od początku

niedziela, 13 maja 2012

Przyjechały jeżyki!

Godzina 22. Trzy dziewczyny, z transporterkami i kartonowymi pudłami, a w nich dwie samice i samiec. Szybka akcja wypuszczania uratowanych przez Ekostraż jeżyków w przyjazne kolczakom środowisko.

 Tuptuptup snifffsniffff sniffff i pomknęły w zieleninę



 napotykając po drodze skrzynki z bylinami fafafa snifffsnifffsnifff

 wcisk wcisk

 omnomnomnomnom jakie pyszne skrzynki

 (a to charakterystyczne dla jeżyków zachowanie- namaszczanie się dużą ilością spienionej śliny. Dokładnie nie wiadomo, po co.)

 Tuptuptup znikamy w gąszczu.

 Ale jesteśmy oswojeni, więc nie przeszkadzają nam jakieś tam butki po drodze wcisk wcisk.
Polarek- bulwers. Nie głaszczą kota, uwagi nie zwracają.






















Puszkin szczęśliwy, jest zabawa. Punia i Nora są ponad to.


I tajemniczy ogród, pełen zapachów ciepłej nocy.

Jeżeli wasz ogród spełnia takie warunki, to jest jeżyk- friendly i polecam udostępnienie go igliwiakom, bo to dla nich bardzo ważne:

1. Lokalizacja: Wrocław lub jego okolice.
2. Potwierdzone występowanie w okolicy jeży europejskich.
3. Teren nie jest "szczelnie zamknięty" - jeże mogą się swobodnie przemieszczać i migrować w najbliższej okolicy.
4. Teren jest "zaniedbany pielęgnacyjnie" - występują w jego obrębie chaszcze roślinności i inne potencjalne naturalne schronienia dla jeży.
5. Brak w okolicy szlaków komunikacyjnych o znacznym natężeniu ruchu.
6. Teren nie jest okresowo zalewany przed wodę (podtapiany), nie znajdują się w jego obrębie zbiorniki wodne o stromych brzegach.
7. Na terenie nie są stosowane chemiczne środki ochrony roślin, a wszelkie zabiegi pielęgnacji zieleni (np. wykaszanie trawy) odbywają się z uwagą i ostrożnością.
8. Istnieje wola i możliwość dokarmiania jeży.

I moherowy ogród spełnia, co zaraz udowodnię. Od czasu zawilców i czosnków nie pisałam albowiem, co w nim. Może ktoś się zainspiruje i zapragnie nowej roślinki.
Zmienia się widok zaokienny. Robię wiele, żeby nie widzieć sąsiadów, a widok jest ważną częścią wnętrza.



Mam nadzieję, że kiedyś kiedyś nie będzie domu, a nad ruinami będzie górował trzydziestometrowy buk...;-p
Wydawało się, że jest przejrzyście i bezroślinnie, a proszę


I to jest oczywiście jedyny słuszny sposób na ogród, stosowany przeze mnie także w realizacjach- rośliny okrywowe, posadzone w liczbie 10 szt./m2, tworzą już w drugim roku warstwę zapobiegającą wsiewaniu się chwastów i ograniczającą utratę wody z gleby. Żaden tam trawnik, folia, kora (kora przydaje się na początku, potem ma zarosnąć). Dzięki temu nasze ogrody, a w szczególności ogród Moherii są... soczyste, to najlepsze słowo. Nie są też uciążliwe w pielęgnacji (napiszę o tym więcej wkrótce), u mnie plewienie ogranicza się do usuwania nadmiaru gajowca, melisy, no i niestety podagrycznika. Oczywiście, na kilkuset m2 ta okrywówka to inwestycja, ale opłacalna. Ogród nie znosi pustki- i wizualnie, i w kwestii pielęgnacji.
No dobrze... kwitły tulipany, bratki, serduszka, epimedia...



 ... kalina Burkwooda napełniała przestrzeń zapachem lilii. Jest już taka duża (opiera swoje wiotkie gałązki na moreli do wysokości 3 m), że nie trzeba jej widzieć, żeby wiedzieć, że zakwitła.

