuń
    2. ech.. rozwalam podłogi.
      A wiesz... kupiłem kosę 1,2 konika szwedzkiego... i dawaj go.... wycięliśmy pokrzywy za grillem (tak wiem, wiem - było sałatke zrobić i krem do opalania i wogle...są naturalnym siedliskiem dla żmiji) i patrzymy... a tam kurna SAD ! SAD PRZYDOMOWY w 4 drzewka rośnie ! pięknie ! zajedź! zobaczysz.
      A czereśnie... jak tak bez TV mam sadzić? ;)

      Usuń
    3. ooo... komentarz to po zatwierdzeniu !! ;)

      Usuń
  14. A ja mam ogród pod szkłem który czasem sprzedaję...no i strasznie się pracuje z ludźmi bez wyobraźni którym w styczniu trzeba tłumaczyć że w maju jest zielono... tylko obrazki i filmy i wizualizacje i BOOOOG wie co by zobaczyli i uwierzyli....ehhhhhhhhhh technika ogłupia.... a wyobraźnię trzeba ćwiczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedza przyrodnicza w narodzie nie istnieje;-)

      Usuń
  15. Brak bhp wywołał uśmiech z tego rańca na mej twarzy, więc to będzie wesoły dzień :)

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)