od początku

piątek, 30 stycznia 2015

JEST!

Pojawił się za oknem, tak, jak o tym marzyłam.
Owszem, brudny i mokry, ale bez przesady.
Bardzo głodny, wygląda na to, że nie jadł przez te pięć dni.
(dostaje małe porcje)
Przez chwilę pozwalał Mryśkowi źle się traktować, a ludziom- brać na kolana i głaskać.
Nie ma zamiaru nigdzie wychodzić, ogląda konstrukcję z kartonów od zoopl.
Gdzie byłeś, Kropku?
CO SIĘ ZOBACZYŁO, TO SIĘ NIE ODZOBACZY.
(zdjęcie z kiedyś, chwilowo nie jesteśmy tacy piękni)

Dobrze mieć Kropsona w domu i wiedzieć, że świat nie jest tak osaczający i zły, jak może się wydawać.
W istocie- kogokolwiek spotkaliśmy pytając o Kropka, wieszając kolejne ogłoszenia- kojarzył okoliczne koty, ogłoszenia czytał, nawet pamiętał Puszkina.

To tak dla niefejsbukowych.
Chociaż Magda, Magda S???

Zatem
pozdrówka, Megi.

31 komentarzy:

  1. No i super :)
    Więcej takich szczęśliwych zakończeń! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. z tego wszystkiego nie zapytałam I, co z ostatnią owcą??

      Usuń
    2. Chyba wróciła do swojego pierwotnego stada z którego została kupiona. Takie są podejrzenia.

      Usuń
  3. Baaardzo się cieszę,że wrócił.Może jego powrót jest nadzieją na lepsze dla innych zwierzaków blogowych?OBY!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę :-))) Uściski dla powsinogi <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Od Ani M. przez telefonu :)
    A później wejszłam z konta Werki, a co?!:)
    To jeszcze raz hurrra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od Ani M. kochanej:*
      byłam wcześniej u Werki, bo tak myślałam;-p nie przyjęła mnie do znajomych;-pp

      Usuń
  6. OOooo jak dobrze,że wrócił :-)
    Wiosnę poczuł czy co ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu, jak się cieszę!:-)) Wiem jak się czujesz teraz, pamietam jak nam się Tośka zmaterializowała po swojej wyprawie. O 4 nad ranem wszystkich w domu obudziłam...
    Głaski dla włóczykija!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Łajza mała i tyle ;) Chwała kociemu Najwyższemu...

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, mam nadzieję, że powrót Kropka odwróci złą zimową passę, jak pisałyście.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ufff...
    Pozdrowienia z Zarośli. Akurat byłam we Wrocławiu, kiedy Kropek wędrował. Rozglądałam się, choć chyba nie z tej strony miasta...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wreszcie jakas dobra nowina blogowa :)

    ps. to spryciuch, przyszedl sobie podjesc heh

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak bardzo się cieszę! :***

    OdpowiedzUsuń
  13. jeszcze raz się uciesze :)
    tak se myślę, ze jak on taki nieufny to może go coś wystraszyło i pognał nie w te stronę co trzeba a potem nie potrafił trafić. wreszcie będę miała spokojny sen :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniale! najważniejsze, że cały. Może przez przypadek, ktoś go gdzieś zamknął. Kotku, gdzie będziesz miał tak dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo się cieszę, że wrócił cały i zdrowy. To dobra nowina na koniec ciężkiego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze. Bardzo dobrze. Oby tylko jak najdłużej zapamiętał, że nie wolno wychodzić z ogrodu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, co za ulga. Cieszę się jak jaka gupia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudownie że wrócił! W końcu jakieś pozytywne wieści o kotach :>

    OdpowiedzUsuń
  19. Co za U L G A, nie musze juz sprawdzac co chwile - poprostu J E S T!
    Dobrze. Watka

    OdpowiedzUsuń
  20. Weszłam żeby sprawdzić czy jest i jest :) Cieszę się, bo wiem jaki to smutek, gdy ginie kot i nie wraca.

    OdpowiedzUsuń
  21. I pojawił się na oknie - jak chciałaś... Czasem marzenia się spełniają.
    Pogłaski dla Kropsona. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo dobra wiadomość, cieszę się ogromnie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Super! Czytałam to ogłoszenie, ale nie wiedziałam, że to Twój kot :) bardzo się cieszę, że się odnalazł!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dobrze, UFFF!! W zalewie bardzo pnuryh i przygnebiających wieśći o nagłych zgonach, chorobach, dramatach ludzkich z mojego otoczenia, ta o małym włóczędze, co się znalazł jest malutkim promyczkiem, ale jedmnak promyczkiem nadziei,ze siężłe zacznie odwracać. I dla Kropka to może nauczka będzie jakaś? Na pewno sraczkę miał niezłą! A teraz kupcie mu mega dupny i ciężki dzwonek jak krowie na pole, żeby już mu się nigdzie nie chciało łazić. Ściskam i cieszę się razem z wami. Jak to dobrze, bo chociaż to taka kruszyna, ale szczęścia przecież kruszyna jest! ( Chlip! wzruszenie mnie chwyta za krtań)

    OdpowiedzUsuń
  25. tak mi dobrze, że cieszycie się ze mną!
    I sąsiedzi, znajomi, człowieki zgubionego białorudego kota, pani w Żabce, panie karmicielki, Iv z Ebry, weci, wszyscy:-)
    Wiecie, gdzie on był?
    W garażu dalszych sąsiadów, którzy wyjechali, a jak wczoraj wrócili i kot im czmychnął spod nóg- przeczytali ogłoszenie i zadzwonili, żeby zapytać, czy jest:-)
    Więc jakby ktoś wam się kiedyś zgubił, to prawdopodobnie jest gdzieś blisko i nie zamotał się w to żaden zbok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż. I dotyczy to zarówno kotów, jak człowieków.

      Usuń

napisz, to miłe! dziękuję!
(moderuję komentarze do starszych postów :-)