 Kalina praska ładnie nie pachnie, ale ma piękne zimozielone liście.
W międzyczasie zakwitł judaszowiec kanadyjski. Jest dużo bardziej odporny od południowego, nie przemarzł nam od lat. Ma już ponad 5 m wysokości, rośnie bardzo szybko i w naszym gąszczu można tylko fotografować kwiaty na tle nieba.


 Tak wygląda słynne zjawisko kauliflorii- zakwitania na pniu i grubszych gałęziach.
Po kolei rozkwitają różaneczniki- najpierw mój ulubiony 'Cunningham's White', za chwilę 'Lavendula' (naprawdę cała roślina pachnie lawendowo), 'Calsap', w kolejce jeszcze 'Roseum Elegans' i inne.


Dobry to rok dla różaneczników i azalii, kwitną obficie. Pierwsza azalia Schlippenbacha, zwana majtkową:



Zaraz po niej azalia zwana pomarańczową (TP jakieś 20 lat temu został opierniczony za ten zakup, bo miała być czerwona. Od tej pory miałam wiele czerwonych azalii, ale żadna nie robi takiego wrażenia).





Ten kontrast z bezimiennym klonem jest zamierzony;-D
No i kolejne azalie:





 Ciekawostka- Nellia sinensis, taki sobie piękny krzak:
Lilaki, różne gatunki i odmiany, rosną w Zakątku Dla Słowików, w którym jednakowoż żaden rozsądny słowik się nie zagnieżdża, bo.


Jak widać- czasem słońce, czasem deszcz. Jak deszcz, to wszystko przyspiesza wzrost i potęguje gąszcz.
 Jak słońce, to jednocześnie tropikalny upał.
 Niektórzy omdlewają aż.
(Puszek demonstruje postawę " nie nakarmiłaś mnie i umarłem. Patrz, leżę tutaj. Jak napełnisz miseczkę, to może się uratuję.")
Przypominam, że wszystko to dzieje się na działce 350 m2 razem z domem;-p Jak się chce, to... się chce.
Pozdrówka, Megi.

27 komentarzy:

  1. Więc to tak nosi się jeże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się dowiedziałam! zawsze ubierałam rękawice;-)

      Usuń
  2. Fantastyczny ten Twój zielony busz:-)))U nas w poszyciu dominuje podagrycznik. Wyplenić go nie sposób. Postanowiłam...polubić. Moim zdaniem wygląda całkiem przyjemnie...jeżom w każdym razie odpowiada. Ryjówkom też:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ten podagrycznik tak naprawdę lubię... te piękne białe baldachy. Ale szybko robi się go za dużo. O, ryjówki też są:-)

      Usuń
  3. Ale Ty robisz zdjęcia dziewczyno, aż się człowiek nie może od Ciebie wyrwać., Wrocław i okolice to jednak inny świat inny klimat, cieplej, roślinność ma dłuższy okres wegetacji, więcej wilgoci więc zupełnie inaczej się prezentuje. Wokół mojego siedliska tylko lasy sosnowe i piach... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie i w twoich okolicach ktoś ratuje kolczaki... chociaż tam mają one dużo więcej naturalnych przestrzeni. Inny świat, to prawda. Kiedyś często w maju odwiedzałam Suwalszczyznę... i zawsze miałam deja vu sprzed kilku tygodni, fajne.

      Usuń
  4. Piękny busz. Uwielbiam takie dzicze i zwierzaki też. U mnie jeże też są bo zostawiają ślady przy karmie :-) ale jeszcze nie miałam w tym roku bliskiego spotkania. Bardzo mi się podoba Twoja filozofia. Ja też się skłaniam coraz bardziej ku łące zamiast trawnika . Jeszcze nie kosiłam w tym roku. Warunki spełniam dla iglastych poza pierwszym . Pozdrawiam Ciebie z przybytkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie jeszcze nie rozkminiłam, gdzie ten twój ogród jest, ale jest fajny. I sądząc po bukietach, okolice też przyrodniczo ciekawe- nic dziwnego, że jeże są.

      Usuń
  5. O kurczę, nie mogę wyjść z podziwu! Pięknie i na dodatek trudno mi uwierzyć w to, że to wszystko mieści się na stosunkowo małym skrawu ziemi. Toż na takie cuda trzeba ze dwa hektary parku :)))))) Megi całuski przesyłam :))))
    ps. u mnie też wczoraj rozkwitły pojedyncze kwiaty azalii :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedzmy szczerze, nie "stosunkowo małym", tylko zdecydowanie za małym! Na szczęście drzewa urosły i mogę tworzyć podszyt i runo;-DDD

      Usuń
  6. MOHERIA JEST CUDOWNA!
    Jeżom będzie tam jak w raju.
    Masz przepiękne naturalne witraże i pewnie w domu powstała niezwykła zielonkawa poświata. Wiedźmowa.
    Zdjęcia fantastyczne!
    Postawa "na umarłego Puszkina" :):):0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, zielone witraże:-) za chwilę zapanuje zielony cień od pnączy. Puszek mnie rozbraja codziennie. Przed umarciem wydaje dramatyczne i proszące miau. MUSZĘ go wtedy nakarmić.

      Usuń
  7. Pięknie. I tak... tropikalnie.
    A jeże bardzo lubię. Na moim osiedlu dużo ich, często je spotykam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tropikalnie to bardzo odpowiednie słowo;-)

      Usuń
  8. Ahhh... poczulam to cieplo wiosennej nocy, dotyk lisci i zapach kwiatow!
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, jak się cieszę, że umiałam to napisać!

      Usuń
  9. Mialam to szczescie, ze bylam i widzialam ten gaszcz na oczy wlasne. Widze, ze judaszowiec rozwinal skrzydla no i ta lawendula.... :) i w ogole calosc pieknoscia jest niespotykana. Pozdrowienia i serdecznosci slemy bez polskiej czcionki bo u mamy mej z wizyta przy niemieckiej klawiaturze jestesmy. Bambo ma juz ogrod u siebie. Zamiescimy foty soon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam... cały czas myślę, jak ty dałaś radę bez Bambo dojechać... napiszę.

      Usuń
  10. Jeże to ja mam po sąsiedzku w lesie, czasem jakiś zaglądnie ale tylko w odwiedziny, a Twój gąszcz wspaniały i tyle kolorów. Judaszowca miałam południowego - nie przetrwał, może z Kanadyjskim się uda.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z kanadyjskim się uda, przy twoim kolekcjonerskim zapale! południowego... też miałam;-D

      Usuń
  11. Toc to dzungla. Brakuje kolibrow, papug i tym podobnych dodatkow, ale zaraz zaraz...nie, jednak nie bo koty sa lase na koliberki szczegolnie. Podziwiam Twoja wiedze...pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dżungla. Jest żółta, egzotyczna wilga w okolicy. Koty naprawdę jedzą koliberki? Pewnie tak na nie polują, jak moje na trzmiele i ćmy, zamykają w dwóch łapkach;-)

      Usuń
  12. Jak w tajemniczym ogrodzie ... Sama bym się tam przeniosła - nie chcesz jakiej Alicji z krainy czarów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli już o tym mowa, to ja bym się przeniosła nad twój staw i na łąkę... mogłabym być Kapelusznikiem.

      Usuń
  13. Spełniam prawie wszystkie warunki, oprócz okolic Wrocławia. Czyli dalej; jeży brak. Poczekam, może same trafią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też spełniam wszystkie warunki. Pewnie dlatego jeże u mnie występują w Topolinku;))) Piękny masz ogród i buty też. No i koty cudnej urody.
    Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
  15. A jak się nazywa to "białe" za oknem i w tle buka?
    Pozdrawiam
    Agata

    OdpowiedzUsuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)